Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romantic Professional. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romantic Professional. Pokaż wszystkie posty

Maska regenerująca Romantic

Maj (dzięki akcji Anwen) był miesiącem intensywnego nakładania maski regenerującej Romantic. Mimo, że mam włosy dosyć grube i oporne zdecydowałam się używać jej tylko co drugie mycie. O moich spostrzeżeniach dotyczących tej maski przeczytacie niżej. Przedłużyłam jednak sobie trochę miesiąc i wyżej wymienionej maski użyłam do dzisiejszej złożonej pielęgnacji włosów (jak to mam w zwyczaju przy niedzieli)
  • nałożyłam glutek z siemienia lnianego na 40 minut pod czepek
  • po tym czasie dołożyłam odżywkę Deba zmieszaną z łyżką oleju z pestek winogron (znowu pod czepek, znowu na 40 minut)
  • umyłam płynem do higieny intymnej z korą dębu Intimelle
  • maskę Romantic nałożyłam na 30 minut pod czepek
W efekcie włosy po wyschnięciu były miękkie, mięsiste, wygładzone, ale nie obciążone. 
Myślę jednak, że to zasługa pielęgnacji przed myciem niż  owej maski, bo zazwyczaj efekty po jej zastosowaniu były zgoła inne...
Maskę regenerującą Romantic kupiłam w Biedronce za 7,79 zł jakieś 4 miesiące temu. Jak zwykle skusiła mnie niska cena i jej stosunek do pojemności. Był jeszcze dostępny wariant wygładzający i rewitalizujący, ale ja moje włosy traktuję zawsze jako zniszczone dlatego zdecydowałam się na tą z olejem arganowym i jedwabiem.
Opakowanie produktu jest dosyć solidne. 500 ml maski mieści się w szarym plastikowym słoiczku z przezroczystą zakrętką. W środku jest jednak krążek, który dodatkowo zabezpiecza nam kosmetyk, łatwo go zdjąć-podważając wypustkę, za co plus.
Obietnice producenta są raczej skromne.
Skład dosyć krótki.
Konsystencja biaława, lekko przezroczysta.
Zapach przyjemny, jakby kwiatowy.
Działanie i moja opinia:
Maska nie obciąża włosów i ułatwia rozczesywanie, więc skromna obietnica producenta jest spełniona. Po jej użyciu niby są miękkie, ale bardzo spuszone. Działa dużo gorzej niż niejedna odżywka. 
Nawet jeśli nałożę jej sporą ilość i trzymam ponad godzinę-otrzymuję spuszone włosy, a spodnie warstwy są zwichrzone. Efekt można trochę zniwelować przez dodanie do niej kilku kropli olejku, ale kurczę-dobra maska powinna samodzielnie dawać zadowalający efekt.
Ta widocznie dobrą maską nie jest-nie dla moich włosów.
Po kilku godzinach to spuszenie trochę ustępuje i zostaje mega objętość fryzury-nie czuć jednak, że włosy są nawilżone, pozostają trochę szorstkie w dotyku.
Nie muszę chyba dodawać, że sumienne jej używanie przez cały maj nie dało żadnych długofalowych efektów.
Pozostaje mi zużyć ją do pielęgnacji przed myciem albo podrasowywać ją olejkami i czekać cierpliwie, aż półlitrowe opakowanie dobije dna. Nigdy więcej nie kupię.

Widziałyście ją w swojej Biedronce? Czy Was też skusiłaby ta cena?

Zakupy kosmetyczne w lutym

Dzisiaj post o zakupach, które zrobiłam w tym miesiącu, a właściwie przez ostatni tydzień. Najlepszego zakupu dokonałam jednak dzisiaj, ale o tym na końcu. Obiecuję sobie, że w marcu i kwietniu nie kupię nic (przynajmniej nic do włosów), bo albo mąż mnie wyrzuci z domu albo zbankrutuję. Zaobserwowałam, że moja kosmetykomania zmierza niebezpiecznie w stronę włosomaniactwa i mam jej niepokojące objawy, które na każdych zakupach objawiają się wrzuceniem kolejnej odżywki czy szamponu do koszyka.
Tym razem też większość to kosmetyki do włosów.
 
Z rzeczy niewłosowych kupiłam:

1.Płyn do higieny intymnej, Intimelle za 6,99 zł w Naturze. Zawiera kwas mlekowy, ekstrakt z kory dębu. Zobaczymy jak się sprawdzi, bo cena jest w miarę przystępna za 400 ml.
2.Chusteczki do higieny intymnej, Facelle za 2,99 zł. Zawsze je kupuję i trzymam w torebce.Przyjemnie odświeżają w ciągu dnia. W opakowaniu jest 20 sztuk.
3.Sztyft do ust, Lovely za 3,99 zł to jest seria niby anti-age. Zawiera m.in. ekstrakt z miodu, masło shea, olejek eukaliptusowy. 
4.Lakier do paznokci Wibo, efekt brokatowego piasku nr 4, za 7,69zł. Mój pierwszy piaskowy lakier, ciekawa jestem efektu na paznokciach.

5. Serum do włosów, Bioelixire za 5,99 zł. Nie kupiłabym go w cenie regularnej czyli 9,99 zł, bo buteleczka zawiera tylko 20 ml produktu. 
6.Szampon Czarna Rzepa, Barwa Ziołowa za 3,89 zł w Tesco. Do włosów osłabionych i z łupieżem. W marcu mam zamiar co jakiś czas oczyszczać włosy (do tej pory tego nie robiłam), więc kupiłam właśnie ten szampon.
7.Zabieg laminowania, Marion za 2,79 zł w Drogerii Natura. Kupiłam ostatnią saszetkę. Tradycyjne laminowanie żelatyną się u mnie nie sprawdziło, więc liczę, że ten gotowiec lepiej się spisze.
8.Olejek orientalny Macadamia i Ylang-Ylang, Marion za 4,99 zł. Ten olejek ma odżywić włosy. Z tego co wiem jest to jakaś nowość od Marion. Na razie mogę powiedzieć, że pachnie bardzo przyjemnie.
9.Olejek orientalny Jojoba i Słonecznik, Marion za 4,99 zł.Tym razem wersja regenerująca.
10.Regenerująca maska do włosów, Romantic Professional za 7,79zł w Biedronce, poj.500 ml. Jest to moje największe zaskoczenie. Nie widziałam jej w żadnej gazetce a tu-bach!!! Nie mogłam nie wziąć:) Była jeszcze rewitalizująca i wygładzająca, a także szampony tej firmy (też w różnych wersjach) o poj.950 ml.

To tyle z moich zakupów kosmetycznych. Nic więcej nie potrzebuję. Teraz będę tylko testować i  czekać aż ujrzę dno.

Wpadło Wam coś w oko z moich zakupów?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...