Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty

Projekt denko-listopad

Odchodzę od mojego pokazywania denka co dwa miesiące i dzisiaj pokazuję Wam moje zużycia tylko z listopada. Nie jest ich dużo, więc przy okazji pokażę co będę stosować na miejsce pustych już opakowań. Myślę, że od tej pory tak właśnie będzie wyglądało moje denko, no ale zobaczymy.
Zużyłam żel myjący do twarzy z Aloesove, który kupiłam kiedyś z gazetą. Nie był zły-nie wysuszał, ładnie się pienił i był delikatny, ale jednocześnie dobrze mył. Nie pasowała mi trochę zbyt rzadka konsystencja, która spływała z dłoni i wydajność-nie pamiętam, żebym którykolwiek produkt do mycia twarzy tak szybko zużyła.
Na jego miejsce mam piankę z Feel Fresh. Ta firma jest dostępna w Hebe. Aktualnie używam też ich tonik.
Wreszcie mogę wyrzucić też opakowanie szamponu micelarnego Nivea. Był baaaardzo wydajny, ładnie pachniał cytrusami, ale nie oczyszczał włosów tak jak potrzebowałam. Nawet po dwukrotnym nie przedłużał świeżości i musiałam je myć co 2 dni, a przy dobrym szamponie ten czas wydłuża się do 3.
Teraz będę używać szamponu węglowego z Bielendy. Niby ma czarny kolor, ale piana jest biała:)
 Maskę nawilżającą z Biolove kupiłam na jakiejś super promocji w Kontigo. W regularnej cenie jest dla mnie trochę za droga. Starczyła mi na pewno na kilkanaście aplikacji. Po zmyciu twarz była miękka, elastyczna i nawilżona. Lubiłam ją za zapach, działanie i przyjazny skład.
Teraz zabieram się za koktajl nawilżający z Nacomi. Tyle się o nim naczytałam, że już nie mogę doczekać się pierwszego użycia.
 Odżywka z pokrzywą z Joanny była dla mnie za lekka przy spłukiwaniu, to pewnie dzięki bardzo rzadkiej konsystencji, która nie raz mi się wylała przypadkiem do zlewu. Moje włosy potrzebują dociążenia i ogarnięcia fal, dlatego stosowałam ją jako odżywka b/s lub do emulgowania oleju. Bez spłukiwania nie obciążała, a fale były podkreślone. Zamawiałam ją przez Internet, ale więcej nie będę jej szukać.
Maska nawilżająca Isana z olejem migdałowym i arganowym tyle czekała na swoją kolej, że aż chyba już jest niedostępna w tubie, ale w słoiczku, jak na maskę przystało.
Tusz z Wibo mam od około 5 lat i co dziwne nadal jest świeży i da się nim malować. Nie podoba mi się jednak jego zakręcona szczoteczka, która sprawia, że na rzęsach jest bałagan-każda w inną stronę, więc wyrzucam go bez żalu.
Eyeliner z FM Group lubiłam. Jednak z czasem zamiast czarnej kreski zaczął malować szarą, a to jest dla mnie nie do zaakceptowania, bo potrzebuję porządnego podkreślenia.
Na ich miejsce wskakuje tusz Volume Million Lashes z L'Oreala i eyeliner z Wibo-kupione oczywiście na promocji w Rossmannie na kolorówkę. Nadal szukam eyelinera w pisaku.
Płyn do higieny intymnej z Eveline kupiłam ze względu na jakąś promocję, bo generalnie nie mam zaufania do tej marki w kwestii pielęgnacji. Okazał się naprawdę przyjemny-ma gęstą, żelową konsystencję, łagodził wszelkie podrażnienia i dawał poczucie komfortu na wiele godzin.
Na jego miejsce kupiona na szybko emulsja z Lidla. We'll see.
O scrubie truskawkowym z Creightons nie jestem w stanie powiedzieć nic dobrego, poza tym, że ma większą pojemność niż standardowe, bo 250 ml. Drobinki małe, nic nie robiły. Zapach truskawkowy nie świeży i orzeźwiający a powodujący mdłości, jakby spleśniałych truskawek. Nigdy więcej.
Na jego miejsce peeling cukrowy z Tutti Frutti, który już został moim ulubieńcem. 
Ostatni pustak to maseczka ze śluzem ślimaka z Purederm. Ja takich jednorazowych używam rzadko, bo szkoda mi trochę na nie pieniędzy. Uważam, że ich stosowanie wychodzi dużo drożej niż zakup tych maseczek w płachcie. No, ale mam i zużyć trzeba. Po tej maseczce twarz była miękka, napięta i rozjaśniona, ale nie sądzę, żebym kupiła ją ponownie.
W tym miesiącu mam zamiar zużyć sporo saszetek m.in. tą maskę z Multibiomask, kolejną ze ślimakiem i z Selfie Project.

