Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt denko. Pokaż wszystkie posty

Projekt denko-listopad

Odchodzę od mojego pokazywania denka co dwa miesiące i dzisiaj pokazuję Wam moje zużycia tylko z listopada. Nie jest ich dużo, więc przy okazji pokażę co będę stosować na miejsce pustych już opakowań. Myślę, że od tej pory tak właśnie będzie wyglądało moje denko, no ale zobaczymy.
Zużyłam żel myjący do twarzy z Aloesove, który kupiłam kiedyś z gazetą. Nie był zły-nie wysuszał, ładnie się pienił i był delikatny, ale jednocześnie dobrze mył. Nie pasowała mi trochę zbyt rzadka konsystencja, która spływała z dłoni i wydajność-nie pamiętam, żebym którykolwiek produkt do mycia twarzy tak szybko zużyła.
Na jego miejsce mam piankę z Feel Fresh. Ta firma jest dostępna w Hebe. Aktualnie używam też ich tonik.
Wreszcie mogę wyrzucić też opakowanie szamponu micelarnego Nivea. Był baaaardzo wydajny, ładnie pachniał cytrusami, ale nie oczyszczał włosów tak jak potrzebowałam. Nawet po dwukrotnym nie przedłużał świeżości i musiałam je myć co 2 dni, a przy dobrym szamponie ten czas wydłuża się do 3.
Teraz będę używać szamponu węglowego z Bielendy. Niby ma czarny kolor, ale piana jest biała:)
 Maskę nawilżającą z Biolove kupiłam na jakiejś super promocji w Kontigo. W regularnej cenie jest dla mnie trochę za droga. Starczyła mi na pewno na kilkanaście aplikacji. Po zmyciu twarz była miękka, elastyczna i nawilżona. Lubiłam ją za zapach, działanie i przyjazny skład.
Teraz zabieram się za koktajl nawilżający z Nacomi. Tyle się o nim naczytałam, że już nie mogę doczekać się pierwszego użycia.
 Odżywka z pokrzywą z Joanny była dla mnie za lekka przy spłukiwaniu, to pewnie dzięki bardzo rzadkiej konsystencji, która nie raz mi się wylała przypadkiem do zlewu. Moje włosy potrzebują dociążenia i ogarnięcia fal, dlatego stosowałam ją jako odżywka b/s lub do emulgowania oleju. Bez spłukiwania nie obciążała, a fale były podkreślone. Zamawiałam ją przez Internet, ale więcej nie będę jej szukać.
Maska nawilżająca Isana z olejem migdałowym i arganowym tyle czekała na swoją kolej, że aż chyba już jest niedostępna w tubie, ale w słoiczku, jak na maskę przystało.
Tusz z Wibo mam od około 5 lat i co dziwne nadal jest świeży i da się nim malować. Nie podoba mi się jednak jego zakręcona szczoteczka, która sprawia, że na rzęsach jest bałagan-każda w inną stronę, więc wyrzucam go bez żalu.
Eyeliner z FM Group lubiłam. Jednak z czasem zamiast czarnej kreski zaczął malować szarą, a to jest dla mnie nie do zaakceptowania, bo potrzebuję porządnego podkreślenia.
Na ich miejsce wskakuje tusz Volume Million Lashes z L'Oreala i eyeliner z Wibo-kupione oczywiście na promocji w Rossmannie na kolorówkę. Nadal szukam eyelinera w pisaku.
Płyn do higieny intymnej z Eveline kupiłam ze względu na jakąś promocję, bo generalnie nie mam zaufania do tej marki w kwestii pielęgnacji. Okazał się naprawdę przyjemny-ma gęstą, żelową konsystencję, łagodził wszelkie podrażnienia i dawał poczucie komfortu na wiele godzin.
Na jego miejsce kupiona na szybko emulsja z Lidla. We'll see.
O scrubie truskawkowym z Creightons nie jestem w stanie powiedzieć nic dobrego, poza tym, że ma większą pojemność niż standardowe, bo 250 ml. Drobinki małe, nic nie robiły. Zapach truskawkowy nie świeży i orzeźwiający a powodujący mdłości, jakby spleśniałych truskawek. Nigdy więcej.
Na jego miejsce peeling cukrowy z Tutti Frutti, który już został moim ulubieńcem. 
Ostatni pustak to maseczka ze śluzem ślimaka z Purederm. Ja takich jednorazowych używam rzadko, bo szkoda mi trochę na nie pieniędzy. Uważam, że ich stosowanie wychodzi dużo drożej niż zakup tych maseczek w płachcie. No, ale mam i zużyć trzeba. Po tej maseczce twarz była miękka, napięta i rozjaśniona, ale nie sądzę, żebym kupiła ją ponownie.
W tym miesiącu mam zamiar zużyć sporo saszetek m.in. tą maskę z Multibiomask, kolejną ze ślimakiem i z Selfie Project.

PodobaWam się taka forma denka? Znacie moje zużycia albo następców?


Duuuuże denko (jak na mnie)

Hej!
Zobowiązałam się do (w miarę) regularnego blogowania, więc i denko musi się pojawić.
Dzielnie zbierałam puste opakowania od stycznia, chociaż nie raz mnie korciło, żeby wreszcie je wyrzucić, bo tylko zabierały miejsce.
Jak się okazało maj to miesiąc porządków i właśnie w tym miesiącu postanowiłam się z nimi rozprawić.
Jak zwykle kosmetyki podzielone są na 3 kategorie.
Nie kupię ponownie:
  • Peruwiańskie mydło szmaragdowe-dziwne coś o barwie turkusowej. Do mycia ciała się nadawało, ale włosy były przetłuszczone już na drugi dzień.
  • Elseve Maska z glinką-miała dziwną gumowatą konsystencję, jej nakładanie na suche włosy było problematyczne, no i efektów w walce z przetłuszczaniem nie zauważyłam.
  • Garnier, Żel micelarny-muszę przyznać, że z demakijażem radził sobie nieźle, chociaż ja i tak jestem przyzwyczajona do płynów. Nie wrócę do niego, bo wysuszał i ściągał twarz.

