Przypomnienie o rozdaniu/Dodatkowe nagrody do zgarnięcia

Hej!
Dzisiaj szybka przypominajka. Tylko do 20 listopada (poniedziałek) możecie się zgłaszać do udziału w moim rozdaniu. Do wygrania są poniższe nagrody, ale obiecuję, że dorzucę jeszcze coś do mycia twarzy, coś do włosów i jakąś maseczkę do twarzy.
Zgłaszać się możecie pod tym postem.

Zapraszam wszystkie niezdecydowane osoby. Warunki nie są trudne:)

Zamówienie z Kontigo, na które czekałam prawie 3 tygodnie

Znacie sklep Kontigo? Ja niedawno dowiedziałam się o jego istnieniu z Instagrama. Prowadzą zarówno sklepy stacjonarne w większych miastach, jak i sprzedaż internetową. Mają kilka swoich marek własnych m.in. Biolove, w skład której wchodzą kosmetyki naturalne. Pewnego dnia mignęła mi promocja 2+2 (2 kupuję, 2 dostaję gratis) na cały asortyment i przez cały dzień nie mogłam przestać o tej informacji myśleć. Aż w końcu siadłam wieczorem i zamówiłam 4 kosmetyki, starając się, żeby były maksymalnie do siebie zbliżone cenowo. Za całość (razem z przesyłką) zapłaciłam około 54 złote. Był niedzielny wieczór 22 października. Nie sądziłam, że to zamówienie będzie miało aż taką długą drogę do pokonania i że będę się musiała o nie upominać.

26 października dostałam SMS-a, że w związku z dużą ilością zamówień wysyłka może się opóźnić od 3-5 dni, ale moje zamówienie jest w realizacji. I w ramach przeprosin mają dla mnie kod promocyjny dający 50% zniżki na zakupy do 200 zł aktualny do końca listopada. No to zaczęłam czekać.

Po tym czasie widziałam na Instagramie, że pierwsze paczki zaczęły docierać do dziewczyn. Patrzyłam z zazdrością. 

5 listopada napisałam maila kiedy moje zamówienie zostanie zrealizowane, bo w statusie "w realizacji " tkwiło ponad tydzień. Pozostał bez odpowiedzi. Napisałam wiadomość prywatną na Instagramie, kazali odezwać się na Facebooku.

Po mojej wiadomości na fb, dostałam SMS, że jakaś paczka czeka na mnie w paczkomacie.

Poszłam. Odebrałam. Po odebraniu,  dostałam info na fb, że paczka została wysłana:)

Gdy pudełko już odebrałam,  z ciekawością je otworzyłam, bo już nawet zapomniałam co zamawiałam. Okazało się, że są tam dwa produkty Biolove, jeden z Vianka, jeden Sylveco i jeden Moov-dostałam w gratisie chyba jako przeprosiny:)

Zaczniemy od Biolove. Zamówiłam:
  • olejek do demakijażu do skóry normalnej/mieszanej. Jest jeszcze dostępna wersja dla cery suchej. Olejek ma pojemność 150 ml i jestem go bardzo ciekawa, bo jeszcze nigdy nie próbowałam zmywać makijażu za pomocą takiej formuły.
  • maseczka nawilżająca do twarzy. Można jeszcze kupić przeciwzmarszczkową i oczyszczającą, ale ja oczyszczających mam nadmiar, za to tych nawilżających niedobór. Pojemność 75 ml.


Z Vianka zamówiłam:
  • szampon normalizujący przeznaczony do włosów przetłuszczających się. Zobaczymy czy pomoże na moją lubiącą się szybko przetłuszczać ostatnio skórę głowy (bo jak wiadomo szampon dobieramy do skóry głowy a nie do włosów).

Z Sylveco:
  • enzymatyczny peeling do twarzy. Miałam już kiedyś peeling z tej firmy, ale była to wersja wygładzająca, która zostawiała na twarzy okropny tłusty film. Oby ten sprawdził się lepiej. 


