Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty

Nowa seria Schauma Nature Moments-szampon i odżywka

Schauma to firma, którą do niedawna omijałam szerokim łukiem. Jakieś 10 lat temu miałam od nich szampon o perłowej poświacie, po którym niemiłosiernie swędziała mnie głowa i odżywkę sprayu, która bardzo przetłuszczała włosy.
Nie wiem więc dlaczego gdy pojawiła się nowa seria Nature Moments zapragnęłam coś z niej mieć-może to te soczyste kolory grafiki tak mnie skusiły.
Najpierw kupiłam szampon o pojemności 400 ml za 7,99 zł. Zaczęłam go jednak używać dopiero gdy kupiłam odżywkę do kompletu za 5,99 zł.

Mam wersję wzmacniającą z ekstraktem z miodu i olejem z opuncji figowej, ale do wyboru są jeszcze 3-do włosów farbowanych z soczystą maliną i olejem słonecznikowym, do zniszczonych z rozdwajającymi się końcówkami z aloesem i oliwą z oliwek, do cienkich i bez objętości z ziołami prowansji i lawendą. 
Szampon nie ma delikatnego składu, ale działa świetnie. Nie zawiera silikonów, ani sztucznych barwników.

  • ma żelową konsystencję, którą ją najbardziej preferuję w szamponach
  • obficie się pieni, przez co dokładnie oczyszcza włosy bez przesuszenia 
  • domywa oleje i produkty do stylizacji, pomimo zawartości olejków w składzie (z opuncji figowej i pestek moreli)
  • nie plącze włosów
  • włosy są błyszczące, nawilżone, lejące się i rzeczywiście wyglądają na mocniejsze i zdrowsze, więc obietnica producenta o wzmocnieniu (przynajmniej wizualnym) się potwierdza

Niestety, nie jest zbyt wydajny. Używała go czasami moja mama i ubywało go z każdym myciem.
Odżywka ma pojemność 200 ml i zapachem (miodow, słodki) przypomina mi tą z Ultra Doux "Awokado i Masło Karite". W działaniu również.
W składzie jest pantenol, keratyna, ekstrakt z miodu, olej z pestek moreli i olej z opuncji figowej, tak samo jak w szamponie.
  • ma średnio gęstą konsystencją, łatwo rozprowadza się na włosach, wnikając w nie, wystarczy niewielka ilość na moje półdługie włosy
  • łatwo wydobywa się z opakowania
  • włosy łatwo się rozczesują
  • są miękkie, nawilżone i odżywione, ładnie się układają
  • razem z szamponem sprawia, że moje włosy są super gładkie, sprężyste, puch okiełznany i aż chce się je dotykać
  • może zbyt obciążać i przetłuszczać cienkie włosy-moje takie nie są, więc jestem z niej zadowolona
  • nie wiem czy wzmacnia-ciężko to stwierdzić o odżywce, którą nie nakłada się na skórę głowy

Podsumowując:
Aż sama się dziwię, że tak jestem zadowolona z tego duetu. Szukałam ulubieńców wśród naturalnych produktów, ale z żadnego nie byłam w stu procentach zadowolona. Dopiero te drogeryjne kosmetyki niemieckiej firmy zadziałały u mnie świetnie, tak że ja jestem zadowolona i moje włosy również.
Chętnię wypróbuję inne warianty z tej serii-najchętniej ten z aloesem i oliwą z oliwek.

Znacie tą serię? Lubicie Schaumę?


Moje wszystkie odżywki do włosów

Włosomaniactwo w pełni. Sądziłam, że przez okres dwóch miesięcy, gdy nie będę kupowała nowych włosowych produktów trochę się moja kolekcja uszczupli, ale skończyło się na tym, że udało mi się zdenkować tylko jedną odżywkę do włosów i to jeszcze taką, którą otworzyłam pół roku temu.
Dzisiaj więc pora przedstawić pozostałe. 
Obecnie używane:
  • Gliss Kur, Oil Nutritive-to właściwie jedyna odżywka, którą obecnie mam otwartą. Oprócz niej do odżywiania używam jeszcze Kallos Caviar, który właściwie traktuję jako odżywkę właśnie, bo jest trochę za mało treściwy jak na maskę.
Co do Gliss Kura, to ta akurat wersja odpowiada moim włosom (w przeciwieństwie do poprzedniej, która zawierała 7 olejów i więcej keratyny). Używałam jej podczas wyjazdu i mam wrażenie, że to właśnie dzięki niej nie mam siana na głowie ani rozdwojonych końcówek. Zostawia włosy gładkie, ułatwia rozczesywanie zarówno na sucho jak i na mokro. Nie mogę jej jednak używać po każdym myciu, bo wtedy wyglądają na przeproteinowane.

