Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty

Krem do rąk z drogerii Natura

Czy pisałam już kiedyś, że jestem nałogową testerką tanich kremów do rąk? Nigdy nie zdarzyło mi się kupić kremu, który kosztowałby więcej niż 7 zł, dla niektórych była to cena promocyjna, dla innych regularna. Często na zakupach zerkam w stronę marek własnych danej sieci, tym sposobem kupiłam regenerujący krem do rąk firmy Nature Care, która jest do dostania tylko w drogerii Natura. Jak sprawdził się krem, który w promocji kosztował 5,99 zl, a normalnie 7,99 zł?
Zacznę od tego, że dostępna jest również wersja nawilżająca i ochrona. Każda ma inny kolor tubki, a pojemność 75 ml. 
Producent zachwala, że jest to produkt bez olejów mineralnych. Zamiast tego mamy olej z wiesiołka, wosk pszczeli, masło shea, olej winogronowy i witaminę E na tle całej gamy mniej naturalnych składników. 
Niestety, skład jest koszmarnie długi.

Krem ma dosyć gęstą konsystencję w kolorze bladego różu.
Zapach jest intensywny, ale przyjemny-kwiatowy z jakimiś cytrusowymi nutami.
Po nałożeniu na dłonie nie bieli ich, dosyć szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustego filmu, więc po kilku minutach można wykonywać normalne czynności.
Dłonie po jego użyciu są aksamitnie gładkie, odżywione, ale w moim przypadku nie jest to długotrwały efekt i już po około godzinie wracają do swojego normalnego stanu, a nie mam szczególnie wymagającej skóry.
Uważam, że jest to przyjemny krem na dzień, który można mieć w torebce, ale na pewno nie poradzi sobie z wyleczeniem spierzchniętej i suchej skóry na dłoniach.
Podsumowując:
Podoba mi się matowa tubka i cena, działanie już niekoniecznie, chociaż ja się nie zniechęcam i dalej będę szukać perełek wśród marek własnych.


Krem do rąk za 4 zł, Bielenda

Cześć!
Chyba każda z nas lubi jak jakiś produkt jest nie dość, że dobry to jeszcze i tani. Ja staram się wyszukiwać właśnie takie niedrogie perełki. Np. krem do rąk zawsze kupuję w cenie do 10 zł, właściwie to nie lubię jak cena przekracza 6 zł. Taki sposobem kupiłam krem-maskę dla przesuszonych dłoni z serii Comfort + od Bielendy za całe 3,99 zł. Normalnie kosztuje o złotówkę drożej np. w Rossmannie.
Musiałam się trochę za nim nachodzić, bo gdy poszłam pierwszy raz podczas promocji, półka była pusta. Za drugim razem się udało. Od tej pory stosuję go kilka razy w ciągu dnia na dłonie, a na noc nakładam także na przesuszoną i grubszą skórę na stopach i piętach. 
W kremach staram się unikać parafiny i w tym kremie jej nie ma. Zawiera za to sporo masła shea, olejek migdałowy, d-panthenol i kwas mlekowy, które mają działanie nawilżające i odżywiające skórę wg producenta i ten efekt jest odczuwalny na skórze.
Mi pachnie jak klasyczny krem Nivea. Ma treściwą konsystencję, ale dosyć rzadką. Nie jest jednak wodnista i nie oddziela się od niej woda, co zdarzało mi się przy wielu poprzednikach. Rozprowadza się bezproblemowo, powlekając dłonie delikatną powłoczką. Trochę trzeba poczekać, aż się wchłonie, więc najlepiej go użyć albo na noc, albo w przerwie na kawę. Mi ta warstewka absolutnie nie przeszkadza.
Krem widocznie wygładza, odżywia i nawilża skórę. Staje się bardziej elastyczna i miękka, a przesuszonym dłoniom przynosi ukojenie. 
Lubię go też używać na suchą i chropowatą skórę na piętach, dzięki niemu żadne skórki nie zaczepiają o pościel, stopy stają się miękkie i przyjemne w dotyku.
Podsumowując:
Jestem bardzo zadowolona z tego kremu, tym bardziej, że wyprodukowała go polska firma i zapłaciłam za niego 4 zł:) Na razie stawiam go na równi z kremem Isana z mocznikiem.