  • Mgiełka do ciała Federica Mahora-nie mój, ciężki, nietrwały zapach.
  • Peeling Poranna kawa-fajnie pachniał, ale zbyt delikatnie złuszczał martwy naskórek.
  • Dermedic, Płyn micelarny-niewydajny, niby nie podrażniał oczu, ale nie domywał dokładnie i po nim musiałam użyć czegoś innego.

Nie wiem czy kupię:

  •  Isana, Żel pod prysznic-fajny, jak to żel z Isany, ale jest tyle wariantów do przetestowania, ciągle jakieś edycje limitowane, że ten akurat nie zapadnie mi szczególnie w pamięć.
  • Eveline, Oczyszczający płyn micelarny-zaskakująco dobry, skuteczny i delikatny, ale za marką Eveline jakoś nie przepadam. Kupiłam, bo była promocja 2 za 15 zł:)
  • Avon, Maseczka błotna do twarzy-całkiem przyjemna, ale nie najlepsza. Teraz nie mam już takiego łatwego dostępu do konsultantki i nie będę go szukała tylko po to, żeby kupić tą maskę.
  • Venus Nature, Olejek różany do ciała-kocham wszelkiego rodzaju olejki, chociaż bardziej w pielęgnacji włosów niż ciała. Ten fajnie nawilżał, uelastyczniał skórę, ale aplikator się zacinał i rozprowadzenie go równomiernie było ciężkie.
  • Farmona, Krem dotleniający na noc-lekka konsystencja nie zaszkodziła mojej cerze, ładnie nawilżał, ale ja na noc wolę jednak cięższe formuły.

  • Alterra, Krem z białą herbatą na dzień-z tego co wiem to ta seria została wycofana. Sam krem nie był zły, nadawał się pod makijaż i tak głównie go zużyłam. Ja generalnie nie lubię się z kremami na dzień, więc płakać za nim nie będę.
  • Vianek, Odżywczy krem pod oczy-jako trzydziestolatka będę szukać czegoś silniej działającego i napinającego. 
  • Lovely, Puder White Chocolate-to najszybciej wykończony przeze mnie puder-w jakieś 3 miesiące. Pachniał ładnie, ale nie matowił na długo.
  • Biotaniqe, Serum rewitalizujące-całkiem przyjemne, ładnie rozświetlało i nawilżało, chociaż znowu trochę za słabe jak na moją 30-letnią cerę.
  • Dr. Sante, Maska z olejkiem makadamia-ładnie nawilżała i wygładzała, ale tylko wtedy, gdy nie używałam jej za często. Moje włosy są wrażliwe na keratynę i łatwo je przeproteinować.
  • Biovax, Maska Kolagen & Perły-ta z kolei działała za słabo, w dodatku opakowanie z tubką było problematyczne w używaniu, gdy już maski mało zostało.

Kupię ponownie:
  • Biolove, Żel pod prysznic Blueberry-należę do osób, które dziwią się jak można się zachwycać żelem pod prysznic. Tym można. Ma super gęstą konsystencję, piękny zapach, który długo zostaje na ciele i w całej łazience, świetnie pielęgnuję skórę i jest wydajny.
  • Pantene, Odżywka 3-minute miracle-dawała efekt wow, pięknie wygładzała i dociążała włosy, chociaż trochę obciążała. Warto jednak mieć ją w łazience, gdy zależy nam na blasku i wygładzeniu puszących się włosów.
  • Nivea, szampon Hairmilk-to też zaskoczenie, bo ja za Niveą ani za kremowymi szamponami nie przepadam. Włosy są bardzo miłe w dotyku, nawilżone, wyglądają zdrowo i gładko. Nie przyspiesza przetłuszczania.

  • Ingrid, Podkład Silk&Lift-tani jak barszcz, bo około 10 złotych (ja kupiłam za 7), a ładnie matowi, kryje i pasuje do mojej bladej cery.
  • Kobo, rozjaśniacz do podkładów-rzecz bardzo przydatna w kosmetyczce każdej bladolicej. Rozjaśnił każdy podkład, nie zmieniając jego właściwości.
  • Cien, maseczki do włosów w saszetce-świetnie wygładzały, nabłyszczały i nawilżały włosy, były po nich bardzo przyjemne w dotyku. Świetna opcja na wyjazdy, często do kupienia w Lidlu za 70 gr:)
  • Eveline, Podkład Smooth Matt-byłam zaskoczona, że ten odcień pasuje do mojej karnacji i jak ładnie wyglądał na twarzy. Wyrzucam, bo się zepsuł (chociaż data ważności nie minęła).
  • Facelle, Aloe Vera-ta wersja zostanie moją ulubioną. Zawsze muszę mieć Facelle w swojej łazience, bo najczęściej go używam do higieny intymnej, chociaż zdarza mi się nim myć i włosy i twarz.

Cieszę się, że udało mi się zużyć trochę kolorówki i kosmetyków do włosów, bo idzie mi z nimi najwolniej, a właśnie ich mam najwięcej.
Przyznam, że zbieranie pustaków przez tyle miesięcy było kłopotliwie, więc kolejny projekt denko pojawi się prawdopodobnie za miesiąc.

Jak Wam idzie zużywanie? Z jaką kategorią macie największe problemy?

Zaległe denko z 2017 r.

Miałam małą przerwę w blogowaniu, a wszystko to zasługa laptopa, który nadal zresztą jest w naprawie, ale korzystam z uprzejmości i sprzętu innych:) 
Pora więc na denko, którego nie udało mi się opublikować w minionym już roku. To będzie ostatnie takie dwumiesięczne podsumowanie (zawsze robiłam denka co dwa miesiące) z listopada i grudnia. Od tego roku będą posty z zużyciami co miesiąc, nieważne czy zużyję dwa produkty czy dziesięć.
W denku, w odróżnieniu od pozostałych, mało jest produktów, które nie przypadły mi do gustu i do których nie chciałabym już wracać.
Nie kupię ponownie:
  • Dermiss, Olejek do demakijażu-do demakijażu się nie nadawał, do mycia był trochę lepszy, ale i tak nie będę go szukać w sklepach.
  • Organic Shop, Peeling Cukier trzcinowy i Sól morska-słabo ścierał, miał glutowatą konsystencję.