Następne w kolejce:

Kolejne do otwarcia są:
  • Balsam do włosów na bazie organicznej oliwy toskańskiej-zamierzam go stosować razem z szamponem z tej samej serii i na pewno pojawi się post o tym duecie. Ciekawa jestem jak oliwa zadziała na moje średnioporowate włosy, bo z tego co się orientuję to jest przeznaczona raczej do niskiej porowatości.
  • Green Pharmacy, Balsam do włosów suchych i zniszczonych-tą odżywkę kupiłam, gdy przeczytałam gdzieś, że dobrze się sprawdza jako odżywka bez spłukiwania. Tak też zamierzam jej używać. Mam nadzieję, że podkreśli moje fale, nie obciąży i zniweluje puszenie, które szczególnie teraz, latem jest zmorą moich włosów.

W zapasach:

  • Dr. Sante, Spray do włosów z olejem makadamia i keratyną-bo lubię mieć w łaziencę odżywkę w sprayu, która się przyda w leniwe dni, kiedy nie mam czasu ani chęci na długie trzymanie maski na włosach. Chyba ona z całej kolekcji najbardziej mnie ciekawi.
  • Isana Professional, Odżywka do włosów kręconych-kupiona z szamponem z tej serii i nadzieją, że ten duet podkreśli moje fale, wreszcie nabiorą życia i kształtu i przestaną smętnie zwisać.

Jak widać odżywek, które mam obecnie w domu jest pięć. Pewnie uznacie, że sporo tego i obiektywnie myśląc musiałabym się z tym zgodzić:)
Jest jednak nadzieja, że zapasy produktów do włosów nie będą się rozrastać, bo powoli przechodzi mi mania kupowania wszystkiego do włosów, zaczynam się interesować też innymi dziedzinami pielęgnacji i makijażu, ale o tym może kiedy indziej.

Znacie te odżywki? Ile Wy odżywek macie, a ile używacie?

Odżywki Garnier Fructis-Oleo Repair & Goodbye Damage (porównanie)

Odkąd zainteresowałam się bardziej świadomą pielęgnacją włosów, z marszu odstawiłam popularne odżywki i maski do włosów. Przerzuciłam się na te z naturalnymi składami. I to był mój błąd, bo o ile delikatne szampony służą moim włosom, o tyle odżywką mało kiedy udawało mi się uzyskać zadowalający efekt, a zależało mi na wygładzeniu i blasku. Poszłam więc po rozum do głowy i postanowiłam wrócić do lekko silikonowej pielęgnacji. Z pomocą przyszła mi promocja, kiedy to odżywki Garnier Fructis kosztowały mniej niż 7 zł za sztukę. Kupiłam wtedy dwie: Oleo Repair i Goodbye Damage. 
Długo testowałam obydwie (w różnych konfiguracjach) i dzisiaj pora na porównanie.
Obie mają pojemność 200 ml i przyjemną dla oka grafikę w energetycznych kolorach. Niestety tubka jest dosyć płaska i przy końcówce produktu trzeba ją rozciąć by nic się nie zmarnowało. Zamknięcie nie jest zbyt trwałe, bo jak widać w OR mi się połamało.
 
Obydwie są odżywkami wzmacniającymi. Opisy producenta są obiecujące, chociaż w przypadku GD przesadzone. Ta niby ma "naprawić włosy od wewnątrz i wypełnić ich ubytki". Pamiętacie hasło z reklamy? "Cofnij rok zniszczeń włosów w jeden tydzień".
Aż na takie cuda nie liczyłam przy zakupie:)

Konsystencją i zapachem się nie różnią-są gęste, koloru białego, pachną soczyście owocowo, zapach utrzymuje się po myciu. Nie wiem dlaczego ale Oleo Repair wyobrażałam sobie jako lekko żółtą odżywkę o orientalnym zapachu.

