Ostatnie zakupy w tym roku

Pora rozliczyć się z ostatnimi zakupami w tym roku. Już naprawdę nic nie kupię, bo nie dość, że czekają na mnie kosmetyki z Mikołajkowej Paczki (pokażę ją we wtorek) to jeszcze wiem, że i na Gwiazdkę coś dostanę, a przy takiej ilości nigdy się nie wygrzebię z tych zapasów.

W listopadzie zrobiłam zakupy w Naturze. Ostatnio kuszą mnie bardziej swoimi promocjami na marki makijażowe niż Rossmann. Potrzebowałam pudru matującego. Chciałam kupić ten z Wet 'n Wild, ale okazało się, że w moim sklepie nie ma ich szafy. Na miejscu zdecydowałam się więc na:

  • puder sypki z Pierre Rene-tego dnia obowiązyła promocja -40% na całą markę, więc zapłaciłam za niego około 13 zł
  • maseczkę oczyszczającą z Bielenda Carbo Detox-szukałam jej bezskutecznie w Rossmannie, a tymczasem spotkałam przypadkiem w Naturze właśnie
  • maseczkę oczyszczająco-nawilżająca "Ogórek" z firmy Marion
Po drodze wstąpiłam jeszcze do Rossmanna i po raz kolejny dałam szansę nielubianej przeze mnie Ziaji, kupując:
  • pastę oczyszczającą z serii Liście Manuka
Kolejne i ostatnie już zakupy poczyniłam na Lawendowej Szafie. Zawsze podobał mi się asortyment tego sklepu, bo był bardzo bogaty i zawierał sporo produktów, któe w innych naturalnych sklepach online były niedostępne. Denerwował mnie jedynie fakt, że darmową dostawę mają od 150 zł dopiero. Kiedy więc zobaczyłam promocję -20% na wszystko poczułam się skuszona. To co zaoszczędziłam na kosmetykach, wydałam na dostawę czyli tak jakbym miała przesyłkę za darmo:)
Kupiłam:


  •  peeling do ciała "Cukier trzcinowy & Sól morska" z Organic Shop
  • szmaragdowe peruwiańskie mydło do myciała ciała i włosów z Ec Lab o pojemności aż 450 ml
  • scrub-gomaż do twarzy "Poranna kawa" też z Organic Shop


  • żel myjący do twarzy z naturalnym olejkiem pomarańczowym z Ava Laboratories
  • maseczka oczyszczajca z Bania Agafii
  • płyn micelarny z Ec Lab
  • matujący tonik do twarzy "Płucnica islandzka" z Natura Estonica.
Podczas Dnia Darmowej Dostawy (29 listopada) nic mnie jakoś szczególnie nie porwało. Kupiłam tylko szczotkę Tangle Angle jako prezent dla szwagierki na Kosmetykomanii. Zrobiłam też skromne zamówienie na Ezebra.pl, ale jeszcze do mnie nie doszło, a poza tym nie są to jakieś nowości, które koniecznie musze tu pokazać, więc raczej zrobię to na Instagramie.

To tyle zakupów. A jak Wam poszło? Kupujecie czy oszczędzacie na prezenty?

Tanie i dobre: 3 kosmetyki Isana

Pamiętam jak swego czasu narzekałam na markę Isana-dostępną tylko w Rossmannie. Było to przy okazji ich żelu do mycia twarzy, który miał jednocześnie robić demakijaż. Oczywiście kosmetyków kolorowych nie zmywał, a dodatkowo podrażniał śluzówkę nosa i cera robiła się po nim napięta. Dzisiaj wiem, że jeden produkt nie świadczy za całą markę-na dowód mam dzisiejszy post, w który pokażę 3 kosmetyki Isany właśnie, które nie dość że tanie (za każdy zapłaciłam mniej niż 5 zł) to jeszcze dobrze działają.
Zacznę od kremowo-olejowego peelingu pod prysznic z olejkiem migdałowym, za który w promocji zapłaciłam 4,99 zł.
Na pewno nie jest to mocny zdzierak, więc może być codziennie używany zamiast żelu pod prysznic.Drobinek peelingujących jest bardzo dużo, ale są małe, zanurzone w perłowej płynnej substancji.
Na pewno nie jest to produkt z naturalnym składem, ale mimo częstego używania nie podrażnił mojej skóry, ani jej nie wysuszył. Przeciwnie:

  • po jego użyciu ciało jest nawilżone, miękkie i elastyczne
  • skóra jest gładka i przyjemnie pachnie (migdałowo-cytrusowo)
  • nie pozostawia tłustej warstwy
  • jego używanie to sama przyjemność
  • jest wydajny i ma wygodne opakowanie-miękkiej tuby

 Kolejny kosmetyk jest też przeznaczony do używania pod prysznicem-to żel "Marakuja & Kokos", Nigdy nie rozumiałam jak można się zachwycać żelem pod prysznic, ale po zużyciu tego produktu, wiem że można:)

  •  ma niesamowicie przyjemną, kremową konsystencję w kolorze lekko żółtym
  • zapach jest egzotyczny, nie za słodki, z nutą cytrusową, utrzymuje się po kąpieli na skórze
  • delikatnie myje i oczyszcza, nie podrażniając ani nie wysuszając naskórka
  • skóra jest miękka, gładka i przyjemna w dotyku
  • w promocji można go kupić za niecałe 3 zł

 Wiem, że to nie jest ostatni mój żel pod prysznic tej firmy. Na pewno skuszę się jeszcze na jakiś-może ten z bazylią:)
 O ostatnim produkcie już nie raz na blogu wspomniałam, pojawił się nawet wśród ulubieńców jesieni-to intensywny krem do rąk z mocznikiem. Na przykładzie tego kremu przekonałam się jakie świetne właściwości ma ten składnik.