I w gratisie:
  • puder brązujący Moia. Dostępny jest w gamie 5 kolorów. Czy nie będzie za ciemny dla mojej bladej cery okaże się w trakcie użytkowania.


Podsumowując:
Jeszcze nigdy nie najadłam się tylu nerwów przy zakupach internetowych. Zazwyczaj przesyłki docierają do mnie po 3 dniach, maksymalnie po tygodniu, a tu jak widać sklep nie był przygotowany na promocję i nie sprostał ilości zamówień. 
Czy jeszcze zrobię tam zakupy? Być może, bo kusi mnie ten rabat 50%, ale już wiem, że muszę się uzbroić w duuuuużo cierpliwości i upominać się w sklepie o realizację swojego zamówienia.

Znacie Kontigo? Robicie tam zakupy? Co myślicie o tak długim czasie trwania dostawy?

3 słabe kosmetyki Isana

 Lubię tanie kosmetyki, a jeszcze lepiej jak są tanie i dobre. W poszukiwaniu takich często chodzę do Rossmanna i zerkam w stronę marek własnych, jak np. Isana. Niestety nie zawsze udaje mi się trafić na tanie perełki, wręcz przeciwnie. Tym sposobem uzbierałam grupkę trzech kosmetyków, które mogłabym nazwać kitami, a które sygnuje marka Isana.
 Zaczniemy od produktu, którego recenzja pojawiła się tutaj. I od razu zaznaczę, że to najmniejszy kit z całej trójki, czyli nie jest aż tak tragicznie z nim. Mam wersję owoce leśne masełka do ust i działa ona jak typowa wazelina, czyli pełni raczej funkcje ochronne niż pielęgnacyjne.


  •  nie nawilża ani nie odżywia
  • ciężko je wydobyć z opakowania
  • działa bardzo krótkotrwale-tylko gdy znajduje się na ustach wydają się nawilżone i miękkie, a gdy się zetrze jego działanie znika
Kolejny produkt to maska 13 w 1 (!) do włosów. Nie zwróciłabym na nią uwagi, gdyby nie promocja 1+1 na kosmetyki do włosów. Przeznaczona jest do włosów suchych i zniszczonych. Nie trzeba jej spłukiwać, więc pomyślałam, że powinna ładnie podkreślać moje fale. Producent obiecuje cuda na patyku-nawet przy kosmetyku za 50 zł nie znalazłam aż tylu obietnic, co przy tym za 10.
Z obietnic producenta właściwie żadna nie jest spełniona.

  • maska oblepia włosy, sprawia, że wyglądają na obciążone i ciężkie i już pod koniec dnia nadają się do mycia, chociaż staram się nakładać niewielką ilość
  • niespecjalnie ułatwia rozczesywanie
  • włosy wydają się bardziej matowe niż przed jej użyciem
  • przesusza włosy, co szczególnie widać po końcówkach
  • nie nawilża i nie pielęgnuje
Producenta mocno poniosło z opisem na etykiecie. Za takie coś powinno się karać.

Na koniec kolejny kosmetyk do włosów-suchy szampon dla brunetek. Po przetestowaniu klasycznej wersji (w morskim opakowaniu, z której byłam zadowolona) postanowiłam przetestować tą przeznaczoną stricte do mojego koloru włosów. No i nastąpiło rozczarowanie.


  • brązowo-rudy nalot dużo trudniej wyczesać niż biały, tworzą się plamy, co ani przy związanych ani rozpuszczonych włosach nie wygląda dobrze
  • nie odświeża włosów-są tępe w dotyku, matowe, ciężkie i trudno je ułożyć
  • nie dodaje objętości
  • włosy wyglądają nadal na brudne z tym, że są matowe z rudym nalotem

Podsumowując:
Nie polecam powyższych kosmetyków. Ja nadal będę testować nowości Isany (teraz mam ochotę na ich pianki pod prysznic) i nie zrażam się tymi niewypałami.

W przygotowaniu mam już post o hitach Isany, więc jak widać w każdej marce trafiają się dobre i słabe kosmetyki.

Lubicie Isanę?