PodobaWam się taka forma denka? Znacie moje zużycia albo następców?


Zaległe denko z 2017 r.

Miałam małą przerwę w blogowaniu, a wszystko to zasługa laptopa, który nadal zresztą jest w naprawie, ale korzystam z uprzejmości i sprzętu innych:) 
Pora więc na denko, którego nie udało mi się opublikować w minionym już roku. To będzie ostatnie takie dwumiesięczne podsumowanie (zawsze robiłam denka co dwa miesiące) z listopada i grudnia. Od tego roku będą posty z zużyciami co miesiąc, nieważne czy zużyję dwa produkty czy dziesięć.
W denku, w odróżnieniu od pozostałych, mało jest produktów, które nie przypadły mi do gustu i do których nie chciałabym już wracać.
Nie kupię ponownie:
  • Dermiss, Olejek do demakijażu-do demakijażu się nie nadawał, do mycia był trochę lepszy, ale i tak nie będę go szukać w sklepach.
  • Organic Shop, Peeling Cukier trzcinowy i Sól morska-słabo ścierał, miał glutowatą konsystencję.

  • Blistex & Balsam Neutrogena z maliną nordycką-ślizgały się po ustach i dawały ułudę nawilżenia.
  • Miss Sporty, Puder brązujący Tan Up-ja jakiejś wielkiej umiejętności malowania nie mam, więc na moje możliwości był ok, ale denerwowało mnie tandetne opakowanie, w którym wieczko zaraz się urwało, a cały puder pokruszył.

Nie wiem czy kupię:
  • szampon i odżywka Petal Fresh-dobrze nawilżały, ale szampon miał trochę tępą formułę, a odżywka za słabo dociążała moje puszące się włosy.
  • serum Regenerum-fajnie się sprawdzało jako baza pod makijaż, ale nie regenerowało, poza tym ma wosk syntetyczny w składzie.
  • lipowy płyn micelarny Sylveco-delikatny, nie podrażniał oczu, ale tez nie zawsze radził sobie z demakijażem.

  • intensywnie regenerujący balsam do ciała z Biedronki-fajnie nawilżał, ale bielił skórę, dodatkowo miał niezbyt przyjemny, zbyt intensywny zapach.
  • chusteczki do higieny intymnej O'Linear-fajne, bo każda chusteczka była osobno zapakowana, ale jednak wolę te z Facelle, bo są bardziej nasączone.
  • serum do rzęs 8w1 z Eveline-świetnie wydłużało i pogrubiało rzęsy nałożone jako baza pod tusz, ale jako odżywka nie zauważyłam zmian.
  • deo Balea o malinowym zapachu-nic specjalnego, chociaż krzywdy nie zrobił.

Kupię ponownie:

  • mus pod prysznic Nivea-bardzo polubiłam jego formule i delikatność, chętnie bym sięgnęła po inna wersję zapachową.
  • krem regenerujący do rak Garnier-bardzo treściwy i idealny na zimę. Żałuję, że tak pózno go odkryłam.
  • żel węglowy z Bielenda-świetnie mył, oczyszczał, nie podrażniał, ani nie ściągał skóry i miał przyjemny arbuzowy zapach.
  • maska i peeling Perfecta-lubię produkty 2 w 1, zarówno peeling jak i maska świetnie oczyszczały skórę.
  • chusteczki do demakijażu BeBeauty-niezastąpione na wyjazdach, a na co dzień używałam ich do wycierania rąk po podkładzie.

  • żel aloesowy z Gorvity-bardzo lubiłam, bo to produkt uniwersalny. Teraz jednak mam ten z Holika Holika i myślę, że polubię go jeszcze bardziej.
  • olejek makadamia z Marion-używałam do twarzy, uelastyczniał skórę, nie powodował zapychania, wydajny, mimo niewielkiej pojemnośCi.
  • podkład Perfect Tone z Lirene-świetny fluid rozświetlający idealnie nadający się do mojej bladej cery.
  • serum oczyszczające do skóry głowy z Bionigree-super oczyszczało, unosiło u nasady i zmniejszyło przetłuszczanie włosów, żałuję tylko, ze tak szybko mętnieje.
  • pasta Liście Manuka z Ziaji-mega zaskoczenie, jeden z lepszych peelingów do twarzy jaki miałam i w dodatku tani jak barszcz. 

