Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty

Podkład Lirene, Perfect Tone-czy warto go kupić na promocji -49% w Rossmannie?

 Niby Lirene to polska firma, ale podchodzę do niej z rezerwą. Do pielęgnacji chyba jeszcze nic od nich nie kupiłam, za to udało mi się przetestować 3 podkłady sygnowane tą marką. Najnowszym nabytkiem jest fluid dopasowujący się do koloru cery Perfect Tone. Jak wypadł i czy warto go kupić na jutrzejszej promocji w Rossmannie?
Dostępny jest w ośmiu odcieniach, ja oczywiście zdecydowałam się na najjaśniejszy, czyli Ivory. Kupiłam go podczas poprzedniej akcji promocyjnej, chociaż dalej jest reklamowany jako "nowość". Na stronie Rossmanna jest po 35 zł, czyli po rabacie wychodzi jakieś 17 zł za 30 ml i szklaną butelkę.
 Przyznam, że przez "dopasowanie się do koloru cery" rozumiałam stopienie się z nią, tak żeby nie był widoczny, a jednocześnie żeby twarz była zmatowiona, niedoskonałości skorygowane  i żeby wyglądała po prostu lepiej niż bez makijażu.
 Pierwsze co mnie zaskoczyło po odplombowaniu taśmy "Safety Lock" był aplikator, czyli szpatułka-w drogerii tester miał pompkę i to mnie właściwie skusiło do zakupu, bo nigdy podkładu z takim patyczkiem nie miałam i nie wiedziałam właściwie jak się do aplikacji zabrać.
 Postanowiłam w końcu rozsmarowywać podkład z patyczka na rękę i dopiero nakładać na twarz.
Konsystencja jest dosyć rzadka, ale nie wodnista. Gdy nakładam podkład palcami, ilość znajdująca się na aplikatorze wystarcza na całe jej pokrycie, ale gdy używam gąbeczki to muszę jeszcze z 2-3 razy sięgać do szklanej buteleczki.
 Z kolorem trafiłam idealnie tzn. nie jest on zbyt blady, nie wyglądam w nim jak śmierć, ale widać, że pasuje do mojej cery.
Drugim (po opakowaniu) zaskoczeniem był efekt jaki daje na mojej twarzy. Nie jest to mat i "efekt drugiej, lepszej cery" jakiego oczekiwałam zamiast tego mam:

  • zdrowy, promienny wygląd
  • subtelny połysk, który jest idealny na wiosnę
  • cerę wygładzoną i rozświetloną
  • delikatne krycie, które wyrównuje koloryt i zakrywa suche miejsca na twarzy
  • uczucie komfortu i nawilżenia przed długie godziny-nie nakładam pod niego żadnego kremu i nie czuję żadnego uczucia ściągnięcia ani wysuszenia
  • cerę, która wygląda bardzo naturalnie i lubię przeglądać się wtedy w lusterku
Czasami zapominam go przypudrować, a jak sobie o tym przypomnę i zerknę w lusterko to stwierdzam, że twarz wcale tego nie potrzebuje. Nie ciemnieje, nie roluje się ani nie ściera, nawet po kilku (około 7 h) twarz wygląda dobrze i zdrowo.
Ja jestem bardzo z niego zadowolona, bo lubię wszelkiego rodzaju rozświetlające podkłady, właściwie to na takie tylko zwracam uwagę przy zakupie. Jeśli ktoś będzie oczekiwał mocnego matu, ukrycia krostek i mocno kryjącego efektu to nie będzie z tego fluidu zadowolony.


Podsumowanie:
Porównałabym go z podkładem Rimmel Wake Me Up, z tym że ten z Lirene jest dużo lepszy-po pierwsze ma bardziej dopasowany odcień, Rimmel nawet najjaśniejszy jest sporo za ciemny dla mojej bladej cery. Rimmel dawał też efekt tłustej cery i świeciłam się po nim niemiłosiernie, poza tym miałam wrażenie, że zapycha pory, a tu mamy ładny połysk, rozświetlenie i w pakiecie nawilżenie.