Jeśli jeszcze nie miałyście to polecam:)

Tani i dobry krem do rąk

Kiedyś pisałam o mojej awersji do kosmetyków firmy Isana, marki która jest dostępna tylko w Rossmannie. Teraz, po przetestowaniu większej ilości ich produktów, chyba będę musiała zmienić zdanie. Kolejnym ku temu powodem jest intensywny krem do rąk z 5% zawartością mocznika.

Kupiłam go w promocji za 4,99 zł. Normalnie kosztuje złotówkę drożej. Tubka mieści 100 ml produktu, a więc sporo. Mi taka pojemność spokojnie starcza na ponad miesiąc częstego kremowania dłoni, jak i stóp od czasu do czasu.
Dlaczego tak go polubiłam? Przede wszystkim dlatego, że spełnia obietnice producenta, a kosztuje tak niewiele.

 Ma dosyć gęstą konsystencję, ale łatwo się rozprowadza i nie pozostawia białych smug na dłoniach. Pachnie delikatnie. Ja lubię go używać np. podczas oglądania filmów albo czytania książki, kiedy nimi nie pracuję, wtedy wiem, że zdąży się wchłonąć. Ja po około 10 minutach już nie czuję go na dłoniach i mogę spokojnie zabrać się do innych czynności.


 Jest świetny na zimę, bo:

  • przynosi ukojenie suchym i spierzchniętym dłoniom
  • wygładza i pielęgnuje skórę
  • intensywnie nawilża, co jest zasługą mocznika, który ma takie właśnie właściwości
  • otula i chroni przed mrozem i wiatrem, chociaż nic tak nie zabezpieczy dłoni w zimie jak rękawiczki
  • radzi sobie też z bardziej wymagającą skórą na stopach-pięty są zmiękczone, suche skórki zniwelowane, a skóra nawilżona i miękka

Naprawdę bardzo go polubiłam, aż jestem zdziwiona, że taki świetny krem jest dostępny tylko w Rossmannie:) Ja kupię na pewno następną tubkę, a być może wypróbuję inne z mocznikiem.

Lubicie Isanę? Jaki jest Wasz ulubiony krem do rąk?

Tanie i dobre: 3 kosmetyki Isana

Pamiętam jak swego czasu narzekałam na markę Isana-dostępną tylko w Rossmannie. Było to przy okazji ich żelu do mycia twarzy, który miał jednocześnie robić demakijaż. Oczywiście kosmetyków kolorowych nie zmywał, a dodatkowo podrażniał śluzówkę nosa i cera robiła się po nim napięta. Dzisiaj wiem, że jeden produkt nie świadczy za całą markę-na dowód mam dzisiejszy post, w który pokażę 3 kosmetyki Isany właśnie, które nie dość że tanie (za każdy zapłaciłam mniej niż 5 zł) to jeszcze dobrze działają.
Zacznę od kremowo-olejowego peelingu pod prysznic z olejkiem migdałowym, za który w promocji zapłaciłam 4,99 zł.
Na pewno nie jest to mocny zdzierak, więc może być codziennie używany zamiast żelu pod prysznic.Drobinek peelingujących jest bardzo dużo, ale są małe, zanurzone w perłowej płynnej substancji.
Na pewno nie jest to produkt z naturalnym składem, ale mimo częstego używania nie podrażnił mojej skóry, ani jej nie wysuszył. Przeciwnie:

  • po jego użyciu ciało jest nawilżone, miękkie i elastyczne
  • skóra jest gładka i przyjemnie pachnie (migdałowo-cytrusowo)
  • nie pozostawia tłustej warstwy
  • jego używanie to sama przyjemność
  • jest wydajny i ma wygodne opakowanie-miękkiej tuby

 Kolejny kosmetyk jest też przeznaczony do używania pod prysznicem-to żel "Marakuja & Kokos", Nigdy nie rozumiałam jak można się zachwycać żelem pod prysznic, ale po zużyciu tego produktu, wiem że można:)