Składy są dosyć długie, chociaż ciekawe i nie bezwartościowe. 
Goodbye Damage zawiera np. witaminę B3, ekstrakt z trzciny cukrowej, wyciąg z zielonej herbaty i nasion jabłka i ekstrakt z amli. Szkoda, że ten ostatni znajduje się na szarym końcu składu, chociaż producent chwali się nim w opisie.
Oleo Repair z kolei zawiera tytułowe olejki: oliwę z oliwek, olej awokado i masło shea. Oprócz tego ekstrakt z trzciny cukrowej i skórki cytryny.
Obydwie mają sporo substancji zapachowych, więc nie używałabym ich na skórę głowy, ale to dla mnie nie jest minus, bo ja wszystkie odżywki i maski nakładam od ucha i zmywam po kilku, kilkunastu minutach, a nie po chwili jak zaleca producent.
Porównując je w działaniu-spektakularnych różnic nie zauważyłam. Obydwie ułatwiają rozczesywanie, znacząco wygładzają i nabłyszczają włosy. Odbudowy ani wzmocnienia nie odnotowałam, chociaż wizualnie włosy wydają się być zdrowsze i bardziej nawilżone. Są bardzo miłe i gładkie w dotyku, lepiej się układają. Na korzyść Oleo Repair przemawia fakt, że ładnie podkreśla i ujarzmia moje niesforne fale.
Obydwu używałam też rozcieńczonych z wodą jako odżywki bez spłukiwania-nie obciążały, ani nie strączkowały włosów, przeciwnie-były mięsiste, sprężyste, wygładzone i zdyscyplinowane. No i wtedy moje fale wyglądają świetnie, bo wreszcie mają jakiś zdefiniowany skręt od połowy długości, a nie tylko przy końcach.
Podsumowując:
Z obydwu odżywek jestem zadowolona, a jednocześnie zaskoczona. Nie sądziłam, że tak spodobają mi się produkty firmy, do której podchodziłam z rezerwą. Dziewczyny z prostymi włosami powinny być zadowolone z działania obydwu, ale dla posiadaczek fal i loków polecam Oleo Repair.

Szampon i odżywka Garnier Ultra Doux "Awokado i masło karite"

Dzisiaj recenzja dwóch kosmetyków do włosów. Na pewno wszystkie słyszałyście o serii Garnier Ultra Doux z olejkiem z awokado i masłem karite, a znaczna większość tych kosmetyków używała, zapewne z różnym skutkiem, bo strukturę i porowatość włosów mamy różne. Jak się sprawdził szampon i odżywka z tej serii na moich średnioporowatych falach?
Ten zestaw kupiłam kiedyś za 9,99 zł w Biedronce i długo musiał odleżeć swoje zanim nadeszła jego kolej.
Szampon to typowo silikonowy produkt. Podchodziłam do niego sceptycznie, bo od dawna już nie używam drogeryjnych szamponów o takiej formule. Chciałam jednak, żeby ta recenzja była rzetelna, więc postanowiłam używać duetu w duecie:)

Już po pierwszych dwóch podejściach wiedziałam, że się z tym szamponem nie polubię. Pieni się obficie, ale w ogóle nie daje poczucia, że włosy są umyte. Wręcz przeciwnie-mocno je oblepia, są niby wygładzone i błyszczące, ale to tylko pierwszego dnia. Następnego dnia po umyciu mamy już przyklap na głowie i włosy potrzebują znowu szorowania. Moja mama, która używała go dłużej i bez odżywki zapytała mnie czy nie mam jakiegoś innego szamponu w zapasach, bo po tym w ogóle nie może rozczesać włosów. 
Oba kosmetyki pachną ładnie-kwiatowo, delikatnie i słodko. Szampon ma dosyć gęstą konsystencję o kolorze żółto-perłowym, a odżywka to jasnożólta maź, która z opakowania wychodzi cienkim wężykiem:)


 Odżywka to zupełnie co innego. Nie oczekiwałam po niej wiele dobrego, bo masło shea (karite) z reguły puszyło moje włosy, ale w tej odżywce zadziałało inaczej, może dlatego, że jest przy końcu składu.