Jeśli szukacie rozświetlającego podkładu na wiosnę to bardzo polecam:)

Znacie? Lubicie Lirene?

3 fajne produkty do makijażu Bielenda

Cześć!
Dzisiaj zaczyna się ostatnia tura promocji w Rossmannie. Tym razem obniżka obejmuje wszystkie produkty do makijażu twarzy. Kupiłyście już coś? Ja mam dla Was dzisiaj 3 kosmetyki Bielendy, w tym dwa które właśnie w tym tygodniu w drogerii można kupić taniej. Ciekawi jesteście co o wszystkich sądzę? To zapraszam na krótkie recenzje.
Zaczniemy od czegoś na usta. Wazelinka do ust w kolorze Soft Rose kupiona została podczas poprzedniej promocji za około 4 złote. Jest jeszcze wersja z olejkiem arganowym, arbuzowa, malinowa, wiśniowej, śliwkowej i truskawkowej. Ja wybrałam delikatną różę i nie żałuję.


Wazelinkę wyciska się z tubki prosto na usta, więc raczej nie będą z niej zadowolone fanki precyzyjnie pomalowanych ust. Mi ta tubka pasuje-mogę ją użyć nawet bez lusterka i rozsmarować nią wazelinkę. Kolor jest śliczny-różowy, który wygląda bardzo dziewczęco. Usta fajnie się błyszczą, ale nie jest to efekt lustrzany jak w wypadku błyszczyków. Wyglądają ponętnie i zmysłowo. Nie są sklejone i w ogóle ten produkt daje uczucie komfortu i ochrony spierzchniętym ustom.
Moim zdaniem ma jednak raczej właściwości upiększające niż pielęgnacyjne.
Kolejny produkt to podkład kryjący z serii Make-up Akademie. Na promocji będzie do kupienia za jakieś 7 złotych.

 Podkład ładnie wyrównuje koloryt twarzy, nie pozostawia smug i łatwo się rozprowadza. Matuje twarz na około 6 godzin, co moim zdaniem jest świetnym wynikiem. Nie ma jakichś właściwości superkryjących, dla mnie jest po prostu dobrym podkładem matującym.
 Niestety, podkład ma jedną, znaczącą wadę-występuje tylko w trzech odcieniach i nawet najjaśniejszy kolor będzie za ciemny dla większości Polek, szczególnie w okresie jesienno-zimowym, kiedy nasza cera już nie jest opalona.
Polecam dziewczynom ze średnią karnacją.I ostat
 I ostatni produkt, też do twarz, to mgiełka do utrwalania makijażu. Na promocji kosztowała 6 złotych-i sprawdzałam na stronie Rossmanna-teraz też będzie przeceniona.

 Mgiełkę rozpylamy na skończony makijaż. Potrzeba jest kilkunastu sekund, żeby wyschła i utrwaliła co trzeba. Ja używam jej zawsze gdy zależy mi na trwałości, czyli np. wesele, ważny dzień w pracy, randka z mężem i zawsze jestem zadowolona.
Ładnie scala makijaż i matowi cerę. Nic się nie rozmazuje i nie ściera przez długie godziny-nawet moje łzawiące oczy dzięki niej nie naruszają kresek zrobionych eyelinerem.
I chociaż jestem zadowolona z efektów jakie daje-nie używam jej zbyt często, bo jednak zawiera już na drugim miejscu Alcohol Denat, który ma właściwości wysuszające i myślę, że mógłby zaszkodzić wrażliwej twarzy.

Znacie te produkty? Co zamierzacie kupić w tej części promocji?