Zużyte 23 produkty, a więc jest bardzo dobrze. Te lądują do kosza, a kolejne podsumowanie zużytych kosmetyków pojawi się pod koniec stycznia, ewentualnie na początku lutego.

Lubicie robić denka? Jak Wasze zużycia?

Projekt denko sierpień-wrzesień

 I znowu minęły dwa miesiące i znowu pora pokazać co zużyłam na przestrzenu ostatnich 60 dni. Będzie trochę kolorówki i sporo kosmetyków, które się sprawdziły i do których wrócę pod warunkiem, że nie pojawi się na rynku nic godnego uwagi w tej samej kategorii (w co wątpię). Jak zwykle śmieci podzielone są na 3 kategorie.
Nie kupię ponownie:

1. Rimmel, podkład Wake me up-po pierwsze był za ciemny, po drugie nie dawał rozświetlenia a efekt błyszczącej się, tłustej cery.
2. Balea, Odżywka do włosów blond-wygrana w rozdaniu, a zużyta do golenia i emulgowania oleju, bo ja włosów blond nie posiadam.
3. Bell, Peeling do ust-właściwości ścierające słabe, a poza tym jakaś dziwna gumowa konsystencja, która kleiła usta.
4. Lovely, Pomadka ColorWear-od początku była jakaś dziwna, sucha. Używałam przez to bardzo rzadko, bo i kolor miała sztuczny-róż jak dla Barbie, więc wyrzucam.
5. Nivea, Pomadka Cherry-zła nie była, ale jednak wolę bezbarwne ochronne pomadki, a jak mam ochotę na kolor to wybieram tradycyjną szminkę, a nie takie koloryzujące balsamy.
 Może kupię ponownie:
6. Natura Care, krem do rąk z Natury-zły nie był, ale też nie jakiś super.
7. Ziaja, Tonik Jagody Acai-przyjemny tonik, który fajnie odświeżał i nawilżał twarz. Całkiem nieźle sprawdził się też jako produkt do demakijażu.
8. Isana, Lakier do włosów-tanie i dobre. Używam tylko do okiełznania baby hair, gdy związuje włosy w koka, więc nie przeszkadza mi, że skleja włosy.
9. Eveline, Krem do depilacji-dobrze radził sobie z usuwaniem włosów, ale śmierdział okropnie, poza tym myślę, że jeszcze jest sporo tak dobrych kremów.
10.Lovely, Matt & Lasting-matowa pomadka w płynie. Męczyłam ją długo, bo kolor wpadający w brąz mi nie odpowiadał, ale potem znalazłam na nią sposób. KLIK
 Kupię ponownie:
 11. Nivea, Żel pod prysznic Aloes&Karambola-mega zaskoczenie. Świetna, kremowa konsystencja, boski zapach, wydajność i właściwości pielęgnacyjne w jednym.
12. Isana, Płyn do kąpieli Orange Heaven-ładnie pachniał, robił dużo miękkiej piany i nie wysuszał skóry.
13. Wellnes & Beauty, Olejek do masażu-używałam zarówno na ciało jak i włosy. Ciało świetnie nawilżał i uelastyczniał, podobnie działał na włosy, Ładnie pachniał.
14. Dr. Sante, Szampon z olejkiem makadamia-miałam po nim super gładkie, lśniące i miękkie włosy. Równie dobrze spisuje się maska z tej serii.
15. Schauma, Odżywka z ekstraktem z miodu-wygładzała i nawilżała włosy, były po niej sprężyste, mięsiste i ładniej się układały.


16. Bania Agafii, maseczka oczyszczająca do twarzy-wygładzała i świetnie oczyszczała.
17. Ziaja, Pasta Liście Manuka-świetny peeling, który dogłębnie oczyszczał pory bez podrażnienia.
18.Ecolab, Płyn micelarny-naturalny i bardzo skuteczny. Szkoda tylko, że tak szybko się skończył.
19. Nivelazione, Krem do stóp-zmiękczał i nawilżał stopy i twardą skórę na piętach, dzięki zawartości mocznika.

To tyle. Zbierając puste opakowania do pudełka, nie sądziłam, że będzie aż tyle, z których byłam zadowolona. Mam nadzieję, że w kolejnym pojawi się sporo nieużywanej kolorówki.

A u Was jak ze zużywaniem?