  • Blistex & Balsam Neutrogena z maliną nordycką-ślizgały się po ustach i dawały ułudę nawilżenia.
  • Miss Sporty, Puder brązujący Tan Up-ja jakiejś wielkiej umiejętności malowania nie mam, więc na moje możliwości był ok, ale denerwowało mnie tandetne opakowanie, w którym wieczko zaraz się urwało, a cały puder pokruszył.

Nie wiem czy kupię:
  • szampon i odżywka Petal Fresh-dobrze nawilżały, ale szampon miał trochę tępą formułę, a odżywka za słabo dociążała moje puszące się włosy.
  • serum Regenerum-fajnie się sprawdzało jako baza pod makijaż, ale nie regenerowało, poza tym ma wosk syntetyczny w składzie.
  • lipowy płyn micelarny Sylveco-delikatny, nie podrażniał oczu, ale tez nie zawsze radził sobie z demakijażem.

  • intensywnie regenerujący balsam do ciała z Biedronki-fajnie nawilżał, ale bielił skórę, dodatkowo miał niezbyt przyjemny, zbyt intensywny zapach.
  • chusteczki do higieny intymnej O'Linear-fajne, bo każda chusteczka była osobno zapakowana, ale jednak wolę te z Facelle, bo są bardziej nasączone.
  • serum do rzęs 8w1 z Eveline-świetnie wydłużało i pogrubiało rzęsy nałożone jako baza pod tusz, ale jako odżywka nie zauważyłam zmian.
  • deo Balea o malinowym zapachu-nic specjalnego, chociaż krzywdy nie zrobił.

Kupię ponownie:

  • mus pod prysznic Nivea-bardzo polubiłam jego formule i delikatność, chętnie bym sięgnęła po inna wersję zapachową.
  • krem regenerujący do rak Garnier-bardzo treściwy i idealny na zimę. Żałuję, że tak pózno go odkryłam.
  • żel węglowy z Bielenda-świetnie mył, oczyszczał, nie podrażniał, ani nie ściągał skóry i miał przyjemny arbuzowy zapach.
  • maska i peeling Perfecta-lubię produkty 2 w 1, zarówno peeling jak i maska świetnie oczyszczały skórę.
  • chusteczki do demakijażu BeBeauty-niezastąpione na wyjazdach, a na co dzień używałam ich do wycierania rąk po podkładzie.

  • żel aloesowy z Gorvity-bardzo lubiłam, bo to produkt uniwersalny. Teraz jednak mam ten z Holika Holika i myślę, że polubię go jeszcze bardziej.
  • olejek makadamia z Marion-używałam do twarzy, uelastyczniał skórę, nie powodował zapychania, wydajny, mimo niewielkiej pojemnośCi.
  • podkład Perfect Tone z Lirene-świetny fluid rozświetlający idealnie nadający się do mojej bladej cery.
  • serum oczyszczające do skóry głowy z Bionigree-super oczyszczało, unosiło u nasady i zmniejszyło przetłuszczanie włosów, żałuję tylko, ze tak szybko mętnieje.
  • pasta Liście Manuka z Ziaji-mega zaskoczenie, jeden z lepszych peelingów do twarzy jaki miałam i w dodatku tani jak barszcz. 

Zużyte 23 produkty, a więc jest bardzo dobrze. Te lądują do kosza, a kolejne podsumowanie zużytych kosmetyków pojawi się pod koniec stycznia, ewentualnie na początku lutego.

Lubicie robić denka? Jak Wasze zużycia?

Projekt denko sierpień-wrzesień

 I znowu minęły dwa miesiące i znowu pora pokazać co zużyłam na przestrzenu ostatnich 60 dni. Będzie trochę kolorówki i sporo kosmetyków, które się sprawdziły i do których wrócę pod warunkiem, że nie pojawi się na rynku nic godnego uwagi w tej samej kategorii (w co wątpię). Jak zwykle śmieci podzielone są na 3 kategorie.
Nie kupię ponownie:

1. Rimmel, podkład Wake me up-po pierwsze był za ciemny, po drugie nie dawał rozświetlenia a efekt błyszczącej się, tłustej cery.
2. Balea, Odżywka do włosów blond-wygrana w rozdaniu, a zużyta do golenia i emulgowania oleju, bo ja włosów blond nie posiadam.
3. Bell, Peeling do ust-właściwości ścierające słabe, a poza tym jakaś dziwna gumowa konsystencja, która kleiła usta.
4. Lovely, Pomadka ColorWear-od początku była jakaś dziwna, sucha. Używałam przez to bardzo rzadko, bo i kolor miała sztuczny-róż jak dla Barbie, więc wyrzucam.
5. Nivea, Pomadka Cherry-zła nie była, ale jednak wolę bezbarwne ochronne pomadki, a jak mam ochotę na kolor to wybieram tradycyjną szminkę, a nie takie koloryzujące balsamy.
 Może kupię ponownie:
6. Natura Care, krem do rąk z Natury-zły nie był, ale też nie jakiś super.
7. Ziaja, Tonik Jagody Acai-przyjemny tonik, który fajnie odświeżał i nawilżał twarz. Całkiem nieźle sprawdził się też jako produkt do demakijażu.
8. Isana, Lakier do włosów-tanie i dobre. Używam tylko do okiełznania baby hair, gdy związuje włosy w koka, więc nie przeszkadza mi, że skleja włosy.
9. Eveline, Krem do depilacji-dobrze radził sobie z usuwaniem włosów, ale śmierdział okropnie, poza tym myślę, że jeszcze jest sporo tak dobrych kremów.
10.Lovely, Matt & Lasting-matowa pomadka w płynie. Męczyłam ją długo, bo kolor wpadający w brąz mi nie odpowiadał, ale potem znalazłam na nią sposób. KLIK
 Kupię ponownie:
 11. Nivea, Żel pod prysznic Aloes&Karambola-mega zaskoczenie. Świetna, kremowa konsystencja, boski zapach, wydajność i właściwości pielęgnacyjne w jednym.
12. Isana, Płyn do kąpieli Orange Heaven-ładnie pachniał, robił dużo miękkiej piany i nie wysuszał skóry.
13. Wellnes & Beauty, Olejek do masażu-używałam zarówno na ciało jak i włosy. Ciało świetnie nawilżał i uelastyczniał, podobnie działał na włosy, Ładnie pachniał.
14. Dr. Sante, Szampon z olejkiem makadamia-miałam po nim super gładkie, lśniące i miękkie włosy. Równie dobrze spisuje się maska z tej serii.
15. Schauma, Odżywka z ekstraktem z miodu-wygładzała i nawilżała włosy, były po niej sprężyste, mięsiste i ładniej się układały.