Fluid kryjący, Make Up Academie, Bielenda

Nie uwierzycie, ale chyba jeszcze nigdy nie miałam żadnego produktu od Bielendy. Wiem, że produkują świetnie kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy i ciała, ale ciągłe zapasy i wyrzuty sumienia nie pozwalały mi się przekonać na własnej skórze o ich właściwościach. Skusiłam się dopiero na coś od nich, gdy zobaczyłam promocję "Kup dowolny podkład za 9,99 zł a dostaniesz płyn micelarny 400 ml gratis". Kupiłam więc. I nawet nie wiedziałam, że kosmetyki do makijażu to nowość w asortymencie marki.
A jednak. Bielenda niedawno wypuściła 3 rodzaje podkładów: liftingujący, matujący i kryjący oraz mgiełkę utrwalającą makijaż. Ja z tej czwórki wybrałam podkład kryjący w kolorze naturalnym. Jest to najjaśniejszy z całej gamy (trzech) odcień. Zapłaciłam za niego niecałe 10 zł, a jego cena regularna to około 5 zł więcej, więc i tak niewiele.

Opakowanie jest całkiem przyjemne-tubka o pojemności 30 ml ze złotą nakrętką. Napisy się nie ścierają, nakrętka elegancko zabezpiecza przed wyciekaniem. Do opakowania zastrzeżeń nie mam, chociaż niektórzy pewnie preferują te z pompką, no ale takiego w tej cenie raczej trudno znaleźć.
Fluid ma dosyć gęstą i kremową konsystencję:

  • łatwo i przyjemnie się rozprowadza
  • szybko zastyga, ale nie tworzy efektu maski
  • daje matujący efekt i użycie pudru nie jest niezbędne
  • skóra w dotyku jest gładka i aksamitna
  • nie podkreśla suchych skórek
  • lekko nawilża
  • daje około 5 h matu, potem wymaga poprawek
  • bardziej matuje niż kryje-moje piegi przebijają przez warstwę podkładu, ale nie zależy mi jakoś szczególnie na ich ukryciu


  • ściera się równomiernie, nie pozostawia plam ani smug
  • nie ciemnieje na twarzy
  • nie zapycha porów
  • daje wygląd zadbanej, satynowej cery o wyrównanym kolorycie

Jak widać zalet ma sporo i jak za taką cenę każdy inny fluid uznałabym za hit. Niestety, ma poważną wadę-jest zdecydowanie zbyt ciemny. Teraz, żeby go używać i jako tako wyglądać muszę go mieszać z innym bardzo jasnym podkładem, ewentualnie przed aplikacją na noc zastosować preparat brązujący do twarzy z Vita Liberata.
Z 3 głównych obietnic producenta: wysoki stopień krycia, idealna cera i nietłusta konsystencja, właściwie tylko pierwszą mogłabym uznać za niespełnioną. Jak dla mnie to bardziej podkład matujący niż kryjący, ale może producent zastosował tutaj jakąś inną logikę i np. wersja matująca okaże się kryjąca? Wie, ten kto przetestował obie wersje.
Podsumowując:
Debiut Bielendy wśród kosmetyków kolorowych uważam za udany. Będzie jeszcze lepiej, gdy do odcieni podkładów dodadzą jeszcze przynajmniej o jeden-dwa tony jaśniejsze. Przecież to polska firma, więc mają rozeznanie jakiej karnacji są Polki, a przynajmniej ja:)

Mam jeszcze ochotę na ich mgiełkę utrwalającą. Jeśli będzie objęta promocją -49% w Rossmannie to chyba będzie moja.

Lubicie Bielendę? Skusicie się na ich podkłady?

Moje podkłady do twarzy

Dzisiaj kolejny post z serii "Moja kolekcja". W tym cyklu pokazywałam już wszystkie moje szampony do włosów, później maski. Szykowałam się na ujawnienie moich odżywek, ale uznałam, że dobrze zrobi mi przerywnik od tematu pielęgnacji włosów, więc dzisiaj pora na coś do makijażu. 
Pokażę wszystkie podkłady, które posiadam-3, które obecnie używam i 2, które czekają na swoją kolej.
Nie mam zbytnio wymagającej cery i ogólnie jestem zadowolona z jej stanu, poza ciemniejszą skórą na powiekach, którą chciałabym ukryć. Nanosząc podkład chciałabym, żeby wyrównał koloryt, rozświetlił i nadał jej zdrowy odcień, dlatego raczej wybieram podkłady nawilżające i rozświetlające. Unikałam matujących i kryjących, bo byłam przekonana, że każdy spowoduje efekt maski. Ostatnio jednak zauważyłam, że są takie okazje kiedy cera musi wyglądać bardziej elegancko i być zmatowiona, więc zerkam też w stronę matujących fluidów, ale o lekkiej formule. 
Aktualnie używane:

  •  Bielenda, Fluid kryjący
To moje najnowsze dziecko. Kupiłam go z ciekawości, no i dlatego, że był w promocji. Zapłaciłam za niego 9,99 zł, a dodatkowo w gratisie dostałam płyn micelarny. Bielenda słynie z dobrej jakości produktów pielęgnacyjnych, więc ciekawa byłam jak im pójdzie z kosmetykiem do makijażu. Używa, go już jakiś czas, więc w przyszłym tygodniu powinna się pojawić jego recenzja.
  • Lirene, Fluid kryjąco-matujący
Jest już na wykończeniu i zapewne pojawi się w najbliższym denku. Pisałam już co o nim myślę, więc nie będę się powtarzać, tylko odeślę Was do jego recenzji. Tutaj napiszę tylko tyle, że nie zamierzam go więcej kupować i że pojawił się w moim "Project Pan" na liście kosmetyków do jak najszybszego wykończenia. Chciałabym już wyrzucić puste opakowanie.
  • MySecret, Beauty Elixir Smoothing Make Up
To coś na kształt kremu BB. Używam go w dni kiedy nie zależy mi na perfekcyjnym makijażu, a jedynie na rozświetleniu cery i wyrównaniu jej kolorytu. W tej kwestii sprawuje się świetnie i jest wystarczający na dzień, kiedy moim jedynym obowiązkiem jest pójście do sklepu i z dzieckiem na spacer.

W zapasach:



  • Celia, Matujący fluid korygujący
Kupiłam go przez Internet, bo nigdzie nie jest dostępny u mnie stacjonarnie. Słyszałam o nim sporo pochlebnych opinii. Za jego kupnem przemawiała też cena ok. 10 złotych i fakt, że najjaśniejszy odcień jest podobno idealny dla takich bladych twarzy jak moja.
  • Rimmel, Wake Me Up
Kupiony na promocji w Rossmannie, bo szukałam czegoś rozświetlającego. W cenie regularnej byłby najdroższy z całej piątki. Lubię efekt rozjaśnionej i promiennej twarzy, więc mam nadzieję, że się spisze. Oczywiście wybrałam najjaśniejszy odcień. Zastanawia mnie tylko czy przez to szklane opakowanie i pompkę nie będę miała problemu z wykorzystaniem go do końca.

To tyle. Mało czy dużo?
Niby jest tego trochę, ale nie potrafiłabym powiedzieć, który jest mój ulubiony i że z posiadanej kolekcji jestem zadowolona, bo nie jestem. Każdemu czegoś brakuje, przynajmniej tej trójce, która jest obecnie używana.

Jaki jest Wasz ulubiony podkład i czy znacie taki, który ma odcień odpowiedni dla bardzo jasnej cery?

Podkład kryjąco-matujący Lirene Color Code

O podkładach piszę rzadko, bo długo mi schodzi z używaniem jednego a tym samym omijają mnie wszelkie nowości. Zazwyczaj decyduję się na jakiś rozświetlający, bo daje zdecydowanie bardziej naturalny efekt, ale tym razem na okres jesienno-zimowy postanowiłam wypróbować jakiś, który by bardziej krył i tym samym zapewniał większą ochronę przed chłodem. Wybór padł na fluid kryjąco-matujący Lirene z serii Color Code.
Seria ta jest dosyć innowacyjna, bo zawiera 4 odcienie podkładu, podzielone ze względu na nasz typ urody, co więcej producent ułatwia nam dobranie odpowiedniego koloru poprzez informację na opakowaniu. Wystarczy tylko wiedzieć jaki mamy naturalny kolor włosów, oczu i cery i już możemy kupować podkład, który idealnie będzie do nas pasować.
Ja ze względu na to, że mam ciemne włosy, (bardzo) jasną cerę i niebieskie oczy wybrałam dla siebie zimę. Mojemu typowi urody odpowiada odcień "Pink porcelain".
Podoba mi się to, że podkład jest zapakowany dodatkowo w pudełko, na którym znajdziemy wszystkie te informacje. Sam produkt mieści się w wąskiej tubce, charakterystycznej dla korektorów i kremów pod oczy. Wygląda estetycznie i porządnie, napisy się z niej nie ścierają. Dzięki wąskiemu zamknięciu zawsze możemy wydostać tyle produktu ile chcemy.