  •  ma niesamowicie przyjemną, kremową konsystencję w kolorze lekko żółtym
  • zapach jest egzotyczny, nie za słodki, z nutą cytrusową, utrzymuje się po kąpieli na skórze
  • delikatnie myje i oczyszcza, nie podrażniając ani nie wysuszając naskórka
  • skóra jest miękka, gładka i przyjemna w dotyku
  • w promocji można go kupić za niecałe 3 zł

 Wiem, że to nie jest ostatni mój żel pod prysznic tej firmy. Na pewno skuszę się jeszcze na jakiś-może ten z bazylią:)
 O ostatnim produkcie już nie raz na blogu wspomniałam, pojawił się nawet wśród ulubieńców jesieni-to intensywny krem do rąk z mocznikiem. Na przykładzie tego kremu przekonałam się jakie świetne właściwości ma ten składnik.

 Krem ma gęstą i bogatą konsystencję, dzięki czemu idealnie nadaje się na jesień czy zimę, kiedy dłonie potrzebują większej pielęgnacji i ochrony.

  •  przynosi szybkie ukojenie spierzchniętym dłoniom
  • świetnie nawilża, dzięki zawartości mocznika właśnie
  • dłonie są gładkie, miłe w dotyku
  • zostawia ochronny film, ale nie przeszkadza on w normalnym funkcjonowaniu
  • nadaje się też do zrogowaciałej i spierzchniętej skóry na piętach-od razu stają się miękkie i wszystkie suche skórki znikają

 Naprawdę jestem zadowolona z tych produktów. Po nich mam ochotę na kolejne produkty tej marki. Już nawet mam kilku kandydatów.

A wy lubicie Isanę?

3 tanie kremy do rąk

Chociaż cykl "5 kosmetyków za 5 zł" zniknął z bloga na dobre ponad rok temu, nadal szukam tanich i dobrych kosmetyków. Dzisiaj post o 3 kremach do rąk. Za każdy z nich zapłaciłam nie więcej niż 6 zł. Który okazał być się najlepszy? Zwycięzcę wybiorę spośród marek BeBeauty, Avon i Alterra.
.
Nawilżający krem do rąk BeBeauty kupiłam jakiś czas temu w Biedronce za 2,99 zł. Teraz już ma inną szatę graficzną i jego cena regularna to 3,99 zł, chociaż często są na nie promocje. To cena za 125 mililitrów produktu. Do wyboru mamy jeszcze wersję odmładzającą i regenerującą.


  • W składzie wysoko ma mocznik, ale niestety zaraz po nim parafinę. Zawiera też olej macadamia.
  • Konsystencja jest biała, średniogęsta, zapachem przypomina mi krem Nivea.
  • Jako krem do używania na co dzień spisuje się całkiem dobrze-skóra jest gładka, nawilżona i miękka w dotyku. Pamiętam jednak, że gdy moje dłonie były spierzchnięte i suche po całodziennej pracy na zewnątrz nie dał sobie rady zarówno z nawilżeniem jak i ukojeniem. O dziwo, lepiej wtedy spisywał się jako krem do pielęgnacji stóp-wygładzał i zmiękczał suche pięty.
Kolejny tani krem do rąk jest z Avon. Jest to regenerująco-odżywczy krem do rąk z masłem kakaowym z serii Avon Care. Za 100 ml najczęściej trzeba zapłacić 4,99 zł. Nie sądzę, żeby ktoś kupował go w cenie regularnej tj. około 9 złotych.
  • Zawiera masło kakaowe, witaminę E, olejki makadamia, awokado i z pestek winogron, ale niestety też olej mineralny.
  • Ma delikatną, miłą konsystencje w kolorze jasnobrązowym i delikatny słodki zapach. Nie wiem dlaczego, ale spodziewałam się, że będzie pachniał czekoladą i się trochę rozczarowałam, bardziej myślę, że to jest kakao z wanilią:)
  • Krem łatwo się rozprowadza i w miarę szybko wchłania-fajnie nawilża, i dłonie po nim są przyjemnie gładkie. Niestety, gdy używam go na noc rano zapominam, że cokolwiek na nie nałożyłam, bo działanie ma raczej krótkotrwałe i podejrzewam, że to wina tego oleju mineralnego, który jedynie daje złudzenie nawilżenia. Nie ukoi, ani nie zregeneruje suchych i spierzchniętych dłoni.
Ostatni z trójki to wieloskładnikowy krem do rąk z granatem i masłem shea marki Alterra. Zamknięty jest w tubce o pojemności 75 ml, ja kupiłam go na promocji za 5,99 zł.