16. Bania Agafii, maseczka oczyszczająca do twarzy-wygładzała i świetnie oczyszczała.
17. Ziaja, Pasta Liście Manuka-świetny peeling, który dogłębnie oczyszczał pory bez podrażnienia.
18.Ecolab, Płyn micelarny-naturalny i bardzo skuteczny. Szkoda tylko, że tak szybko się skończył.
19. Nivelazione, Krem do stóp-zmiękczał i nawilżał stopy i twardą skórę na piętach, dzięki zawartości mocznika.

To tyle. Zbierając puste opakowania do pudełka, nie sądziłam, że będzie aż tyle, z których byłam zadowolona. Mam nadzieję, że w kolejnym pojawi się sporo nieużywanej kolorówki.

A u Was jak ze zużywaniem?

Projekt denko czerwiec-lipiec

I nadeszła pora, żeby ogarnąć moje zużyte kosmetyki tj. podzielić na kategorię, porobić zdjęcia i napisać o każdym parę zdań.
3 z tych produktów  (serum Bielenda, szampon Barwa, tonik Natura Estonica)to kosmetyki, o których wspomniałam w Project Pan, czyli były na liście do jak najszybszego zużycia, czyli udało mi się zdenkować połowę, bo chciałam jeszcze zużyć 3 kosmetyki do makijażu, no ale się nie udało, na szczęście już widać ich dno i powinny się pojawić w kolejnym denku.
Tymczasem zapraszam na Projekt denko z ostanich dwóch miesięcy.
Nie kupię ponownie:

  1.  Pierre Rene, puder bambusowy-rozsypywał się na wszystkie strony, matowił na 2-3 h, a poza tym bardzo szybko się skończył.
  2. Wibo, korektor rozświetlający-rozświetlał całkiem przyzwoicie, ale użyłam go zaledwie kilkanaście razy, bo tak szybko się skończył.
  3. Maybelline, maskara Rocket Volume-dziwnie drapała mnie w oczy, poza tym nie dawała zadowalającego efektu ani wydłużenia ni pogrubienia rzęs.
  4. Avon, dezodorant Luck-nic specjalnego, miał duszący zapach, który mi się nie podobał.

 5. O'Herbal, maska do włosów zniszczonych z lnem-nic specjalnego z moimi włosami nie robiła, ani nie wygładzała szczególnie ani nie nawilżała, poza tym to opakowanie jest zbyt duże i mi się po prostu znudziło.
6. Biolove, peeling truskawkowy-drobinki były zbyt ostre, a skóra po peelingu zaczerwieniona i podrażniona, poza tym zostawiał tłustą warstewkę, czego szczerze nie znoszę.
7. Lactacyd, emulsja do higieny intymnej-podrażnił mnie tak jak żaden inny preparat do higieny intymnej, odczuwałam mega dyskomfort po jego użyciu, zużyłam do mycia włosów.
8. Dr. Sante, spray do włosów z olejkiem makadamia-też nic szczególnego, lekko ułatwiał rozczesywanie, nic poza tym.
9. Barwa, szampon lniany-spodziewałam się mega oczyszczenia, ale go nie dostałam. Poza tym nie był wydajny i włosy się szybciej po nim przetłuszczały.
Nie wiem czy kupię ponownie:
10. Batiste Oriental, suchy szampon-mam wrażenie, że ta wersja mniej odświeżała niż wersja Tropical i trudniej go było wyczesać, ale być może jeszcze kiedyś kupię.
11. Bielenda, serum różane-przyzwoite serum, ale nie rewelacyjne. Dobrze nawilżało, ale nic poza tym.
12. Evree, regenerujący krem do stóp-coś tam nawilżał, ale nie spektakularnie, wolę kremy do stóp z mocznikiem. Być może sięgnę po niego kiedyś lub po jakąś inną wersję.
13. Dermiss, nawilżający płyn micelarny-nie podrażniał oczu, ale nie do końca zmywał makijaż. Być może jeszcze kiedyś po niego sięgnę i będę używała jako toniku.

Kupię ponownie:
 14. Schauma, szampon Nature Moments-bardzo polubiłam ten szampon i szykuję jego recenzję w duecie z odżywką tej serii.
15. BeBeauty, sól do kąpieli-lubię, jak wszystkie z Biedronki.
16. Natura Estonica, tonik matujący-bardzo fajnie, nawilżał, odświeżał, matowił, no i jest tani
17. Ziaja, reduktor rozstępów-fajny balsam, który stosował w czasie i po ciąży. Kupię jeszcze jedno opakowanie, żeby zobaczył jak długofalowo będzie działał na rozstępy. Szkoda, że nie ma większej pojemności.
18. Bell, wosk do brwi-świetny, zakupiony w Biedronce, daje naturalny efekt, czyli coś co bardzo sobie cenię w przypadku produktów do brwi. Właściwie to jedyny kosmetyk do brwi, którego używałam i nie zamienię na nic innego.