Projekt denko kwiecień-maj

I znowu się nazbierało śmieci przez ostatnie dwa miesiące. No, a skoro je tak pieczołowicie zbierałam, to teraz mogę je Wam przedstawić z krótkimi recenzjami albo odnośnikami do nich. Jak zawsze śmieci podzielone są na kategorie. Standardowo już chyba-najwięcej jest tych, do których nie wrócę.
Nie kupię ponownie:

  •  Joanna, żel do włosów-kupiony jakieś 2 lata temu gdy miałam zamiar stylizować swoje fale i albo nie mam do tego drygu albo ten żel był słaby, bo włosy wyglądały po nim smętnie i szybko się przetłuszczały.
  • Alterra, Krem na noc "Biała herbata i winogrona"-bielił, słabo się rozprowadzał i smużył. Zużyłam do rąk i stóp.
  • Alterra, Dezodorant "Szałwia & Jojoba"-nie dawał takiego odświeżenia jakiego oczekiwałam, moim zdaniem nadaje się raczej do stosowania w domu niż w letnie dni na zewnątrz. Pachniał jak Amol.
  • Estetica, maska jogurtowa-szału nie zrobiła, kupiłam kiedyś w Biedronce przez przypadek i do niej nie wrócę, bo zawiera parafinę.
  • Softlips, Balsam waniliowy-słabe to było jak nie wiem, zero nawilżenia i odżywienia, po jakimś czasie pudełeczko się nie chciało zakręcać. Jedyne co miał fajne to zapach i smak.

  • Gzel, odżywka i szampon do włosów, królewskie jagody-po szamponie miałam nieświeże włosy już następnego dnia, w ogóle nie oczyszczał ani nie domywał oleju. Odżywka też bez szału, w większości zużyłam ją do golenia nóg. Oba produkty miały ładny jagodowy zapach.
  • Nivea, pianka do włosów-podobnie jak żel zalegała mi długo w łazience. Nawet jak suszę włosy na szczotce to uważam ją za zbędną, nie potrzebuję dodatkowej objętości u nasady.
  • Bania Agafii, Olejek do włosów "Poprawa wzrostu"-na skalp używałam go rzadko, bo był bardzo tłusty i ciężko go było domyć, częściej olejowałam nim długość i tu włosy były błyszczące i odżywione. Nie kupię jednak ponownie, bo denerwowały mnie te ziarenka, które wydobywały się ze środka i nie miałam jak ich oddzielić.
Nie wiem czy kupię:

  • Vianek, Płyn micelarny i tonik 2 w 1-fajny, łagodny nie podrażniał oczu, ale też nie był taki skuteczny jak oczekiwałam i nie zawsze radził sobie z demakijażem
  • Nacomi, wyszczuplający mus do ciała-fajna konsystencja pianki, która pod wpływem ciepła zamieniała się w olejek. Nie wiem czy kupię, bo do ciałą wolę jednak większe pojemności, bo jest co smarować:)
  • Isana, lawendowy płyn do kąpieli-był mało wydajny, piana była krótkotrwała, a zapach duszący. Być może jeszcze kiedyś kupię, bo jest tani i Isanę lubię.
  • Intimelle, Chusteczki do higieny intymnej-nie polubiłam ich tak bardzo jak Facelle, ale były ok. Być może jeszcze kiedyś do nich wrócę
  • Bielenda, maseczka Carbo Detox i AA, Beauty Bar-recenzja porównawcza
  • Marion, maseczka ogórkowa-trochę szczypała mnie po niej twarz, nie czułam odświeżenia, a jedynie dziwną tłustość
  • Bielenda, woda różana-RECENZJA
Kupię ponownie:

  • Bio-Oil, olejek na rozstępy-polubiłam go bardzo, szkoda tylko że tak szybko się skończył i że tyle kosztuje. Poczekam na dużą promocję i jeszcze kupię ponownie.
  • Isana, olejek pod prysznic-świetny zarówno do mycia pędzli i gąbek, jak i ciała. No może nie pachniał najpiękniej, ale skóra była po nim miękka, gładka i umyta, bez pozostawiania tłustej powłoczki.
  • Biały Jeleń, Specjalistyczny płyn ginekologiczny-świetny preparat do higieny intymnej, łagodził podrażnienia, dawał poczucie komfortu i świeżości na cały dzień, no i jest łagodny
  • Celia, matujący fluid-najjaśniejszy odcień idealnie pasował do mojej cery, dodatkowo matowił i cera wyglądała w nim po prostu dobrze, wielkich niedoskonałości nie skoryguje, ale ja nie mam z nimi problemu
  • Vianek, Maseczka-peeling do twarzy-świetny zarówno jako peeling i jako maska. Twarz była po nim gładka, promienna, oczyszczona i zregenerowana. RECENZJA
Tak prezentują się wszystkie zużycia kwietnia i maja-w sumie 22 produkty. Następne denko pojawi się jak zwykle za 2 miesiące, chociaż na koniec czerwca planuję jeszcze post ze zdenkowaną i przeterminowaną kolorówką, bo chyba najwyższa pora zrobić porządki w tych kosmetykach do makijażu.