Pielęgnacja twarzy-aktualizacja

Od ostatniego posta dotyczącego mojej pielęgnacji twarzy minęło ponad 5 miesięcy. Od tego czasu większość kosmetyków mi się zmieniła, więc to dobra pora na aktualizację.

Ja nigdy problemów ze swoją skórą nie miałam, chociaż ostatnio zauważyłam, że bardziej się świeci i ma rozszerzone pory, ale podejrzewam, że to wina złej diety, bo ostatnio przesadzam z chipsami i słodyczami, niestety. No, ale zamierzam to zmienić, bo czuję, że to nie jest dobry kierunek nie tylko dla mojej cery, ale dla całego ciała. 

Najwięcej uwagi poświęcam jej wieczorem, rano używam tylko dwóch produktów.
  • przemywam twarz tonikiem normalizującym Pure Neroli z Evree. Szykuję jego recenzję, więc nie napiszę jeszcze co o nim myślę. Tu wspomnę tylko, że lubię toniki z pompką.
  • nakładam serum regenerujące Regenerum, które służy mi jednocześnie jako baza pod podkład, bo ładnie matuje cerę i makijaż się na nim dłużej trzyma.
Wieczorem zaczynam od demakijażu. 


  •  najpierw przecieram twarz lipowym płynem micelarnym z Sylveco. Ja wodoodpornych kosmetyków nie stosuję, mimo to ten płyn nie jest w stanie dokładnie poradzić sobie ze zmyciem oka. Po zużyciu 4 wacików twarz wygląda na oczyszczoną, ale gdy myję ją potem żelem okazuje się, że pod okiem robi się efekt pandy.
  • myję twarz żelem micelarnym Garnier, który z demakijażem radzi sobie świetnie, chociaż pozostawia lekko ściągniętą skórę.
Potem mycie i oczyszczanie.

  • kremowy olejek z Dermiss służy mi jako produkt myjący, bo z demakijażem sobie nie radzi i bardzo szczypie w oczy, ale jako olejek do mycia jest przyjemny, daje działanie rozgrzewające.
  • węglowy peeling -maskę stosuję 2 razy w tygodniu. Jestem zadowolona z jej właściwości oczyszczających i tym, że mały słoiczek starcza na tak długo.
  • czasami zamiast maski z Perfecty stosuję peeling "poranna kawa" z Organic Shop, który ma boski zapach, ale drobinek ścierających niewiele, więc raczej nadaje się do delikatnego masażu niż porządnego ściernaia.
Na koniec moje ulubione nawilżanie i odżywianie.


  •  serum rewitalizujące z Biotaniqe przyjemnie wygładza cerę i stanowi u mnie bazę pod olejek albo pod krem. Bardzo lubię takie kosmetyki z pipetką i konsystencję żelu, który wnika w skórę.
  • krem pod oczy z Vianka niespecjalnie odżywia, jak przekonuje producent. U mnie raczej delikatnie nawilża, nie zauważyłam też innych właściwości jakie krem pod oczy powinien mieć, czyli napinanie, wygładzanie i rozjaśnianie cery. Wykończę, ale już do niego nie wrócę, bo moja 30-letnia cera potrzebuje czegoś silniejszego.
  • 2-3 razy w tygodniu, zazwyczaj po masce z Perfecty na twarz i szyję nakładam olejek makadamia z Marion. Stosowany z taką częstotliwością nie powoduje zapychania porów ani powstawania niedoskonałości, ale fajnie odżywia, nawilża i regeneruje suchą skórę w okresie grzewczym.
  • krem Dermiss stosuję w dni kiedy nie używam ww. olejku. Jest lekki, przyjemny, szybko się wchłania, więc jak dla mnie mógłby być stosowany na dzień a nie na noc.
Tym razem z tych kosmetyków nie jestem do końca zadowolona. 
Chciałabym trafić na skuteczny i delikatny płyn micelarny, naprawdę odżywczy krem na noc i prawdziwie skuteczny krem pod oczy.

Możecie polecić coś fajnego z tych kategorii?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...