Tak się prezentuje moje denko. Najbardziej się cieszę, że skończył mi się szampon i tonik, bo będę mogła sięgnąć do zapasów, które w widoczny sposób się uszczuplają.

A jak Wasze denka? Znacie któryś z tych produktów?


6 kosmetyków, które chcę zużyć w lipcu

Nie wiem czy słyszałyście o #projectpan? Jakiś czas temu opublikowałam 5 kosmetyków, które wytypowałam do jak najszybszego zużycia. Dzisiaj pora na kolejny zestaw. Tym razem wybrałam 6 produktów, które chcę zużyć do końca lipca. Mam nadzieję, że to zmotywuje mnie do ich szybszego pozbycia się i zrobienia miejsca na nowe.
  • Barwa, Szampon lniany z kompleksem witamin-obecnie mam otwarte 3 szampony. Ten kupiłam z myślą, że posłuży mi do dogłębnego oczyszczania raz na kilka myć. Niestety okazało się, że szampon nie jest dostatecznie mocny i oczekiwanego oczyszczania nie daje i być może dlatego tak słabo mi idzie jego zużywanie. Ostatnio nakładam go dwukrotnie, myję nim pędzle i już widzę, że szybciej go ubywa.
  • Natura Estonica, Tonik matujący Płucnica islandzka-bardzo tani i bardzo fajny tonik, ale odkąd mam płyn micelarny, który działa także jako tonik, tego produktu używałam rzadziej. Na szczęście micel jest już na wykończeniu, więc tonik pójdzie w ruch. Poza tym teraz, gdy gorąco rzadziej się maluję, więc i częściej przecieram nim twarz w ciągu dnia, bo rzeczywiście matowi i przynosi odświeżenie.
  • Bielenda, Serum różane-pisałam o nim niedawno tutaj. Jeśli pamiętacie tą recenzję, to wiecie, że serum mnie nie zachwyciło. Postaram się jednak zużyć je w lipcu, bo otworzyłam w kwietniu, a więc niedługo minie 4 miesiące, które producent daje na jego zużycie. Będę używać tak jak dotychczas czyli pod olej albo krem na noc.

 Teraz kolej na trójkę makijażową.

  • Lovely, Extra Lasting nr 1-pomadka, którą polubiłam ostatnio odkąd zaczęłam ją używać z bazą w kredce, bo daje rozmyty kontur i kolor, który mniej rzuca się w oczy, niż podczas używania solo. Jeśli kupię to raczej już inny odcień, bo ten jest za bardzo ceglasto-brązowy.
  • Rimmel, podkład Wake Me Up-ostatnio zaczął mnie denerwować, bo zauważyłam, że nie ma pory roku, w której bym była z niego zadowolona-jesienią, zimą i wiosną jest dla mnie za ciemny, a latem błyszczę się po nim jak słońce w pełni i nie ma to nic wspólnego z rozświetleniem, które obiecuje producent. Całe szczęście mam rozjaśniacz do podkładów i dobry puder matujący, więc może jakoś go zużyję
  • Bell, Peeling do ust-jego recenzja pojawiła się tutaj. Ma dziwną konsystencję, która się klei na ustach, pozostawia ciągnące się smużki, no i nie daje uczucia gładkich ust jak po słynnej pomadce Sylveco. Poza tym w zbiorach czekają dwa inne peelingi do ust i już się nie mogę doczekać jak je otworzę, ale sumienie każe najpierw wykończyć to co mam otwarte.


Czy mi się uda wykończyć te kosmetyki, okaże się pod koniec lipca, kiedy to opublikuję dwumiesięczny projekt denko. Czy znajdą się w nim wszystkie powyższe produkty? Chciałabym bardzo, bo już pora je pożegnać i uszczuplić zapasy przed przeprowadzką.

Wy też typujecie kosmetyki do jak najszybszego zużycia?

Projekt denko kwiecień-maj

I znowu się nazbierało śmieci przez ostatnie dwa miesiące. No, a skoro je tak pieczołowicie zbierałam, to teraz mogę je Wam przedstawić z krótkimi recenzjami albo odnośnikami do nich. Jak zawsze śmieci podzielone są na kategorie. Standardowo już chyba-najwięcej jest tych, do których nie wrócę.
Nie kupię ponownie:

  •  Joanna, żel do włosów-kupiony jakieś 2 lata temu gdy miałam zamiar stylizować swoje fale i albo nie mam do tego drygu albo ten żel był słaby, bo włosy wyglądały po nim smętnie i szybko się przetłuszczały.
  • Alterra, Krem na noc "Biała herbata i winogrona"-bielił, słabo się rozprowadzał i smużył. Zużyłam do rąk i stóp.
  • Alterra, Dezodorant "Szałwia & Jojoba"-nie dawał takiego odświeżenia jakiego oczekiwałam, moim zdaniem nadaje się raczej do stosowania w domu niż w letnie dni na zewnątrz. Pachniał jak Amol.
  • Estetica, maska jogurtowa-szału nie zrobiła, kupiłam kiedyś w Biedronce przez przypadek i do niej nie wrócę, bo zawiera parafinę.
  • Softlips, Balsam waniliowy-słabe to było jak nie wiem, zero nawilżenia i odżywienia, po jakimś czasie pudełeczko się nie chciało zakręcać. Jedyne co miał fajne to zapach i smak.