  • Ma dosyć gęstą, białą konsystencję i intensywny owocowy zapach. Jest on dosyć kwaśny i myślę, że nie wszystkim przypadnie do gustu.
  • Zawiera olej z pestek granatu BIO, masło shea BIO i olej z oliwek BIO. Jest produktem odpowiednim dla wegan.
  • W swoim działaniu jest najlepszy z całej trójki: dobrze nawilża dłonie i nie jest to działanie krótkotrwałe. Dodatkowo jako jedyny rzeczywiście przynosi ulgę spierzchniętym i suchym dłoniom-otula je i koi podrażnioną skórę. Pozostawia lekki film, ale nie jest on tłusty i nie umożliwia wykonywania codziennych czynności. Sprawdzi się w okresie zimowym, kiedy potrzebna jest porządna ochrona i regeneracja.
Podsumowując:
Dla osób niemających problemu ze skórą dłoni i szukających czegoś taniego i wydajnego najbardziej odpowiedni będzie krem z BeBeauty, dla kogoś kto lubi mieć ładnie pachnące dłonie polecam ten z Avon, a Ci, którzy szukają prawdziwego odżywienia i fajnego składu proponuję zerknąć na Alterrę.

Miałyście któryś z nich? Jaki jest Wasz ulubiony krem do rąk?

2 za 5zł: Kremy do rąk Cien z Lidla

Pamiętacie mój ubiegłoroczny cykl "5 kosmetyków za 5 zł"? Mam nadzieję, że tak. Z każdym kolejnym rankingiem było mi coraz trudniej zgromadzić piątkę różnorodnych kosmetyków w tym samym czasie w tej cenie. Dlatego w tym roku zmieniam zasady. Będę Wam pokazywała dwa kosmetyki z tej samej kategorii za 5 zł i wskazywała, który wg mnie jest lepszy. Mogą to być dwie pomadki ochronne, sole do kąpieli, żele pod prysznic itp. (propozycje mile widziane).
Dzisiaj pora na pierwszy post z tego cyklu, a porównam w nim dwa kremy do rąk firmy Cien z Lidla-nawilżający krem do rąk z olejkiem migdałowym i masłem shea i SOS koncentrat do rąk.
Obydwa kosztują 3,99 zł z tym, że tego z olejkiem migdałowym jest 125 ml, a koncentratu-75 ml, co wcale nie oznacza, że ten czerwony szybciej się skończy.
W obydwu przypadkach szata graficzna jest prosta-słów producenta niewiele, takie same rodzaje tubek i sposób wydobycia produktu z opakowania.

SOS Koncentrat ma o połowę krótszy skład od migdałowego. Mi przypomina opakowaniem trochę kremy Neutrogeny.
Ma bardzo gęstą i treściwą konsystencję przez co ciężko go wydobyć z opakowania. Obawiam się, że przy końcówce produktu trzeba będzie rozciąć tubkę. Maź jest lekko przeźroczysta, coś jak wazelina. Pachnie delikatnie, prawie niewyczuwalnie. Zapach ten nie powinien nikogo drażnić.
Przy rozprowadzaniu trochę się maże i bieli skórę, ale dosyć szybko się wchłania, pozostawiając tłustawy film.
Daje ukojenie i otulenie spierzchniętym dłoniom, nawilża je i wygładza. Ze względu jednak na bogatą konsystencję i film wolę go nakładać na noc, bo w ciągu dnia czuję go na rękach i mi to przeszkadza.
Jest bardzo wydajny-myślę, że producent wcale nie przesadził, że koncentrat ten powinien starczyć na 200 aplikacji.