 Krem ma gęstą i bogatą konsystencję, dzięki czemu idealnie nadaje się na jesień czy zimę, kiedy dłonie potrzebują większej pielęgnacji i ochrony.

  •  przynosi szybkie ukojenie spierzchniętym dłoniom
  • świetnie nawilża, dzięki zawartości mocznika właśnie
  • dłonie są gładkie, miłe w dotyku
  • zostawia ochronny film, ale nie przeszkadza on w normalnym funkcjonowaniu
  • nadaje się też do zrogowaciałej i spierzchniętej skóry na piętach-od razu stają się miękkie i wszystkie suche skórki znikają

 Naprawdę jestem zadowolona z tych produktów. Po nich mam ochotę na kolejne produkty tej marki. Już nawet mam kilku kandydatów.

A wy lubicie Isanę?

Ostatni dzień rozdania!!

Dziewczyny!
Dzisiaj o północy kończy się moje rozdanie z okazji 3 urodzin bloga. a do wygrania są nagrody ze zdjęcia:

Jeśli jeszcze się nie zgłosiłyście to zapraszam tutaj.

Ostatni projekt denko w tym roku

Dzisiaj wypada post o zużytych kosmetykach, a że robię takie co dwa miesiące, ten będzie ostatnim w tym roku. Co udało mi się zużyć? Co się sprawdziło, a do czego już nie wrócę i z chęcią wyrzucę do kosza?
Nie kupię ponownie:
  • Ziaja, pietruszkowy krem pod oczy i na powieki przeciw zmarszczkom-tani, ale co z tego? Nic kompletnie nie robił ze skórą pod oczami, nie mówiąc o działaniu przeciwzmarszczkowym. Czasami powodował łzawienie oczu.
  • Sylveco, Odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany-przede wszystkim powodował szybsze przetłuszczanie się włosów, a tego nie jestem w stanie wybaczyć. Dodatkowo słabo się pienił, przez co musiałam go nakładać dwa razy i szybko się zużył.
  • Wcierka Jantar-tu jeszcze w starym opakowaniu, które jest koszmarne do używania na skalp. Oprócz tego wcierka powodowała szybsze przetłuszczanie się włosów, nie zauważyłam też wzrostu nowych.
  • Hean, Peeling "Jagoda Acai"-tu nie podpasował mi zapach, który przypomina tanie wino, a działanie peelingujące całkiem niezłe.
  • Joanna, lakier ekstramocny-mocny to on nie był, nawet za słaby do moich włosów. Ja lakierów używam do przygładzenie krótszych kosmyków, które zostają po zawinięciu w kok, a ten sobie nawet z nimi nie rodził. Dodatkowo ma słaby aplikator.
Nie wiem czy kupię:


  • Avon Sport for her, Vitality-to już ostatni deo z Avonu, który miałam w zapasach i jakoś nie ciągnie mnie żeby do nich wrócić. Przede wszystkim zostawiają mokrą plamę pod pachami, jakoś się mażą i nie dają skutecznej ochrony.
  • KTC, Woda różana-nie sprawdziła się jako tonik, chociaż może kiedyś kupię z zamiarem używania na włosy jako baza pod olej.
  • Alverde, Olejek migdałowo-arganowy-nie działał cudów użyty do olejowania włosów, był jakiś tępy w nakładaniu, a jako serum bałam się go używać, bo jest trochę za ciężki.
  • Dezodorant, Garnier Minerals Extra Fresh-kolejny deo, który nie zrobił na mnie wrażenie, chociaż był lepszy od tego z Avon. Skończył się bardzo szybko.
  • Biosilk, Marakuja Oil-megawydajne serum, które jak dla mnie słabo zabezpiecza końcówki i nie daje takiego wygładzenia jakiego potrzebuję,
  • Himalaya Herbals, balsam do ust-bardzo szybko się złamał, ma zbyt miękki sztyft, a i nie daje jakiejś super ochrony i nawilżenia.
Kupię ponownie:

  • Wibo, Puder utrwalający-byłam z niego zadowolona, bo matowił, nie bielił i był wydajny. Na pewno do niego jeszcze wrócę.
  • Avon, Czekoladowa maseczka do twarzy-pachniała bosko, cera była po niej miękka, nawilżona i elastyczna.
  • Isana, Zmywacz do paznokci-kupuję go najczęściej. Dobrze zmywa lakier, nie wysusza płytki.
  • Isana, Żel pod prysznic Marakuja & Kokos-pierwszy żel, który mnie zachwycił. Ma bardzo przyjemną, kremową konsystencję i boski zapach, jakby cytrusowo-waniliowy.
  • Facelle, Chusteczki do higieny intymnej-odświeżają i dają poczucie komfortu, nie wysychają zbyt szybko.
Kupię ponownie:


  • Green Pharmacy, Balsam do włosów "Olej arganowy i granat"-włosy były po nim gładkie, zdyscyplinowane i błyszczące. Lubiłam go też używać jako odżywki b/s, bo ładnie podkreśla fale.
  • Intimea, emulsja do higieny intymnej dla nastolatek-bardzo przyjemny skład, nie podrażniał, dawał poczucie świeżości i łagodzenia podrażnień. Z Biedronki.
  • Bielenda, Nawilżający płyn micelarny-dokładnie i delikatnie zmywał makijaż, a to nie jest takie oczywiste w przypadku miceli, nie powodował ani zaczerwienienia skóry ani łzawienia.

19 zużytych kosmetyków, to chyba rekord, bo zazwyczaj jest ich około 13. Wyrzucam je bez mrugnięcią okiem i biorę się za zapasy. Jest szansa, że się kiedyś z nich wydostanę:)

A jak Wasze zużycia?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...