  • Gzel, odżywka i szampon do włosów, królewskie jagody-po szamponie miałam nieświeże włosy już następnego dnia, w ogóle nie oczyszczał ani nie domywał oleju. Odżywka też bez szału, w większości zużyłam ją do golenia nóg. Oba produkty miały ładny jagodowy zapach.
  • Nivea, pianka do włosów-podobnie jak żel zalegała mi długo w łazience. Nawet jak suszę włosy na szczotce to uważam ją za zbędną, nie potrzebuję dodatkowej objętości u nasady.
  • Bania Agafii, Olejek do włosów "Poprawa wzrostu"-na skalp używałam go rzadko, bo był bardzo tłusty i ciężko go było domyć, częściej olejowałam nim długość i tu włosy były błyszczące i odżywione. Nie kupię jednak ponownie, bo denerwowały mnie te ziarenka, które wydobywały się ze środka i nie miałam jak ich oddzielić.
Nie wiem czy kupię:

  • Vianek, Płyn micelarny i tonik 2 w 1-fajny, łagodny nie podrażniał oczu, ale też nie był taki skuteczny jak oczekiwałam i nie zawsze radził sobie z demakijażem
  • Nacomi, wyszczuplający mus do ciała-fajna konsystencja pianki, która pod wpływem ciepła zamieniała się w olejek. Nie wiem czy kupię, bo do ciałą wolę jednak większe pojemności, bo jest co smarować:)
  • Isana, lawendowy płyn do kąpieli-był mało wydajny, piana była krótkotrwała, a zapach duszący. Być może jeszcze kiedyś kupię, bo jest tani i Isanę lubię.
  • Intimelle, Chusteczki do higieny intymnej-nie polubiłam ich tak bardzo jak Facelle, ale były ok. Być może jeszcze kiedyś do nich wrócę
  • Bielenda, maseczka Carbo Detox i AA, Beauty Bar-recenzja porównawcza
  • Marion, maseczka ogórkowa-trochę szczypała mnie po niej twarz, nie czułam odświeżenia, a jedynie dziwną tłustość
  • Bielenda, woda różana-RECENZJA
Kupię ponownie:

  • Bio-Oil, olejek na rozstępy-polubiłam go bardzo, szkoda tylko że tak szybko się skończył i że tyle kosztuje. Poczekam na dużą promocję i jeszcze kupię ponownie.
  • Isana, olejek pod prysznic-świetny zarówno do mycia pędzli i gąbek, jak i ciała. No może nie pachniał najpiękniej, ale skóra była po nim miękka, gładka i umyta, bez pozostawiania tłustej powłoczki.
  • Biały Jeleń, Specjalistyczny płyn ginekologiczny-świetny preparat do higieny intymnej, łagodził podrażnienia, dawał poczucie komfortu i świeżości na cały dzień, no i jest łagodny
  • Celia, matujący fluid-najjaśniejszy odcień idealnie pasował do mojej cery, dodatkowo matowił i cera wyglądała w nim po prostu dobrze, wielkich niedoskonałości nie skoryguje, ale ja nie mam z nimi problemu
  • Vianek, Maseczka-peeling do twarzy-świetny zarówno jako peeling i jako maska. Twarz była po nim gładka, promienna, oczyszczona i zregenerowana. RECENZJA
Tak prezentują się wszystkie zużycia kwietnia i maja-w sumie 22 produkty. Następne denko pojawi się jak zwykle za 2 miesiące, chociaż na koniec czerwca planuję jeszcze post ze zdenkowaną i przeterminowaną kolorówką, bo chyba najwyższa pora zrobić porządki w tych kosmetykach do makijażu.

A jak Wasze zużycia?

Projekt denko luty/marzec

 Z lekkim opóźnieniem zabrałam się za denko z ubiegłych dwóch miesięcy. Kiedy otworzyłam pudełko z pustymi opakowaniami, zdziwiłam się ile tego jest. Chyba całkiem dobrze mi poszło, zresztą oceńcie sami.

Nie kupię ponownie:

1. Cien, Żel do mycia twarzy z oliwą z oliwek-beznadzieja, podrażniał oczy i nos. Pienił się strasznie, dzięki czemu trudno go było zmyć z twarzy. Na moje nieszczęśćie był bardzo wydajny, ale nie wart 5 zł.
RECENZJA
2. Avon, Świąteczny płyn do kąpieli-poza fajnym opakowaniem nie widziałam w nim pozytywów. Miał twarde opakowanie, więc ciężko go było wydobyć z butelki. Tworzył mało piany, która błyskawicznie znikała.
3. Evree, Różany płyn micelarny-mój pierwszy kosmetyk tej firmy, ale wypadł słabo. Podrażniał oczy, nie radził sobie z demakijażem. Ładnie pachniał.
RECENZJA
4. Oriflame, Krem do rąk-ładnie pachniał i to jego jedyna zaleta. Był bardzo wodnisty, oddzielała się od niego woda i spływał z dłoni.
5. Planeta Organica, Szampon z toskańską oliwą-niestety bardzo przyśpieszał przetłuszczanie włosów i w duecie z odżywką z tej serii miałam przyklap na głowie już pod koniec dnia.

Nie wiem czy kupię:

6. Bielenda, Altywny tonik odmładzający-robił to co miał robić tonik czyli odświeżał cerę i usuwał brud po nocy, nie umiem jednak określił czy zredukował zmarszczki, bo aż takiego dużego problemu z nimi nie mam.
7. Avon, Antyperspirant Cherish-lubię je za ładne zapachy i cenę, jednak denerwuje mnie to, że tak się mażą pod pachami i trzeba trochę poczekać aż wyschnie, żeby się ubrać.
8. FM Group, Maska do włosów farbowanych-włosy były po niej gładkie i elastyczne. Nie mam jednak farbowanych włosów, więc nie potrzebuję tego typu kosmetyków. Ta dodatkowo miała trochę męczący zapach.

