Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja stóp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja stóp. Pokaż wszystkie posty

Promocja 2+2 w Rossmannie od 10.06 na pielęgnację stóp i depilację/Co warto kupić?

Jutro znowu zaczyna się kolejna promocja w Rossmannie. Tym razem dotyczy produktów do pielęgnacji stóp, paznokci i depilacji i znowu, żeby z niej skorzystać trzeba mieć w telefonie zainstalowaną aplikację drogerii i kupić 2 produkty, a 2 (tańsze) dostaniemy gratis.
Promocja obejmuje też lakiery do paznokci, ale nie wiem czy któraś się skusi, bo z pewnością kupiłyście je na niedawnej promocji na kolorówkę.
Aby ułatwić sobie i być może Wam wybórwW dzisiejszym poście przygotowałam zestawienie 4 produktów z 3 półek cenowych, które ta promocja obejmuje, w każdym celowo pominęłam lakiery.
WARIANT TANI
Obejmuje produkty w cenie do 7 zł każdy.
  • Fusswohl, krem z łoju jelenia-świetny, kiedyś napisałam jego recenzję (KLIK)
  • For Your Beauty, pilnik typu banan
  • Gillette, Simply Venus 3, maszynka jednorazowa dla kobiet
  • Isana, pianka do golenia z ekstraktem z czarnej jagody


WARIANT ŚREDNI
Zawiera produkty w cenie od 11-17 zł każdy
  • Evree, spray do stóp ekspresowo nawilżający
  • Isana, sztyft do depilacji twarzy i okolic bikini
  • Lirene, skarpetki złuszczające
  • Wilkinson Sword, Quattro for Women, 4 ostrzowa maszynka, Raspberry Rain

WARIANT NAJDROŻSZY
Produkty od 45 zł do około 150 zł

  • Foot Expertise, krem na zmęczone nogi
  • Veet, krem do depilacji, skóra normalna i sucha
  • Veet, trymer do twarzy i ciała
  • Scholl, Velvet Smooth, elektroniczny pilnik do stóp z kryształkami diamentu


Czy ja skorzystam z promocji jeszcze nie wiem. Być może się wybiorę jutro do drogerii, a jeśli promocja będzie obejmowała męskie produkty do golenia to zapewne kupię coś dla męża. Mi by się przydały (chociaż niekoniecznie):

  • plastry do depilacji twarzy
  • jakieś maszynki z wymiennymi ostrzami
  • krem do depilacji
  • preparat nawilżający do stóp
  • skarpetki złuszczające 
Jak widać po tej liście bardziej skłaniam się ku środkowemu zestawieniu. Najbardziej mnie ciekawi ten sztyft z Isany, ale coś czuję, że w moim Rossmannie go nie będzie, bo już teraz jak próbuję go dodać do koszyka, to jest niedostępny.

A Wam co by się przydało?

Fusswohl, Krem do stóp z mocznikiem

Fusswohl to marka, którą można dostać tylko w Rossmannie. Ich produkty służą głównie do pielęgnacji stóp i używam ich cały rok, częściej jesienią i zimą kiedy moje stopy potrzebują regeneracji, bo są szorstkie i chropowate.
Czy warto skusić się na tę markę własną? Odpowiem na przykładzie recenzji ich kremu intensywnie nawilżającego.
Krem kupiłam podczas promocji za 4,99 zł. Tubka o pojemności 75 ml zapakowana jest dodatkowo w pudełko. To moim zdaniem ewenement przy tej cenie:)
Krem zawiera już na drugim miejscu składu mocznik, który stanowi 10 % całości. Oprócz tego jest jeszcze gliceryna, która słynie ze swoich nawilżających właściwości, wosk pszczeli i olej z nasion słonecznika.
 Ma dosyć gęstą konsystencję i delikatny zapach, który podobny jest do tradycyjnego kremu Nivea.

Zaraz po rozsmarowaniu krem bieli skórę, ale dosyć szybko to znika. 
Po wchłonięciu stopy są bardzo miłe w dotyku i lubię pocierać je jedna o drugą:)
Skóra jest miękka, gładka, elastyczna i przyjemnie nawilżona.
Dzięki temu kremowi pozbyłam się suchej , chropowatej i zrogowaciałej skóry na piętach-efekt utrzymuje się dłużej niż tylko od aplikacji do aplikacji.
Gdy skończy się to opakowanie-kupię kolejne, bo nie wyobrażam sobie nie smarować niczym stóp w te zimne dni.

Jestem bardzo zadowolona z tego kremu, chociaż jest odrobinę gorszy od wersji z łojem jelenia, o której pisałam tutaj.

Podsumowując:
Polecam, tym bardziej, że aktualnie produkty Fusswohl są tańsze w Rossmannie o całe 30%, więc to dobra pora na zrobienie zapasów.

Znacie Fusswohl? Jaka jest Wasza ulubiona marka własna Rossmanna?