Niestety skład jest masakrycznie długi, do naturalnych nie należy i myślę, że co wrażliwszej cerze może zaszkodzić codzienne używanie tego fluidu.
Producent obiecuje jak zwykle sporo, a jaka jest rzeczywistość?

 Moja opinia:
Mój problem z tym podkładem zaczyna się już w chwili aplikacji. Mam wrażenie, że ślizga się po twarzy i nie da się równomiernie rozprowadzić. Muszę rozsmarowywać pojedyncze "placki", potem robić kolejny i je ze sobą łączyć. Skutkiem czego muszę go wyciskać około 3-4 razy. Od razu po nałożeniu twarz wygląda trupioblado, ale po kilku chwilach ten efekt znika i fluid ładnie się stapia z karnacją, wyrównując jej koloryt.
Twarz w dotyku jest miękka i jedwabiście gładka.
Nie powoduje efektu maski, czego zawsze się obawiałam przy podkładach kryjących. Nie wysusza i nie podkreśla suchych skórek, ale niestety uwidacznia moje rozszerzone pory.
Niestety, nie jest to ani dobry podkład kryjący-moje liczne piegi i tak są widoczne, chociaż w mniejszym stopniu, ani matujący-po około 5 godzinach moja twarz zaczyna się świecić, szczególnie na czole, mimo, że ze świeceniem nie miałam szczególnego problemu wcześniej i mimo, że zawsze używam dodatkowo pudru matującego.
Plusy:
  • nie tworzy efektu maski
  • wyrównuje koloryt
  • precyzyjny aplikator
  • informacje na opakowaniu, które ułatwiają dobranie odpowiedniego odcienia
Minusy:
  • nie matowi na długo
  • ślizga się na twarzy przy nakładaniu
  • nie ukryje dużych niedoskonałości

Podsumowując:
Pomysł z dobieraniem odcienia do typu urody jest całkiem trafiony. Dzięki tej serii dowiedziałam się, że najlepiej mi w fuksji, bieli i czerni. Niestety, żadna kobieta nie jest typem czystym, więc ten wybór odpowiedniego odcienia nie jest taki oczywisty. Ja na całe szczęście z odcieniem trafiłam, ale mimo tego nie polubiłam tego fluidu za trud przy nakładaniu i świecenie się skóry. Jak chcecie, możecie go wypróbować. Normalnie kosztuje około 25 złotych, ale na Rossmannowej promocji od 14 listopada będzie go można mieć już za około 13.
A na koniec zagadka:

Zgadniecie, na której połowie twarzy mam ten podkład? Tak, wiem, że jakoś zdjęcia nie jest powalająca, a w tle widać mojego Synka:)

Kobo-trwały podkład matujący

Jest to chyba pierwszy post na moim blogu o produkcie do makijażu. Nic na to poradzę. Pisałabym częściej o kolorówce, gdybym się bardziej w tej sferze orientowała, a chciałabym chciała. Mazidła do malowania się mam, a i owszem, ale raczej w ilości minimalnej-tak, żebym mogła wyjść lekko maźnięta i nie straszyć ludzi.
Na przykład podkład mam tylko jeden i dzisiaj kilka słów o nim-o trwałym podkładzie matującym firmy Kobo.
Kupiłam go za 14,99 zł w promocji w Drogerii Natura i chyba tam tylko są do kupienia kosmetyki tej firmy. Cena na stronie producenta to 21 zł za 30 ml, więc jestem 6 zł do przodu:)
Mam odcień najjaśniejszy z 5 dostępnych, czyli 100 Light Beige i mimo, że jestem bladziochem, to idealnie pasuje do mojej cery.