Nie wiem czy kupię:
9 i 10. Isana, Szampon i odżywka do włosów kręconych-podobało mi się opakowanie w tubce i fakt, że szampon świetnie oczyszczał skórę głowy i dłużej ją utrzymywał świeżą. Nie zauważyłam jednak znaczącego wpływu na skręt moich włosów, a na tym mi najbardziej zależało. Być może wrócę jeszcze kiedyś do tej serii gdy będę miała trochę dłuższe i bardziej wycieniowane włosy.
11. BeBeauty, Karmelowy żel pod prysznic-flaszka, która starczyła na bardzo długo i przez to kosmetyk zdążył mi się znudzić. Pompka nie działała zbyt sprawnie tzn. trzeba było raz nacisnąć, odczekać i znowu. Zapach trochę męczący. Teraz widziałam dwie nowe wersje w Biedronce, więc być może kupię tamte-bardziej owocowe.
12. Bielenda, Krem-maska do dłoni-świetnie nawilżał, wygładzał i uelastyczniał skórę głoni, w dodatku kupiłam go za całe 4 zł.
13. Isana, Krem do rąk z mocznikiem-j.w. z tym, że ten kosztował 5 zł i był bardziej wydajny.
14. Alterra, Pomadka rumiankowa-idealna na spierzchnięte usta, nawilża i łagodzi wymagające wargi. Na pewno kupię na nadchodzącej promocji.
15. Isana, Kremowo-olejowy peeling pod prysznic-skóra po jego użyciu była gładka, miękka, elastyczna i oczyszczona, ale niepodrażniona drobinkami. Nie pozostawiał tłustej warstwy i starczył mi na długo.
Kupię ponownie:
16. Palmer's, Balsam na rozstępy-smarowałam nim mój ciążowy brzuch. Miał fajną konsystencję, bezproblemowo się rozprowadzał i skóra była po nim bardzo elastyczna, miękka i wypielęgnowana. Trochę denerwowało mnie, że zostało go jeszcze dużo na dnie, a już nie mogłam go wydobyć przy użyciu pompki i musiałam się nagimnastykować z rozcinaniem opakowania.
17. Olej kokosowy-lubiłam za wielofunkcyjność. Teraz kupię raczej z zamiarem stosowania na ciało i do smażenia niż na włosy.
18. Bania Agafii, Odmładzająca maska do twarzy na mleku łosia-bardzo ładnie pachniała jakby orzechami. Po niej cera była gładka, nawilżona i elastyczna. Poprawił się nawet jej koloryt.
19. Biały Jeleń, Emulsja do higieny intymnej-była łagodna, radziła sobie z podrażnieniami i dobrze myła. Teraz kupię kolejne opakowanie i spróbuję myć nią zarówno twarz jak i włosy.

Jak na moje możliwości to sporo tych pustaków. Cieszę się bardzo z każdego kolejnego pustego opakowania, bo wiem, że dzięki temu mogę sięgnąć do zapasów, a muszę je trochę uszczuplić, bo niedługo przeprowadzka i głupio by było tak targać całe pudła pełne nieotwartych kosmetyków. No i przy przeprowadzce wszystko się wyda ile tego mam (a mój mąż nie zdaje sobie z tego sprawy:)

A u Was jak zużywanie i zapasy?

Denko grudzień '16/styczeń '17

Pora na podsumowanie moich zużyć kosmetycznych na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Jako, że robię denka co 2 miesiące, część produktów jest jeszcze z zeszłego roku. Standardowo śmieci podzielone są na 3 grupy:
Nie kupię ponownie:
1. Tołpa, Płyn micelarny i tonik-przede wszystkim nie zmywa makijażu, lekko podrażnia oczy, zużyłam jako tonik.
2. Farmona, Szampon wzmacniający Bamboo & Oils- przyśpieszał przetłuszczanie włosów, a to niewybaczalna wada.
3. Catrice, Ultimate Colour Be Natural-ma okropny beżowy kolor, w którym wyglądam po prostu źle i niezdrowo. Użyłam ją może ze 2 razy i więcej nie przewiduję, dlatego wyrzucam.
4.Sylveco, Peeling wygładzający-tłuścioch jakich mało, nie mogłam znieść tego uczucia na skórze, dlatego modliłam się, żeby jak najszybciej go wykończyć.
5. Bielenda, Fluid kryjący-zły nie był, ale ani nie krył, ani nie matowił jakoś szczególnie. Jego największą wadą jest jednak odcień, stanowczo za ciemny dla mojej karnacji.
6. Eveline, Krem do rąk-tragedia, wodnisty, spływał z dłoni, momentalnie zastygał i pozostawiał skórę napiętą i w złym stanie
7. Baikal Herbals, Krem na noc Anti-Age-pokładałam w nim wielkie nadzieje, co do właściwości odmładzających, a on nawet porządnie nie nawilżał.

 Nie wiem czy kupię:
8. Bania Agafii, Pomarańczowe ujędrniające masło do ciała-coś mi w nim nie pasowało, nie wiem czy konsystencja czy zapach. Nie wiem czy ujędrniał, ale na pewno uelastyczniał skórę.
9. Planeta Organica, Odżywka do włosów z organiczną oliwą z oliwek-kupiłam w zestawie z szamponem. Niczym szczególnym się nie wyróżniała, może lekko zmiękczała włosy, ale bez efektu wow. Zużyłam do emulgowania oleju.
10. Oriflame, Krem do rąk-lubiłam za zapach i miniaturowe opakowanie, idealne do torebki, właściwości nawilżających jednak posiadał mało.
11. Avon, Kredka do oczu Glimmerstick-jak na Avon to była całkiem niezła, łatwo się nią rysowało, utrzymywała się cały dzień. Szkoda tylko, że tak szybko się skończyła.
12. Jantar, wcierka do włosów-narzekałam, że nie widziałam efektów stosując ją. Teraz jednak widzę, że po jej odstawieniu mam sporo baby hair. Ma jednak sporą wadę-widocznie przyśpiesza przetłuszczanie włosów.
  • próbki olejku do ciała z Kneipp i krem upiększający z Evree-oba całkiem fajne. Olejek starczył mi aż na 4 smarowania ciążowego brzucha, krem z Evree miał fajną konsystencję. Może kiedyś kupię pełnowymiarowe opakowania.