A jak Wasze zużycia?

Projekt denko luty/marzec

 Z lekkim opóźnieniem zabrałam się za denko z ubiegłych dwóch miesięcy. Kiedy otworzyłam pudełko z pustymi opakowaniami, zdziwiłam się ile tego jest. Chyba całkiem dobrze mi poszło, zresztą oceńcie sami.

Nie kupię ponownie:

1. Cien, Żel do mycia twarzy z oliwą z oliwek-beznadzieja, podrażniał oczy i nos. Pienił się strasznie, dzięki czemu trudno go było zmyć z twarzy. Na moje nieszczęśćie był bardzo wydajny, ale nie wart 5 zł.
RECENZJA
2. Avon, Świąteczny płyn do kąpieli-poza fajnym opakowaniem nie widziałam w nim pozytywów. Miał twarde opakowanie, więc ciężko go było wydobyć z butelki. Tworzył mało piany, która błyskawicznie znikała.
3. Evree, Różany płyn micelarny-mój pierwszy kosmetyk tej firmy, ale wypadł słabo. Podrażniał oczy, nie radził sobie z demakijażem. Ładnie pachniał.
RECENZJA
4. Oriflame, Krem do rąk-ładnie pachniał i to jego jedyna zaleta. Był bardzo wodnisty, oddzielała się od niego woda i spływał z dłoni.
5. Planeta Organica, Szampon z toskańską oliwą-niestety bardzo przyśpieszał przetłuszczanie włosów i w duecie z odżywką z tej serii miałam przyklap na głowie już pod koniec dnia.

Nie wiem czy kupię:

6. Bielenda, Altywny tonik odmładzający-robił to co miał robić tonik czyli odświeżał cerę i usuwał brud po nocy, nie umiem jednak określił czy zredukował zmarszczki, bo aż takiego dużego problemu z nimi nie mam.
7. Avon, Antyperspirant Cherish-lubię je za ładne zapachy i cenę, jednak denerwuje mnie to, że tak się mażą pod pachami i trzeba trochę poczekać aż wyschnie, żeby się ubrać.
8. FM Group, Maska do włosów farbowanych-włosy były po niej gładkie i elastyczne. Nie mam jednak farbowanych włosów, więc nie potrzebuję tego typu kosmetyków. Ta dodatkowo miała trochę męczący zapach.

Nie wiem czy kupię:
9 i 10. Isana, Szampon i odżywka do włosów kręconych-podobało mi się opakowanie w tubce i fakt, że szampon świetnie oczyszczał skórę głowy i dłużej ją utrzymywał świeżą. Nie zauważyłam jednak znaczącego wpływu na skręt moich włosów, a na tym mi najbardziej zależało. Być może wrócę jeszcze kiedyś do tej serii gdy będę miała trochę dłuższe i bardziej wycieniowane włosy.
11. BeBeauty, Karmelowy żel pod prysznic-flaszka, która starczyła na bardzo długo i przez to kosmetyk zdążył mi się znudzić. Pompka nie działała zbyt sprawnie tzn. trzeba było raz nacisnąć, odczekać i znowu. Zapach trochę męczący. Teraz widziałam dwie nowe wersje w Biedronce, więc być może kupię tamte-bardziej owocowe.
12. Bielenda, Krem-maska do dłoni-świetnie nawilżał, wygładzał i uelastyczniał skórę głoni, w dodatku kupiłam go za całe 4 zł.
13. Isana, Krem do rąk z mocznikiem-j.w. z tym, że ten kosztował 5 zł i był bardziej wydajny.
14. Alterra, Pomadka rumiankowa-idealna na spierzchnięte usta, nawilża i łagodzi wymagające wargi. Na pewno kupię na nadchodzącej promocji.
15. Isana, Kremowo-olejowy peeling pod prysznic-skóra po jego użyciu była gładka, miękka, elastyczna i oczyszczona, ale niepodrażniona drobinkami. Nie pozostawiał tłustej warstwy i starczył mi na długo.
Kupię ponownie:
16. Palmer's, Balsam na rozstępy-smarowałam nim mój ciążowy brzuch. Miał fajną konsystencję, bezproblemowo się rozprowadzał i skóra była po nim bardzo elastyczna, miękka i wypielęgnowana. Trochę denerwowało mnie, że zostało go jeszcze dużo na dnie, a już nie mogłam go wydobyć przy użyciu pompki i musiałam się nagimnastykować z rozcinaniem opakowania.
17. Olej kokosowy-lubiłam za wielofunkcyjność. Teraz kupię raczej z zamiarem stosowania na ciało i do smażenia niż na włosy.
18. Bania Agafii, Odmładzająca maska do twarzy na mleku łosia-bardzo ładnie pachniała jakby orzechami. Po niej cera była gładka, nawilżona i elastyczna. Poprawił się nawet jej koloryt.
19. Biały Jeleń, Emulsja do higieny intymnej-była łagodna, radziła sobie z podrażnieniami i dobrze myła. Teraz kupię kolejne opakowanie i spróbuję myć nią zarówno twarz jak i włosy.