Włosy po jej użyciu były miękkie, elastyczne i gładkie. Zapach utrzymywał się kilka godzin po myciu. Polubiłam ten efekt, chociaż wolałabym, żeby nie wygładzała, aż tak mocno włosów, bo wtedy z moich fal nic nie zostaje. Używam jej też do emulgowania oleju przed myciem. Rozprowadza się bezproblemowo i nie potrzeba jej dużo
Odżywka jest wydajna, bo używam jej dwa razy w tygodniu od około 1,5 miesiąca i jeszcze mam sporo. Znajduje się w wąskiej tubie, więc myślę, że będzie problem ze zużyciem jej do końca i bez rozcięcia się nie obejdzie.
Podsumowując: 
Gdy jeszcze raz spotkam zestaw Garniera w Biedronce, wybiorę wersję z szamponem o żelowej konsystencji, a do takich perłowych już nigdy nie wrócę. Nad ponownym zakupem odżywki z tej serii zastanowię się, bo jest dobra, chociaż nie moja ulubiona.

Lubicie odżywkę z tej serii? A może uwielbiacie szampon?

Odżywka do włosów Nivea, Intense Repair

Cześć!
Odżywki Nivea są dość popularne wśród włosomaniaczek. Najczęściej wybierana jest wersja Long Repair i ja się nad nią zastanawiałam, gdy były w promocji i  ich cena wynosiła 6,99 zł. Zdecydowałam się jednak na bardziej proteinową Intense Repair, bo wydawało mi się, że w tamtym czasie to właśnie tego budulca potrzebują moje włosy. Czy miałam rację i czy jestem z niej zadowolona? 
Zapakowana jest w standardową, dosyć płaską buteleczkę o pojemności 200 mililitrów, wykonaną z twardego plastiku. Zapach mi się podoba-jest jakby kwiatowy.
Konsystencja odżywki jest bardzo gęsta, dosyć ciężko ją wydobyć z opakowania, ale przynajmniej jest pewność, że nic nam nie spłynie i w całości nałożymy ją na włosy.
W składzie dosyć wysoko jest hydrolizowana keratyna, a zaraz po niej jedwab, więc proteiny. Po nich mamy olejki z awokado (Persea Gratissima Oil) i nasion babassu (Orbignya Oleifera Seed Oil). Oprócz tego nawilżacze, kwas mlekowy i silikony. Zapach znajduje się na samym końcu długiego składu.
Moja opinia:
Opakowanie mimo, że stabilne i solidne jest ciężkie w użytkowaniu. Z trudnością odżywkę się wydusza z opakowania, a na ostatnie dwa użycia na pewno będę musiała je rozciąć. Zapach mi się podoba, chociaż ogólnie za produktami do włosów Nivea nie przepadam. Z wydajnością jest raczej słabo-na moje długie włosy wystarczy takie opakowanie na około 7-8 razy.
Kwestie techniczne już omówiłam, teraz przejdziemy do meritum, a więc do działania.
Gdy pierwszy raz użyłam tej odżywki-byłam zachwycona. Włosy były niesamowicie gładkie w dotyku, błyszczące, miękkie i pachnące. Cud, miód i orzeszki:) Wtedy ucieszyłam się, że i u mnie sprawdza się kosmetyk, z którego większość włosomaniaczek jest zadowolona i że chyba znalazłam ideał, który da mi efekt pięknych i lśniących włosów.
Przy kolejnym myciu powtórzyłam aplikację, ale już nie było tak kolorowo-otrzymałam sporo ładnych, drobnych fal, ale włosy były już dużo bardziej spuszone i dopiero kilka godzin od mycia efekt ten ustąpił i nastąpiła gładkość:) Stwierdziłam więc, że to nadmiar protein tak na nie podziałał. Od tej pory odżywki używam co 3-4 mycia i tak jest dobrze.
Włosy dobrze się po niej rozczesują, ale co to by była za odżywka, gdyby było inaczej?

Podsumowując:
Jestem zadowolona z jej doraźnego działania, ale denerwuje mnie fakt, że muszę się pilnować i przypominać sobie ile to czasu minęło od ostatniego użycia i czy na pewno jej użycie nie spowoduje przeproteinowania włosów. Wolałabym mieć odżywkę, która będzie dawała efekt "Wow!" za każdym razem, gdy tego oczekuję, a nie tylko dwa razy w miesiącu. Po raz kolejny przekonałam się, że moje włosy nie lubią protein i ta prawda mnie boli, bo przecież tyle jest odżywek z keratyną i jedwabiem na rynku do wypróbowania.

Nie wiem czy kupię ją ponownie.

Miałyście? Lubicie? A może wolicie sławną Long Repair?