 Kupię ponownie:

13. Avon, Płyn do kąpieli o zapachu brzoskwiniowym-ładnie pachniał i robił dużą pianę. Fajny był.
14. Suchy szampon z Biedronki-może Batiste to to nie jest, ale widocznie odświeżał włosy, nie pozostawiał bardzo widocznego białego pyłu i ładnie unosił włosy u nasady.
15.Schauma Baby, Szampon i żel do mycic ciała-przyjemny i łagodny szampon do codziennego mycia, polubiłam go zarówno ja, jak i moje dziecko, chociaż za produktami Schaumy nie przepadam.
16.Fusswohl, Krem intensywnie nawilżający-stopy były po nim gładkie i nawilżone, suche zazwyczaj pięty były dużo przyjemniejsze w dotyku.
17. Sylveco, Pomadka peelingująca-mój ulubieniec roku. Pozostawiała wargi miękkie i gładziutkie, poza tym była dobra w smaku:)
18.Maybelline, Korektor Affinitone-bardzo wydajny i przyzwoicie kryjący. Rozjaśniał skórę pod oczami, maskował drobne niedoskonałości i nie ciemniał w ciągu dnia.

Tak wyglądają moje zużycia, czyli raczej standardowo. Cieszę się, że pozbyłam się takich bubli jak peeling Sylveco czy krem do rąk z Eveline i mogę zacząć używać coś bardziej przyjemnego.

A u Was jak z denkiem? Więcej kupujecie czy zużywacie?

Ostatni projekt denko w tym roku

Dzisiaj wypada post o zużytych kosmetykach, a że robię takie co dwa miesiące, ten będzie ostatnim w tym roku. Co udało mi się zużyć? Co się sprawdziło, a do czego już nie wrócę i z chęcią wyrzucę do kosza?
Nie kupię ponownie:
  • Ziaja, pietruszkowy krem pod oczy i na powieki przeciw zmarszczkom-tani, ale co z tego? Nic kompletnie nie robił ze skórą pod oczami, nie mówiąc o działaniu przeciwzmarszczkowym. Czasami powodował łzawienie oczu.
  • Sylveco, Odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany-przede wszystkim powodował szybsze przetłuszczanie się włosów, a tego nie jestem w stanie wybaczyć. Dodatkowo słabo się pienił, przez co musiałam go nakładać dwa razy i szybko się zużył.
  • Wcierka Jantar-tu jeszcze w starym opakowaniu, które jest koszmarne do używania na skalp. Oprócz tego wcierka powodowała szybsze przetłuszczanie się włosów, nie zauważyłam też wzrostu nowych.
  • Hean, Peeling "Jagoda Acai"-tu nie podpasował mi zapach, który przypomina tanie wino, a działanie peelingujące całkiem niezłe.
  • Joanna, lakier ekstramocny-mocny to on nie był, nawet za słaby do moich włosów. Ja lakierów używam do przygładzenie krótszych kosmyków, które zostają po zawinięciu w kok, a ten sobie nawet z nimi nie rodził. Dodatkowo ma słaby aplikator.
Nie wiem czy kupię:


  • Avon Sport for her, Vitality-to już ostatni deo z Avonu, który miałam w zapasach i jakoś nie ciągnie mnie żeby do nich wrócić. Przede wszystkim zostawiają mokrą plamę pod pachami, jakoś się mażą i nie dają skutecznej ochrony.
  • KTC, Woda różana-nie sprawdziła się jako tonik, chociaż może kiedyś kupię z zamiarem używania na włosy jako baza pod olej.
  • Alverde, Olejek migdałowo-arganowy-nie działał cudów użyty do olejowania włosów, był jakiś tępy w nakładaniu, a jako serum bałam się go używać, bo jest trochę za ciężki.
  • Dezodorant, Garnier Minerals Extra Fresh-kolejny deo, który nie zrobił na mnie wrażenie, chociaż był lepszy od tego z Avon. Skończył się bardzo szybko.
  • Biosilk, Marakuja Oil-megawydajne serum, które jak dla mnie słabo zabezpiecza końcówki i nie daje takiego wygładzenia jakiego potrzebuję,
  • Himalaya Herbals, balsam do ust-bardzo szybko się złamał, ma zbyt miękki sztyft, a i nie daje jakiejś super ochrony i nawilżenia.
Kupię ponownie:

  • Wibo, Puder utrwalający-byłam z niego zadowolona, bo matowił, nie bielił i był wydajny. Na pewno do niego jeszcze wrócę.
  • Avon, Czekoladowa maseczka do twarzy-pachniała bosko, cera była po niej miękka, nawilżona i elastyczna.
  • Isana, Zmywacz do paznokci-kupuję go najczęściej. Dobrze zmywa lakier, nie wysusza płytki.
  • Isana, Żel pod prysznic Marakuja & Kokos-pierwszy żel, który mnie zachwycił. Ma bardzo przyjemną, kremową konsystencję i boski zapach, jakby cytrusowo-waniliowy.
  • Facelle, Chusteczki do higieny intymnej-odświeżają i dają poczucie komfortu, nie wysychają zbyt szybko.
Kupię ponownie:


  • Green Pharmacy, Balsam do włosów "Olej arganowy i granat"-włosy były po nim gładkie, zdyscyplinowane i błyszczące. Lubiłam go też używać jako odżywki b/s, bo ładnie podkreśla fale.
  • Intimea, emulsja do higieny intymnej dla nastolatek-bardzo przyjemny skład, nie podrażniał, dawał poczucie świeżości i łagodzenia podrażnień. Z Biedronki.
  • Bielenda, Nawilżający płyn micelarny-dokładnie i delikatnie zmywał makijaż, a to nie jest takie oczywiste w przypadku miceli, nie powodował ani zaczerwienienia skóry ani łzawienia.

19 zużytych kosmetyków, to chyba rekord, bo zazwyczaj jest ich około 13. Wyrzucam je bez mrugnięcią okiem i biorę się za zapasy. Jest szansa, że się kiedyś z nich wydostanę:)

A jak Wasze zużycia?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...