Jak na moje możliwości to sporo tych pustaków. Cieszę się bardzo z każdego kolejnego pustego opakowania, bo wiem, że dzięki temu mogę sięgnąć do zapasów, a muszę je trochę uszczuplić, bo niedługo przeprowadzka i głupio by było tak targać całe pudła pełne nieotwartych kosmetyków. No i przy przeprowadzce wszystko się wyda ile tego mam (a mój mąż nie zdaje sobie z tego sprawy:)

A u Was jak zużywanie i zapasy?

Denko grudzień '16/styczeń '17

Pora na podsumowanie moich zużyć kosmetycznych na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Jako, że robię denka co 2 miesiące, część produktów jest jeszcze z zeszłego roku. Standardowo śmieci podzielone są na 3 grupy:
Nie kupię ponownie:
1. Tołpa, Płyn micelarny i tonik-przede wszystkim nie zmywa makijażu, lekko podrażnia oczy, zużyłam jako tonik.
2. Farmona, Szampon wzmacniający Bamboo & Oils- przyśpieszał przetłuszczanie włosów, a to niewybaczalna wada.
3. Catrice, Ultimate Colour Be Natural-ma okropny beżowy kolor, w którym wyglądam po prostu źle i niezdrowo. Użyłam ją może ze 2 razy i więcej nie przewiduję, dlatego wyrzucam.
4.Sylveco, Peeling wygładzający-tłuścioch jakich mało, nie mogłam znieść tego uczucia na skórze, dlatego modliłam się, żeby jak najszybciej go wykończyć.
5. Bielenda, Fluid kryjący-zły nie był, ale ani nie krył, ani nie matowił jakoś szczególnie. Jego największą wadą jest jednak odcień, stanowczo za ciemny dla mojej karnacji.
6. Eveline, Krem do rąk-tragedia, wodnisty, spływał z dłoni, momentalnie zastygał i pozostawiał skórę napiętą i w złym stanie
7. Baikal Herbals, Krem na noc Anti-Age-pokładałam w nim wielkie nadzieje, co do właściwości odmładzających, a on nawet porządnie nie nawilżał.

 Nie wiem czy kupię:
8. Bania Agafii, Pomarańczowe ujędrniające masło do ciała-coś mi w nim nie pasowało, nie wiem czy konsystencja czy zapach. Nie wiem czy ujędrniał, ale na pewno uelastyczniał skórę.
9. Planeta Organica, Odżywka do włosów z organiczną oliwą z oliwek-kupiłam w zestawie z szamponem. Niczym szczególnym się nie wyróżniała, może lekko zmiękczała włosy, ale bez efektu wow. Zużyłam do emulgowania oleju.
10. Oriflame, Krem do rąk-lubiłam za zapach i miniaturowe opakowanie, idealne do torebki, właściwości nawilżających jednak posiadał mało.
11. Avon, Kredka do oczu Glimmerstick-jak na Avon to była całkiem niezła, łatwo się nią rysowało, utrzymywała się cały dzień. Szkoda tylko, że tak szybko się skończyła.
12. Jantar, wcierka do włosów-narzekałam, że nie widziałam efektów stosując ją. Teraz jednak widzę, że po jej odstawieniu mam sporo baby hair. Ma jednak sporą wadę-widocznie przyśpiesza przetłuszczanie włosów.
  • próbki olejku do ciała z Kneipp i krem upiększający z Evree-oba całkiem fajne. Olejek starczył mi aż na 4 smarowania ciążowego brzucha, krem z Evree miał fajną konsystencję. Może kiedyś kupię pełnowymiarowe opakowania.