BIO Foot Cream, Organiczny krem do stóp z aloesem

Witajcie,
Gdy jakiś czas temu robiłam zamówienie na SkarbySyberii usilnie poszukiwałam na ich stronie kremu do stóp, bo akurat tego kosmetyku mi aktualnie brakowało. Wybrałam filtrowanie od najniższej ceny i mój wzrok zatrzymał się na jednym z pierwszych produktów. Kosztował około 7 złotych, ale czy w tym przypadku tanie znaczy dobre?

Opakowanie wygląda dosyć niepozornie, ale moją uwagę przykuła zielona szata graficzna z aloesem w tle (ostatnio mam hopla na punkcie tego składnika). Aloes ma wiele właściwości zdrowotnych, o których można przeczytać np. na https://drogadosiebie.pl/zdrowa-zywnosc/aloes/  .
Rzeczony aloes znajduje się w pierwszej dziesiątce składników. Przed zapachem mamy też masło shea, olej lniany, ekstrakt z liści herbaty, witaminę PP i F. 

Słówko od producenta:

Konsystencja kremu nie jest gęsta i tak jak w przypadku poprzedniego rosyjskiego smarowidła do stóp, spodziewałam się, że będzie ona przyczyną słabego działania kremu. Zapach ma świeży, lekko przypominający aloes. Tubka zawiera 75 mililitrów produktu, a więc raczej standardowo-krem jest wydajny, używam go od ponad miesiąca i jeszcze mi starczy na kilka razy.


Moja opinia:
To już mój drugi rosyjski krem do stóp (pierwszym był balsam 16 minerałów Morza Martwego z Planeta Organica, o którym pisałam tutaj). Używam go zawsze wieczorem na suchą i czystą skórę. często zakładając na noc skarpetki. Wchłania się dosyć szybko, nie smuży, nie bieli i właściwie mogłabym napisać to samo o działaniu, co przy poprzednim rosyjskim kremie:
  • świetnie zmiękcza i uelastycznia stopy
  • nawilża i daje długotrwałe uczucie ukojenia
  • eliminuje szorstkość pięt, które w moim przypadku są bardziej zrogowaciałe
  • skóra jest delikatna, miękka i przyjemna w dotyku


Podsumowując:
W tym przypadku krem okazał się nie tylko tani ale i dobry. Za jego sprawą przekonałam się, że chyba lubię rosyjskie kosmetyki:) Polubiłam go zarówno za cenę, obecność aloesu i masła shea w składzie, wydajność i świetne działanie. Lubię go używać i myślę, że jeszcze nie raz go kliknę przy zamówieniu rosyjskich kosmetyków.

Balsam do stóp "16 minerałów Morza Martwego" Planeta Organica

Dzisiaj u mnie pierwsza recenzją rosyjskiego kosmetyku. Obkupiłam się dwa miesiące temu na mazidelka.pl, przez ten czas sumiennie testowałam wszystko i już jestem gotowa, żeby Wam napisać co nie co o Balsamie do stóp "16 minerałów Morza Martwego" firmy Planeta Organica.

Opakowanie mi się podoba-jest estetyczne, miłe dla oka, nieprzesadzone. Na odwrocie znajdziemy wszystkie informacje po polsku. Jedyne do czego mogę się przyczepić to etykieta-mogłaby być mniejsza, albo naklejona poziomo, wtedy nie odstawała by tak od tubki.
Balsam był zabezpieczony sreberkiem, o czym nie wiedziałam, używając go po raz pierwszy-usilnie starałam się wycisnąć krem z opakowania i już myślałam, że jest coś z nim nie tak, dopóki nie wpadłam na pomysł, żeby odkręcić korek:)

Na pierwszym miejscu w składzie mamy wodę z tytułowymi minerałami. Wg producenta-sól z Morza Martwego jako jedyna bogata jest w jony magnezu, które mają działanie silnie wiążące wodę. Zatrzymują ją w najgłębszych warstwach skóry, tym samym zapewniając nawilżenie przez całą dobę. Przed zapachem znajduje się jeszcze m.in. ekstrakt z dębu z góry Tabor i organiczny wosk lawendowy.
Konsystencja kremu nie jest gęsta-przypomina raczej mleczko niż dobrze nawilżający balsam, dlatego obawiałam się, że właśnie przez konsystencję działanie tego produktu będzie słabe.
Moja opinia:
Balsam-krem rozprowadza się bardzo dobrze-nie maże się, ani nie bieli. Wystarczy niewielka ilość, aby wysmarować obydwie stopy. Wchłania się dosyć szybko, ale i tak najlepiej go nakładać gdy już mamy pewność, że nie będziemy wstawać z łóżka, ewentualnie można na tą okoliczność przywdziać jeszcze skarpety:)
Co do działania-spełnia wszystkie obietnice producenta, chociaż nie wiem co wśród nich robi wzmianka o redukcji cellulitu w przypadku preparatu na stopy, ja w każdym razie pomarańczowej skórki akurat w tym miejscu nie mam.
Przede wszystkim świetnie nawilża i wygładza-skóra po jego zastosowaniu jest bardzo miła i gładka, uwielbiam miziać wtedy stopą o stopę.
Świetnie też działa na grubą skórę pięt, które przeważnie mam szorstkie w dotyku-zmniejsza zrogowacenia i uelastycznia.
Największym plusem tego balsamu jest długotrwałe działanie, a nie tylko od aplikacji do aplikacji. Stopy z dnia na dzień są coraz bardziej wygładzone, odżywione i stają się delikatniejsze.