Krem z olejkiem migdałowym i masłem shea jest dużo lżejszy w swojej formule. Ma niezbyt gęstą, białą konsystencję-mam wrażenie, że podczas rozsmarowywania czuję w niej wodę. Przyjemnie pachnie-świeżo. Zapach trochę mi przypomina aloesowy krem do rąk Isany.
Łatwo się rozprowadza. Nie pozostawia tłustej warstwy, w przeciwieństwie do poprzednika. Może być więc kremem do stosowania na dzień, po który będziemy sięgać kilkakrotnie w ciągu doby. Dłonie są gładkie, nawilżone po jego użyciu, przyjemnie pachnące. Może jednak okazać się za słaby dla mocno przesuszonej i wymagającej skóry.
Stosując naprzemiennie oba kremy, nie zauważyłam w żadnym przypadku długotrwałego działania. Skóra jest miękka, otulona i gładka, gdy krem na niej się znajduje, jednak po wykonywaniu jakichkolwiek czynności domowych jak np. mycie naczyń odczuwam natychmiastową potrzebę jego ponownego użycia.
Podsumowując:
Gdybym miała wybierać, który wolę-wskazałabym na SOS koncentrat, bo ma lepsze działanie, małe opakowanie i niedługi skład. Wolałabym jednak, żeby miał mniej treściwą konsystencję i nadawał się bardziej do stosowania na dzień, nie utrudniając domowych czynności.
Migdałowego też możecie wypróbować, bo za 4 zł myślę, że ciężko znaleźć dobry krem do rąk, a nuż ten Wam się spodoba, bo zły nie jest.

Używałyście? Jakie produkty za 5 zł chciałybyście zobaczyć w tym porównaniu?

Isana, Balsam do rąk i paznokci

Jak wiecie, piszę posty z cyklu "5 kosmetyków za 5 zł", gdzie zamieszczam zestawienia produktów od najlepszego do najgorszego za tą cenę. Nieustająco więc na zakupach zwracam uwagę na kosmetyki z niższej półki. Pewnego razu w Rossmannie zobaczyłam Balsam do rąk i paznokci Isana za cenę 2,49 zł. Na którym miejscu znalazłby się w moim rankingu? Zaraz Wam odpowiem.
Zacznę może tradycyjnie od opakowania, czyli dosyć miękkiej tubki o poj. 100 ml, zamykanej na klik, nie ma problemu z wydobyciem kosmetyku, ale przy końcówce, nie zaszkodzi jej rozciąć i wydłubać resztki:) Do opakowania nie można się przyczepić.
Konsystencja kremu jest dosyć rzadka, ale też nie lejąca, charakterystyczna dla mleczek do ciała.
Skład:
Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol,Hydrogenated Palm Glycerides, Isopropyl Palmiate, Glycine Soja Oil, Dimethicone, Phenoxyethanol, Sodium Cetearyl Sulfate, Allantoin, Parfum, Methylparaben, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Keratin, Ethylparaben, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Isobutylparaben, Propylparaben, Butylparaben.
A teraz najważniejsze czyli działanie:
Po nałożeniu, krem pozostawia tłustawy film na dłoniach, który po jakimś czasie znika (około 10 minut). Niestety wraz z tą warstewką znika całe działanie kremu. Po tych 10 minutach już nie pamiętam, że cokolwiek na ręce nakładałam. Zero nawilżenia i ukojenia-mam wrażenie, że nawet pogarsza stan dłoni i powoduje ściągnięcie skóry.
Całkiem przyjemnie pachnie-świeżo, chyba rzeczywiście trochę tak jak aloes.

Plusy:
-tani
-szybko się wchłania
-zapach

Minusy:
-działanie
-aloes daleko w składzie


Podsumowując:
Bardzo słabiutki jest ten balsam. Być może sprawdziłby się u osób, których skóra rąk jest w dobrej kondycji, chcących jedynie ten efekt podtrzymać. Na nadchodzące chłody nie da jednak wystarczającej ochrony i pielęgnacji.
W moim rankingu "5 za 5", znalazłby się na szarym końcu-na 4 lub 5 miejscu (zobaczę czy znajdę produkt gorszy od niego za 5 zł).