Skład jest dosyć długi, więc domyślam się, że raczej niezbyt ekologiczny:  Aqua, PEG/PPG-18/18Dimethicone, Isododecane(and)Dimethicone(and)Polysilicone 11(and)Dimethylacrylamides/Acrylic Acid/Polystyrene/Ethyl Methacrylate Copolymer(and)Butylene Glycol(and)Coco-Caprylate Caprate, Cyclohexasiloxane(and)Cyclopentasiloxane, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, Propylene Glycol, Octyl Methoxycinnamate, Dimethiconol, Methylmethacrylate Crosspolymer, Cyclomethicone(and)Quaternium-18 Hectorite(and)Propylene Carbonate, Polyglyceryl-4 Isostearate(and)Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone(and)Hexyl Laurate, Talc, Magnesium Aluminum Silicate(and)Cellulose Gum, Phenoxyethanol(and)Methylparaben(and)Propylparaben(and)DMDM Hydantoin, Potasium Cetyl Phosphate, Stearyl Dimethicone(and)Octadecene, Sodium Chloride, Parfum, Benzyl Salicylate, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, α-Isomethyl Ionone, Tocopheryl Acetate, [+/- Triethoxycaprylylsilane, CI 77491, CI 77499, CI 77891, CI 77492]
Konsystencja: dosyć gęsta, ale łatwo się rozsmarowuje na twarzy. Dzięki temu podkład jest wydajny - używam go niecodziennie od stycznia i mam jeszcze mniej niż połowę opakowania.
Opakowanie: miękka, plastikowa tubka, nic wymyślnego i ekskluzywnego za 15 zł. Znajdziemy na nim też obietnice producenta:

A teraz po kolei:

  • nałożony na twarz, nie daje efektu maski, wygląda naturalnie, promiennie i zdrowo. Czy kryje niedoskonałości skóry? Nie wiem, bo takowych nie posiadam, ale obawiam się, że większych zaczerwienień nie zatuszuje i z wypryskami też sobie raczej nie poradzi.
  • skóra po nim jest ładnie zmatowiona na jakieś 6 h, ale nawet po tym czasie ładnie wygląda na buzi-ja nie mam problemów z nadmiarem sebum.
  • cera rzeczywiście jest wygładzona i aksamitnie gładka w dotyku. 
  • polemizowałabym co do niezatykania porów-mam wrażenie, że stosowany kilka dni pod rząd na długie godziny zapycha
  • nie ciemnieje na twarzy
  • gdy wieczorem zmywam makijaż-wacik jest mocno brudny, a więc nie znika szybko z twarzy

Podsumowując:
Mam cerę raczej bezproblemową. Do tej pory używałam podkładów rozświetlających, więc ten matujący z Kobo zrobił na mnie dosyć dobre wrażenie, daje zupełnie inne rezultaty na skórze niż te rozświetlające. Ja go używam na przemian z kremem BB i jestem zadowolona z każdorazowego efektu. Nie nadaje się raczej do codziennego stosowania, bo zawiera spore ilości silikonów i może doprowadzić do zapchania porów. Plus za cenę i za gamę dostępnych odcieni, dzięki czemu nawet takie bladolice jak ja mogą dobrać odcień odpowiedni do karnacji i wyglądać dzięki temu zdrowo i promiennie.

Ocena: 3,5/5

Używacie kosmetyków tej firmy? A może tego konkretnego podkładu?