Joanna, Odżywka bez spłukiwania z miodem i cytryną

Mam falowane włosy. Naczytałam się trochę o ich odpowiedniej pielęgnacji i stylizacji i z tą myślą kupiłam odżywkę, o której dzisiaj napiszę. Jest to odżywka bez spłukiwania z miodem i cytryną firmy Joanna. 
Razem z żelem do włosów (przypadkowo tej samej marki) miała wyczarować na mojej głowie ładnie zdefiniowane i sprężyste fale. Czy tak się stało? Po kolei...
Konsystencja odżywki jest półprzezroczysta i dosyć rzadka, więc trzeba uważać z jej aplikacją, żeby nie zachlapać wszystkiego dookoła. Mi często się zdarza sprzątać po niej łazienkę:)
Opakowanie jest dosyć solidne i ładnie wykonane, ale nie mam pewności czy nie otworzyłoby się w torbie. 
To co mnie zastanawia najbardziej-Joanna to niby polska firma, a ciężko z jej dostępnością w mniejszych miastach-u mnie jest dostępna tylko w Tesco i tylko w tej jednej wersji. Jej koszt to niecałe 5 zł.

Moja opinia:
Niestety do stylizacji moich fal to ona się nie nadaje-używana wraz z żelem obciąża mi włosy, sprawia, że smętnie zwisają i wyglądają na mocno obciążone, a następnego dnia nadają się tylko do mycia.
Ma jednak kilka zalet-lubię ją używać podczas olejowania, czy to do emulgowania oleju czy pod olej-włosy po umyciu są miękkie i wygładzone. Gdy umyję włosy szamponem i nie przesadzę z ilością tej odżywki-mam w zamian wygładzone fale, ujarzmione i miękkie. Problem jest taki, że bardzo łatwo z nią przedobrzyć-wtedy włosy wyglądają na niedomyte i przyklapnięte. Lubi czasami też puszyć włosy.
Używam jej solo tj. tylko z szamponem, nałożona po spłukanej odżywce-obciąża włosy mimo tego, że konsystencję ma lekką, a moje włosy są raczej grube i oporne. Trochę ułatwia rozczesywanie.
Jest świetną opcją dla leniwych: gdy nie mamy czasu na trzymanie odżywki do spłukiwania, wystarczy jej niewielka ilość na mokre włosy i już mamy lepsze samopoczucie, że robimy coś dobrego dla naszej głowy.
 Podsumowując:
Chociaż ta odżywka nie spisała się na medal, to nie żałuję zakupu. Z chęcią wypróbowałabym inną wersję np. z lnem i rumiankiem albo makiem i bawełną. Tą żółtą kupię być może jeszcze kiedyś, żeby mieć do olejowania na odżywkę albo do używania awaryjnie, gdy nie będę miała czasu na bogatszą pielęgnację.

Miałyście te odżywki? U Was też tak kiepsko z ich dostępnością?

Odżywka Argan Professional z Biedronki/Niedziela dla wlosów

W dzisiejszym poście napiszę Wam co zrobiłam w ramach swojej prywatnej "niedzieli dla włosów", a w drugiej części będzie recenzja odżywki Argan Professional do włosów suchych i zniszczonych, która w niedzieli miała swój udział.

  • najpierw nałożyłam oliwkę Babydream na zwilżone włosy na około 3h
  • po tym czasie dołożyłam maskę Romantic do włosów suchych i zniszczonych, która nie daje się zdenkować i służy mi do emulgowania oleju
  • umyłam włosy kremowym żelem do mycia Babydream
  • na około 5 minut nałożyłam odżywkę
  • spłukałam i pozostawiłam do wyschnięcia
Włosy po takim zabiegu są mięsiste, wygładzone i błyszczące.
Odżywką, którą użyłam jest Argan Professional do włosów suchych, dostępna jakiś czas temu w Biedronce za 9,99 zl. Znajduje się ona w dużej, bo 400-mililitrowej butli wykonanej z dosyć twardego plastiku.
Konsystencja odżywki jest budyniowa, dosyć gęsta. Ma kolor żółto-brązowy. Ja potrzebuję dwie solidne porcje na pokrycie włosów od ucha, chociaż zazwyczaj jedna wystarcza.
Zapach jest specyficzny-nigdy się wcześniej z takim nie spotkałam przy kosmetykach do włosow. Przypomina mi męskie perfumy, jest dosyć ciężki, orientalny, wyczuwalny na włosach do kilku godzin po wyschnięciu.
Skład (napisany z błędem już w pierwszym słowie):