Miałyście ten krem? Lubicie Isanę?

Balsam do rąk z nagietkiem DeBa

Dzisiaj recenzja balsamu do rąk z nagietkiem firmy DeBa, dostępnym w niektórych Biedronkach, np. tych w moim mieście:)
Po tym jak byłam zachwycona migdałową wersją tego kremu, przy okazji kolejnych zakupów postanowiłam spróbować ww. kwiatowego wariantu. Zaskoczył mnie fakt, że zamiast oczekiwanych 4,99 zł, za produkt zapłaciłam 3,99 zł. Cieszyłam się jak dziecko z zaoszczędzonej złotówki i przystąpiłam ochoczo do wcierania. Jakie były efekty? O tym za chwilę...
Od producenta:
  
Skład:

Opakowanie: W przypadku obydwu wersji kremu mamy do czynienia ze srebrną tubką o pojemności 75 mililitrów, zapakowaną dodatkowo w pudełeczko. Opakowanie jest miłe dla oka i raczej niespotykane przy kremach za taką cenę. Tubka zabezpieczona jest sreberkiem, więc mamy pewność, że kosmetyk, który kupujemy jest nieużywany.

Zapach: Kwiatowy, jakby lekko cytrusowy. Nie miałam pojęcia jak pachnie nagietek, ale jeśli tak jak ten krem, to całkiem miło:)

Konsystencja: o białym kolorze, lekka, dla mnie zbyt lekka

Działanie i moja opinia:
To co mnie zaskoczyło to fakt, że przy kilku pierwszych aplikacjach kremu, porcja spływała z dłoni, zostawiając po sobie mokry ślad. Roztarcie kremu na dłonie dawało efekt wilgotnych rąk, mowy nie było o jakimkolwiek nawilżeniu.
Po kilku użyciach, konsystencja jakby się trochę zmieniła tzn. już trzymała się dłoni i elegancko na nich rozsmarowywała. Krem nie pozostawiał żadnych smug i ładnie się wchłaniał. W efekcie czego skóra była gładka i elastyczna, trochę nawilżona, ale nie był to efekt długotrwały. Zapach pozostawał wyczuwalny jeszcze około godzinę po aplikacji. Niestety, gdy krem wysychał, pojawiało się nieprzyjemne uczucie ściągnięcia skóry.

Plusy:
  • skład
  • cena
  • opakowanie
  • zapach
Minusy:
  • działanie a raczej jego brak
Podsumowując:
Pomimo przewagi zalet nad wadami, jestem zawiedziona. Nie wiem czy trafił mi się jakiś przeterminowany egzemplarz (data na tubce na to nie wskazuje) czy po prostu ten krem ma taką konsystencję przez co nie działa tak jak powinien, tzn. nie nawilża i nie odżywia dłoni, jak obiecuje producent. Na pewno do niego nie wrócę. Sto razy bardziej wolę jego migdałową wersję, chociaż zauważyłam, że kremy te przeniesiono z półek z kosmetykami, a ustawiono w środkowej alejce na koszach. No i cena się zmieniła-teraz kosztują już 7,99 zł.

DeBa w Biedronce, czyli o kremie do rąk za 4,99zł

Na początek wyznanie-nie mam pojęcia gdzie robiłam kosmetyczne zakupy jak w mojej mieścinie nie było Rossmanna i Biedronki. Nie mogę sobie tego ani przypomnieć, ani wyobrazić.
No ale do rzeczy...
Jakiś czas temu właśnie w Biedronce dostępne były szampony i odżywki firmy DeBa Bio Vital. Kilka miesięcy później zobaczyłam na półce ich krem do rąk i paznokci za cenę 4,99zł, więc bez namysłu wrzuciłam do czerwonego koszyczka.
Pierwsze co mnie zaskoczyło to fakt, że srebrna tubka o pojemności 75 ml jest zapakowana jeszcze w pudełko. To chyba dość rzadkie, szczególnie przy kremach za tą kwotę.