Grudniowy projekt denko

Jest to pierwszy Projekt Denko na moim blogu (nie dziwne, skoro prowadzę go niecałe 1,5 miesiąca). Dlaczego postanowiłam się podpiąć do akcji denkowania kosmetyków? Bo pomyślałam, że w końcu może nauczę się systematyczności w używaniu kosmetyków.
I tak też się stało i się dzieje. Cieszyłam się jak dziecko widząc dno kosmetyków, albo słysząc tylko powietrze wychodzące z buteleczki. Tam naprawdę już nic nie było. Już naprawdę nie dało się nic wycisnąć.

Bardzo mnie cieszy, że coś może wreszcie wylądować w koszu (bo kosmetyki są przecież po to, żeby ich używać), a ja bez większych wyrzutów sumienia pójść na kolejne zakupy. Może nie jest to jakaś ogromna ilość pustych opakowań, ale pierwsze koty za płoty.

Makijaż

AA Make Up No 1, Jedwabisty podkład rozświetlający

Jest to podkład przeznaczony do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii, więc absolutnie nie podrażnia ani nie zapycha. Po jego nałożeniu cera jest promienna, nawilżona, rozświetlona, ale nie jakimś nachalnym blaskiem. Niby ma lekką konsystencję, ale ja jednak czułam go na twarzy i widziałam, bo nawet najjaśniejszy odcień jest dla mnie za ciemny. Taka już jestem blada.

Moja ocena: 4/5
Czy kupie ponownie: Raczej nie
Następca: Na razie używam kremu BB z Garnier, ale mam ochotę na podkład Wake me up, Stay Matte albo Affinitone.

Do ciała

Cien, Żel do higieny intymnej

Kupiłam go w Lidlu i muszę przyznać, że był to nieprzemyślany zakup. Dobrze, że chociaż nie był drogi, to nie żałuję wydanych pieniędzy (ok.5 zł za 500 ml). Ma fajny, delikatny zapach. Niby myje, nie podrażnia, ale nie odświeża na zbyt długo.

Moja ocena: 3/5
Czy kupię ponownie: Nie
Następca: Żel do higieny intymnej z Green Pharmacy

BeBeauty, Winogronowy peeling do ciała

Jedno wielkie nic. Kupiłam go w Biedronce, bo pamiętam, że miałam wersję chyba z marakują i tamta spisywała się całkiem nieźle. A ten peeling nie działa w ogóle. Nie wygląda w ogóle jak peeling, tylko raczej jak jakiś żel albo galaretka. Drobinki są tak małe, że nie działają w ogóle na naskórek, w ogóle nie czuć tarcia przy nakładaniu.

Moja ocena: 2/5
Czy kupię ponownie: Nie
Następca: Peeling z solą  morską z Wellness & Beauty

Wellness & Beauty, Żel pod prysznic Wanilia i Makadamia

Miałam wersję mini-50 ml i właściwie kupiłam go tylko ze względu na tą małą buteleczkę, bo była mi potrzebna do czegoś innego. Taka mini wersja wystarczyła mi na 4 mycia.
Skóra po użyciu tego żelu jest miękka, zapach jakby białej czekolady utrzymuje się na niej ok.2 h.
Nie kupię ponownie bo ogólnie nie używam żeli pod prysznic, tylko mydła w kostce, bo mam wrażenie, że te lepiej oczyszczają skórę.

Moja ocena: 3,5/5
Czy kupie ponownie:Nie
Następca: mydło w kostce Babydream

Nivea Baby, Pielęgnujący płyn do kąpieli

Płyn ten dostał w prezencie mój syn ale nie jest dobry dla mnie, ani tym bardziej dla jego delikatnej skóry. Przede wszystkim okropnie wysusza skórę, obficie się pieni i ma bardzo duszący zapach, którego nie mogłam przy jego kąpieli znieść. Chciałam jak najszybciej pozbyć się tego płynu i wyrzucić tą wielką 500ml butlę.