Moja opinia:
Oczywiście skusił mnie tytułowy olejek arganowy.
Ale co z tego, że zawiera olej arganowy dosyć wysoko w składzie, skoro poprzedza go parafina (Mineral Oil), a niedaleko za nim mamy wysuszający Alcohol Denat? Nigdy chyba nie zrozumiem jaki jest sens dodawania wysuszającego składnika do nawilżającego kosmetyku, którym ta odżywka ma być.
Co do działania:
  • jeśli chodzi o jednorazowe działanie to efekty są naprawdę świetne-włosy są zdyscyplinowane, błyszczące i wygładzone. Moje fale po tej odżywce są mięsiste, miękkie i pełne objętości (czyli tak jak obiecuje producent).
  • z długofalowym działaniem jest gorzej-stosowana kilka razy pod rząd może obciążyć włosy. Po jej użyciu mam wrażenie, że nie ma co nakładać oleju przed kolejnym myciem, bo nic nie wniknie do wnętrza-tak są oblepione parafiną. Ratuje nas jedynie użycie jakiegoś mocniejszego szamponu i oczyszczenie.
Podsumowując:
Nie kupiłabym jej ponownie, gdybym wiedziała, że jest w niej Denat. Czytałam skład w sklepie, szukając właśnie go, ale nie zauważyłam-a jest jak byk w samym środku (coś mi się musiało wtedy rzucić na oczy). Na parafinę z kolei w ogóle nie zwróciłam uwagi.
Zużyję tą odżywkę za jakieś pól roku i więcej do niej nie wrócę.

Skusiło Was to "cudo"? Zwracacie uwagę na parafinę w składzie kosmetyku?

Odżywka Timotei "Drogocenne olejki"

Dzisiaj kilka słów o kolejnym produkcie z serii Timotei "Precious oils", która jakiś czas temu była dostępna w Biedronce. Pisałam już tutaj o mgiełce, która okazała się bublem. A jak jest z tą odżywką? Czy to kolejne pieniądze wyrzucone w błoto i kolejny kosmetyk, który zbiera kurz w mojej łazience?
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Stearamidopropyl Dimethylamine, Jasminum Officinale (Jasmine) Flower Extract, Argania Spinosa Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cocos Nucifera Oil, Behentrimonium Chloride, Paraffinum Liquidum, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Parfum, Sodium Chlorid,e Dipropylene Glycol, Disodium EDTA, PEG-7, Propylheptyl Ether, PEG-150, Distearate Lactic Acid, DMDM Hydantoin, Phenoxyethanol, Butylphenyl Methylpropional, Linalool.

  • nie zawiera parabenów i barwników
  • zawiera olej arganowy, migdałowy i kokosowy
  • zawiera organiczny ekstrakt z jaśminu
Opakowanie: 200 ml za 5,99 zł w promocji. Cena regularna to ok. 8 zł. Opakowanie wykonanie jest z dosyć miękkiego plastiku, łatwo się z niego wydobywa odżywkę. Zamyka się na klik, które bardzo mi się podoba i teraz najchętniej kupowałabym kosmetyki tylko z takim zamknięciem:)
Konsystencja: rzadka, perłowa, znika na włosach. Pachnie bardzo przyjemnie jakby kokosowo, a może to właśnie ten jaśmin, którego ekstrakt jest w składzie? Taki zapach mają wszystkie produkty z tej serii.
Działanie i moja opinia:
Kiedy pierwszy raz użyłam tej odżywki, miałam mega przyklap na głowie i włosy już na wieczór nadawały się do mycia, co mi się nigdy nie zdarza (zazwyczaj myję co 3 dni). Pomyślałam sobie, że kolejne 6 zł zmarnowane i będę miała kolejną buteleczkę, która będzie zbierała kurz i wilgoć w łazience. Ten mega przyklap pojawił się, bo zaaplikowałam odżywkę po umyciu włosów szamponem z tej samej serii. No bo jak ta sama seria, to przecież efekt powinien być jeszcze lepszy. Guzik prawda!
Kolejnym razem nałożyłam przed myciem olejek Babydream (używam tylko jego w tym miesiącu do olejowania), umyłam też Babydreamem(szamponem) i dopiero nałożyłam tę odżywkę. Efekt zaskoczył mnie samą. Od tej pory tej odżywki używam tylko w takim właśnie zestawie.
Włosy po  jej użyciu wyglądają tak:
  • włosy są miękkie i błyszczące
  • nawilżone, ale nie obciążone (dalej mogę  myć włosy co 3 dni)
  • puszyste, ale wygładzone
  • widocznie bardziej błyszczące
  • miłe w dotyku
Podsumowując: 
Nie jest to zmarnowane 6 zł, bardzo jestem zadowolona z jej działania. Świetnie sprawdza się w duecie z jakimś delikatnym szamponem-wyraźnie poprawia stan włosów. Użyta z szamponem Timotei "Drogocenne olejki" bardzo obciąża, ale to raczej wina szamponu. Jak ją spotkam jeszcze raz w promocyjnej cenie, to na pewno kupię, teraz raczej ciężko ją gdziekolwiek znaleźć, ale może się mylę...