Kolejna ważna rzecz to fakt, że (jak zapewnia producent) krem zawiera w 100% certyfikowane BIO składniki:

  • olej ze słodkich migdałów (emolient-zmiękcza i odżywia skórę, wzmacnia barierę ochronną naskórka)
  • masło babassu (antyoksydant- odżywia, koi, nawilża i zmiękcza, zapobiega powstawaniu oznak starzenia, pobudza skórę do odnowy i produkcji komórek)
  • masło kakaowe (składnik biozgodny ze skórą, nawilża i odżywia, zapobiega utracie wody, nadaje elastyczność i zawiera naturalne antyutleniacze)
  • oliwę z oliwek (ma właściwości antyoksydacyjne, spowalnia starzenie się skóry, działa ochronnie, zapobiega utracie wody, czyni skórę jedwabiście miękką)
  • witaminę F (przyspiesza regenerację, odbudowuje płaszcz lipidowy naskórka) 
Konsystencja: nie za rzadka, nie za gęsta, nie spływa z dłoni, kolor beżowo-różowy o obłędnym zapachu kakaowo-biszkoptowo-migdałowym, który utrzymuje się przez długi czas po wchłonięciu.
Przyznaję, że na początku nie byłam zadowolona z jego działania i już chciałam napisać niepochlebną recenzję-zostawiał na skórze lepki film, który znikał po ok.10 minutach nie dotykania się do niczego, a gdy krem wysechł, dłonie dalej były w takim samym stanie jak przed użyciem. Cierpliwie poczekałam jeszcze kilka dni, dając mu szansę i ich stan poprawił się znacząco :
  • nawilżył i zmiękczył dłonie
  • uelastycznił i wygładził skórę
  • złagodził suchość i odżywił skórki wokół paznokci
Podsumowując:
Ja jestem zadowolona-używam go 2 razy dziennie i moja skóra rąk ma się dobrze tej zimy dzięki niemu. Warto go kupić chociażby dla zapachu i naturalnego składu, chociaż nie chce mi się wierzyć, że w cenie 5 zł znajdziemy takie cuda.

Używałyście? A może macie jakieś swoje sprawdzone kremy do rąk za tą cenę?

Co fajnego można teraz kupić w Rossmanie i Biedronie?

A można kupić całkiem fajne rzeczy...

Szłam do Rossmanna, zamierzając kupić jakieś 2 odżywki do włosów, bo mam deficyt, jedwab z Green Pharmacy i może jakiś podkład. No ale albo cena mi nie pasowała albo odcień nie taki albo za dużo osób przy półkach. Efekt był taki, że wylądowałam w kolejce do kasy, w koszyku mając herbatkę z kopru włoskiego dla Małego i komplet gumek do włosów. "Trochę mało tego"-pomyślałam sobie i wtedy moim oczom ukazał się magiczny napis "promocja" i to zielone pudełeczko. Ręce same powędrowały w tamtą stronę. No ale, że tabletki ze skrzypem zawsze się przydadzą to wyrzutów sumienia u mnie brak. Ten zestaw kosztował 17,79zł, więc zdaję sobie sprawę, że ta szczotka taka całkiem gratisowa nie była. Ale jest drewniana, twarda. Fajna.

Za to w Biedronce kupiłam to, co kupić miałam-suszone pomidory, szpinak baby i ....krem do rąk. Oczywista oczywistość w tym zestawieniu.
Jest to krem firmy DeBa Bio Vital. Czytałam na kilku blogach, że już jest niedostępny w wielu Biedronkach. W mojej na szczęście był i to nie jeden za cenę 4,99 zł, więc aż żal było nie wziąć. Tym bardziej, że w sklepie internetowym kosztuje 8,00 zł. Zaskoczyło mnie to, że tubkę dodatkowo zapakowano w pudełeczko. To dość rzadko spotykane w przypadku kremów do rąk, prawda? Ciekawa jestem też jego działania, ale żeby się o tym przekonać krem musi swoje odczekać w kolejce tak samo jak szampon i odżywka do włosów tej firmy.

Miałyście jakąkolwiek styczność z kosmetykami DeBa Bio Vital?

Aha, ze szpinakiem i suszonymi pomidorami zrobiłam pyszną pastę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...