 Kupię ponownie:

13. Avon, Płyn do kąpieli o zapachu brzoskwiniowym-ładnie pachniał i robił dużą pianę. Fajny był.
14. Suchy szampon z Biedronki-może Batiste to to nie jest, ale widocznie odświeżał włosy, nie pozostawiał bardzo widocznego białego pyłu i ładnie unosił włosy u nasady.
15.Schauma Baby, Szampon i żel do mycic ciała-przyjemny i łagodny szampon do codziennego mycia, polubiłam go zarówno ja, jak i moje dziecko, chociaż za produktami Schaumy nie przepadam.
16.Fusswohl, Krem intensywnie nawilżający-stopy były po nim gładkie i nawilżone, suche zazwyczaj pięty były dużo przyjemniejsze w dotyku.
17. Sylveco, Pomadka peelingująca-mój ulubieniec roku. Pozostawiała wargi miękkie i gładziutkie, poza tym była dobra w smaku:)
18.Maybelline, Korektor Affinitone-bardzo wydajny i przyzwoicie kryjący. Rozjaśniał skórę pod oczami, maskował drobne niedoskonałości i nie ciemniał w ciągu dnia.

Tak wyglądają moje zużycia, czyli raczej standardowo. Cieszę się, że pozbyłam się takich bubli jak peeling Sylveco czy krem do rąk z Eveline i mogę zacząć używać coś bardziej przyjemnego.

A u Was jak z denkiem? Więcej kupujecie czy zużywacie?

Denko sierpień-wrzesień

Cześć!
I znowu pora na dwumiesięczne denko, tym razem już w bardziej jesiennym klimacie. Udało mi się zużyć kilka nielubianych kosmetyków, coś z kolorówki i pożegnałam się również z kilkoma ulubieńcami. Zapraszam na szczegóły.
Nie kupię ponownie:
  • Baza-serum wygładzające z AA-ma zbyt błyszczące drobinki, które nijak nie mogę uznać za efekt rozświetlenia na mojej skórze, poza tym mam wrażenie, że przez nią moja twarz się szybciej przetłuszcza.
  • Carmex, Pomadka z granatem-może i nawilża usta, ale to jak szczypał spierzchnięte usta było nie do wytrzymania.
  • Ziaja, Krem do rąk z ekstraktem z bawełny-ten krem nie robił z moimi dłońmi nic-ani nie nawilżał, ani nie zmiękczał, poza tym był zbyt wodnisty
  • Sylveco, Hibiskusowy tonik-nie podoba mi się zapach, galaretowana konsystencja i nie domywanie makijażu.
Nie wiem czy kupię ponownie:

  • Isana, Zimowy żel pod prysznic-miał fajny krówkowy zapach, ale niczym innym mnie nie zachwycił, poza tym nie lubię kosmetyków  o perłowym zabarwieniu.
  • Avon, Antyperspirant Beautiful Butterfly-zapach w porządku, ale to jak się mazał pod pachami było nie do zniesienia.
  • Alterra, Szampon Morela & Pszenica-może i nabłyszczał włosy, ale trochę je plątał i szybciej się przetłuszczały.
  • Isana Young, Żel do mycia twarzy i demakijażu oczu-trochę podrażniał oczy i nie zawsze radził sobie z demakijażem, szczególnie przy cięższym pomalowaniu


  • Kallos Caviar, Maska do włosów-Kallos jak to Kallos, był lepszy od wersji jagodowej, włosy się ładnie po nim błyszczały, ale jakiegoś szczególnego odżywienia nie zauważyłam. Polubiłam go jednak za uniwersalność.
  • Lovely, Blush me Baby-rozświetlacz i róż w jednym produkcie, nie wiem czy kupię ponownie, bo ten mi się szybko pokruszył, poza tym wolę bronzery niż róże.
  • Farmona, Jantar, Wcierka do skóry głowy-może i powodowała wzrost i przyśpieszenie wzrostu włosów, ale baaaaardzo mi się nie podobało jak przetłuszczała włosy, no i aplikator to dramat. Słyszałam jednak, że ma wejść wersja z nowym dozownikiem i wtedy może zdecyduję się na ponowny zakup.
  • Mexx, Fresh Woman-zapach fajny, świeży, ale ta mała butelka nie jest zbyt poręczna, poza tym wychodzi drogo.
Kupię ponownie:


  • Cien, Płyn do kąpieli Jaśmin & Brzoskwinia-bardzo wydajny, fajny zapach, robił super miękką i długotrwałą pianę.
  • My Secret, Beauty Elixir-coś na kształt kremu BB, który nie kryje za mocno, ale ładnie wyrównuje koloryt skóry i rozświetla.
  • Cien, Czekoladowe masło do ciała-kolejny kosmetyk z Lidla, który ma mocno czekoladowy zapach, jest wydajny, odżywia i uelastycznia skórę.
  • Wibo, Błyszczyk do ust-polubiłam bardzo za kolor, aplikator i nie sklejanie ust. Poza tym lubię kosmetyki Wibo.