Używałyście?

Luty: aktualizacja włosów i plan ich pielęgnacji

Przyznaję się bez bicia, że mój styczniowy plan pielęgnacji włosów nie do końca się powiódł-kremowałam i płukałam włosy octem jabłkowym tylko 2-3 razy, ale za to udało mi się:
  • wykończyć całą serię do włosów Alterra "Granat i aloes", co mnie bardzo cieszy, bo już mi się znudziła
  • nie prostować włosów
  • suszyć suszarką tylko 3-4 razy, w pozostałe dni wysychały naturalnie
Dzięki temu (wysuszone na okrągłej szczotce)wyglądają aktualnie tak:


W tym miesiącu zmodyfikowałam trochę pielęgnację. Teraz będę używać poniższych produktów.
Szampony:

1.Babydream, Szampon dla dzieci
2.Timotei, Drogocenne olejki-kupiłam niedawno w Biedronce, więc w tym miesiącu namiętnie będę testować.


Odżywki:
3.Timotei, Odżywka, Drogocenne olejki, do spłukiwania
4.Timotei, mgiełka upiększająca,  bez spłukiwania

Przed myciem:
5. L'Biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka, Keratyna + Jedwab
6.Alterra, Olejek do masażu, Migdały i Papaja


Inne:
Płukanka z octu jabłkowego

Wcierka:
Z kozieradki (napiszę o niej więcej za kilka dni)

Suplement:
Skrzypovita

Dodatkowo:
Zamierzam zrobić maskę po myciu z dodatkiem mąki ziemniaczanej i może wrócę do mgiełki lniano-aloesowej, bo byłam zadowolona z efektów.
Najbardziej jestem ciekawa efektów wcierki z kozieradki-zobaczymy jakie będą efekty.

Myślicie, że taka pielęgnacja się sprawdzi?  Jakie są wasze plany na luty?


Styczniowy plan pielęgnacji włosów

Lubię robić plany. I to nieważne czy chodzi o listę zakupów w supermarkecie, rozkład diety na najbliższy tydzień, czy jakieś inne ważne rzeczy do zrobienia.

Plany są fajne. Dają mi poczucie, że mam kontrolę prawie nad wszystkim, że wszystko ogarniam i o niczym nie zapomnę. Poza tym-jestem wzrokowce. I co zapisane przeze mnie-jest zapamiętane.
To nic, że czasami tego planu się nie wykona.
Ten na najbliższy miesiąc dotyczy pielęgnacji włosów i jest jak najbardziej do wykonania. Spisałam sobie listę kosmetyków, które będę używać na zmianę przez najbliższy miesiąc.
Szampony
1. Babydream, Szampon dla dzieci
2. Alterra, Szampon nawilżający do włosów suchych i zniszczonych, Granat i Aloes
Odżywki
3. Alterra, Nawilżająca odżywka, Granat i Aloes
Maski
4. Alterra, Maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych, Granat i Aloes
5.Ziaja, Maska Intensywna odbudowa do włosów zniszczonych
Przed myciem:

6. L'Biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka, Keratyna +  Jedwab
7. Alterra,  Olejek do masażu, Migdały i Papaja
8. Isana, Krem do ciała, Masło Shea i Kakao

Inne:


Ten plan będzie mi przypominać czego mam się trzymać i wreszcie wykończę niektóre produkty. Tak patrząc na ten spis, widzę że mam na półce tylko jedną odżywkę do włosów, ale za to aż 4 maski w zapasie.

Rossmann musi to zmienić.

Myślicie, że mój plan pielęgnacji jest dobry? Czegoś w nim brakuje?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...