Moja ocena: 1/5
Czy kupię ponownie: Nie
Następca: Płyn do kąpieli z BeBeauty, Jedwab i Noni

Pielęgnacja twarzy

BeBeauty, Mleczko nawilżające do oczyszczania i demakijażu twarzy i oczu

To mleczko kosztowało mnie całe 4,39 zł w Biedronce i bylo to chyba najlepiej wydane 5 zł w moim życiu. Przede wszystkim dobrze oczyszcza twarz z kosmetyków. Do demakijażu używałam 2-3 wacików nasączonych tym mleczkiem i podkład, tusz i cienie ładnie schodziły a skóra była gładka i miękka. Dodatkowo podoba mi sie zamknięcie na klik.

Moja ocena: 4,5/5
Czy kupię ponownie: Tak
Następca:  Mleczko łagodzące do cery suchej i wrażliwej z BeBeauty

Avon, Żel 3 w 1 z wyciągiem z aloesu i imbiru

Żel ten ma oczyszczać, nawilżać i tonizować skórę i z tych trzech funkcji, spełnia jedną-w miarę nawilża. Skóra po jego użyciu jest miękka i gładka.Na pewno nie oczyszcza i tonizowania też nie zauważyłam. Ma zbyt wodnistą konsystencję,słabo się pieni i spływa z twarzy. Nie poradził sobie też ze zmyciem resztek makijażu, tylko jeszcze bardziej go rozmazał.

Moja ocena: 3/5
Czy kupie ponownie: Raczej nie
Następca: Micelarny zel nawilzajacy do mycia i demakijazu z BeBeauty

Soraya, Kuracja dotleniajaca, Krem na dzień nawilżająco-dotleniający

Krem ten dostała moja mama i pomogłam jej w zużyciu i całe szczęście bo szybciej wykończyłyśmy to badziewie. Konsystencję ma zbitą, śliską, a po nałożeniu na skórę pojawia się tłusty, też śliski film. Nie wyszłabym z taką świecącą twarzą do ludzi, więc nakładałam go na noc i rano moja skóra była miękka i nie potrzebowała dodatkowego nawilżenia.

Moja ocena: 3/5
Czy kupię ponownie: Nie
Następca: Krem z bio olejkiem z awokado, Ziaja

Zapachy/dezodoranty


Synergen, Balsam Deo Roll-on

Ładnie pachnie owocami i na tym kończą się jego zalety, no i jeszcze jest tani. Nie chroni przed poceniem, trzeba chwilę odczekać aż wyschnie, bo można sobie zmazać ubranie.

Moja ocena: 2/5
Czy kupię ponownie: Nie
Następca: Antyperspirant w aerozolu, Rexona Crystal

Avon, Ice Sheers Delicious

Zawiera takie nuty zapachowe jak: czarna porzeczka, grejpfrut, czarny pieprz, mięta, które w połączeniu tworzą zbyt przytłaczający, duszący i chemiczny zapach. Nie nadaje się do używania w dzień, bo może być zbyt męczący dla otoczenia, chociaż nie jest zbyt trwały-zapach utrzymuje się ok2h. Nawet ja, która nie jestem zbyt wymagająca w kwestii zapachów, nie mogłam go znieść, a chciałam go wykorzystać do końca.

Moja ocena: 1,5/5
Czy kupię ponownie: Nie
Następca: Euphoria, Calvin Klein

Rexona, Antyperspirant w aerozolu

Ma bardzo przyjemny, świeży zapach, aż koleżanki myślały, ze pachnę jakimiś super perfumami. Zapach ten pozostawał wyczuwalny przez ok. 5h po użyciu. Nie chronił jakoś spektakularnie przed poceniem, a na pewnie nie 48 h jak obiecuje producent, góra-6h i to przy niezbyt intensywnym wysiłku.

Moja ocena: 4/5
Czy kupię ponownie: Raczej tak
Następca: Antyperspirant w aerozolu, Rexona Crystal

Zużyłam w sumie 11 kosmetyków, więc wynik chyba nie najgorszy.
Najbardziej byłam zadowolona z mleczka do demakijażu z Biedronki. Nie ma to jak Biedronka. Zawsze kupię tam coś ciekawego.
Najgorzej wspominam płyn do kąpieli z Nivea Baby. Never ever.

Już się cieszę na kolejne zużycia. To wciąga:)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...