Jak widać zużyłam 16 kosmetyków-to standardowo jak na moje możliwości. Kolejne kosmetyki też już są na wykończeniu, więc powoli przymierzam się do kolejnego denka, na pewno znajdzie się w nim też coś z kolorówki.

A jak Wam poszło? Byliście już w Rossmannie na promocji?

Projekt denko czerwiec/lipiec

Lubię posty zakupowe i denkowe, zarówno je przygotowywać jak i czytać u Was. U mnie zakupy z tego miesiąca się zbierają, a dzisiaj pora pokazać co udało mi się zużyć przez ostatnie dwa miesiące. Jak zwykle puste opakowania podzielone są na trzy kategorie.
Nie kupię ponownie:

  •  Vis Plantis, Żel micelarny-porażka, z którą długo się męczyłam. Nie domywał makijażu, a rozmazywał, czasami szczypie i podrażnia oczy, pozostawia dziwny film na twarzy
  • BingoSpa, Maska do włosów "Proteiny kaszmiru i kolagen"-brzydki, męski zapach, słaby skład i brak efektów działania-włosy po niej były matowe, oklapnięte i po prostu nie spełniła moich oczekiwań
  • Lirene, Podkład Color Code-przy aplikacji ślizga się po twarzy i ciężko go równomiernie rozprowadzić, poza tym jest za jasny nawet dla mojej bladej twarzy, ani nie kryje dobrze ani nie matuje.
  • Laura Conti, Zero Calorie, Balsam do ust-nie wpłynął nijak na stan moich ust, dodatkowo sztyft się maślaczył i nie dało się go wkręcać
  • Catrice, Eyeliner Calligraph Ultra Slim-mój pierwszy w pisaku. Zacinał się i nie podawał tuszu. Końcówka wygina się tak, że nie jest możliwe narysowanie ładnej kreski. Dodatkowo blaknie w ciągu dnia
RECENZJA
Nie wiem czy kupię:

  • Lactimilk, Krem do ciała na bazie mlecznej serwatki-nawilża na przyzwoitym poziomie, ale bieli skórę i jego używanie ciągnie się w nieskończoność, poza tym samo opakowanie i grafika nie zachęca do kupna
  • Avon, Nawilżający krem do stóp z silikonem-tłusty, a jednocześnie wodnisty, nie poradził sobie z suchą skórą pięt
  • Antyperspiranty Avon-zawsze są w moim domu, ale nie jestem z nich do końca zadowolona. Gdy ich użyję mam wrażenie, że skóra pod pachami jest mokra. Poza tym nie zabezpieczają przed poceniem się.

  • BeBeauty, Płyn do kąpieli "Czekoladowy croissant"-nie pachniał tak jak tego oczekiwałam, piana i zapach bardzo szybko znikały podczas kąpieli
  • Luksja, Mleczko pod prysznic-całkiem przyjemne myjadło, które rzeczywiście pielęgnowało skórę. Nie wiem czy wrócę, bo nie używam na co dzień żeli pod prysznic.
Kupię ponownie:

  • Etja, Olejek z pestek moreli-bardzo wielofunkcyjny olejek, którym olejowałam włosy, twarz i dodawałam do kąpieli. Cerę świetnie uelastyczniał i nawilżał, bez zapychania. Podoba mi się również niezamiękająca etykieta.
  • Bania Agafii, Dziegciowa maseczka oczyszczająca-świetnie wygładzała i matowiła cerę, poza tym lubię te saszetkowe opakowania
  • Garnier Fructis, Odżywka Oleo Repair-bardzo dobra drogeryjna odżywka. Zmiękczała i nabłyszczała włosy, podkreślając moje fale.
  • ProFormula, Żel do higieny intymnej z Tesco-oczyszczał i pielęgnował włosy, twarz i okolice intymne.
  • Alterra, Krem z granatem i masłem shea-bardzo treściwy kremik, który widocznie pielęgnuje i uelastycznia skórę dłoni. Nadaje się do bardzo przesuszonych rąk, przynosząc im ukojenie.


Podsumowując:
Zużyłam 16 produktów w ciągu dwóch miesięcy, czyli mniej więcej tyle co zawsze. Najbardziej cieszę się, że mogę wyrzucić te półlitrowe niewypały z pierwszego zdjęcia. Powinnam się nauczyć, że nie zawsze warto kupować to co jest duże i tanie:)

A jak Wam poszło?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...