Kosztuje 8,90 zł.

Miałyście? Jaki jest Wasz ulubiony rosyjski kosmetyk?

Perfecta Spa- Domowy pedicure: wulkaniczny peeling + zmiękczająca maska-serum do stóp

Mamy lato, więc postów o pielęgnacji stóp nigdy za wiele. Dzisiaj pora na produkt od Perfecta Spa Domowy Pedicure. Znajduje się on w saszetce, która kosztuje około 3 złotych.
Składa się  z dwóch części: wulkanicznego peelingu i zmiękczającej maski.
Obie części mają po 6 ml.

Dnia, którego miałam ochotę na małe spa w swojej łazience zaraz po kąpieli zabrałam się za peeling stóp. Otworzenie saszetki jest niemożliwe bez nożyczek-niby są nacięcia, ale ja nijak nie mogłam jej dłońmi otworzyć. Gdy już mi się to udało przezornie nałożyłam odrobinę na każdą stopę i dopiero potem zaczęłam dokładać resztę, ale i tak ilość scrubu jest za mała (albo ja mam takie duże stopy). Peeling pachniał lekko cytrynowo, bardzo przyjemnie. Drobinki ma małe, ale podczas peelingowania naprawdę działają. Już po tym etapie skóra była wyraźnie zmiękczona i wygładzona.



Maska pachnie tak samo jak peeling, czyli bosko. Konsystencja jest lekka, trochę budyniowa. Nałożyłam ją (jak zaleca producent) na 15 minut, sporo się wchłonęło, a resztę wmasowałam. Nałożyłam skarpetki na około godzinę, bo nie chciałam zostawiać tłustych śladów na podłodze. Po tym czasie stopy były natłuszczone (parafina), wygładzone i miękkie, ale nie pięty-te miały dalej odstające skórki i zrogowacenia.

Podsumowując: Nie kupię ponownie z racji tego, że produktu jak na moje potrzeby jest za mało, szczególnie peelingu. Zakup takiej saszetki nie jest zbyt ekonomiczny, dodatkowo lepsze efekty otrzymuję po stosowaniu kremu z łojem jelenia, który starcza mi na kilkadziesiąt razy i jest tylko 2 złote droższy.
Znacie? Lubicie kosmetyki w saszetkach?

Fusswohl, Krem do stóp z łoju jelenia

Kontynuujemy temat pielęgnacji stóp. Kilka dni temu pisałam o peelingu z BeBeauty, który używałam ( i nadal używam) razem z kremem do stóp z łoju jelenia marki Fusswohl. Dzisiaj pora na kilka słów o tym drugim produkcie.
Kupiłam go w Rossmannie i tam tylko jest dostępny. Kosztował chyba 4,99 zł (teraz też jest promocja na kosmetyki tej firmy), a jego cena regularna jest nieznacznie wyższa.
Kilka słów od producenta:
I rzut oka na skład:
Znajdziemy w nim tytułowy łój jelenia, ale też olejek migdałowy, glicerynę i alantoinę. Plus za to, że perfumy są na samym końcu składu.
Konsystencja kremu jest zbita w kolorze białym i nie ma mowy, żeby z opakowania wyleciało więcej niż chcemy. Już niewielka ilość wystarczy na pokrycie stóp, ale jeśli będziemy go stosować i na stopy i na dłonie (jak zaleca producent) na pewno nie starczy nam na miesiąc.
Zapach-tego obawiałam się najbardziej. Zapach łoju nie kojarzy mi się zbyt przyjemnie, ale nim ten krem na pewno nie pachnie-ja wyczuwam jakiś kwiatowy aromat, delikatny ale przyjemny.
Co do działania:
Tak jak i zapewne większość z Was obawiałam się tego kremu ze względu na  łój, bo kojarzył mi się ze starym, brunatnym tłuszczem i czasami jaskiniowców. No ale czego się nie robi dla pięknych stóp i to za cenę 5 zł? Przełamałam się więc i postanowiłam zaprzyjaźnić z jelonkiem:) Miło się zaskoczyłam działaniem.
Krem najczęściej nakładałam po wspomnianym wyżej peelingu, albo solo-zawsze pod skarpetki i zawsze na noc. Łatwo się rozprowadzał. Rano stopy miałam miękkie, nawilżone i wygładzone, zwykle bardziej zrogowaciałe pięty też były wyraźnie bardziej miękkie. 
Stosowany na dłonie-dosyć szybko się wchłaniał, skóra była natłuszczona, ale nie tłusta, wygładzona i nawilżona.

Jestem bardzo zadowolona z tego kremu i oceniam go na mocne 4+, z chęcią do niego jeszcze nieraz wrócę.

Lubicie markę Fusswohl? Miałyście ten krem?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...