Nowy rok, nowa ja:) Żartuję. W tym roku nie szaleję z postanowieniami, bo wiem, że gdy w czerwcu urodzi się dziecko to i tak wszystko przewróci do góry nogami.
Po raz kolejny podejmę się przeczytania sporej ilości książek w tym roku, i o ile w zeszłym było to wyzwanie dotyczące 52 książek, tak w tym roku podwyższam poprzeczkę i zamierzam przeczytać 60.
Co do kwestii urodowych to mam 5 takich głównych punktów, których zamierzam się trzymać. Ich kluczowym słowem jest regularność.
Chciałabym regularnie:
- kremować stopy (na noc) i dłonie (kilka razy w ciągu dnia)
Do obydwu partii ciała będzie mi jak na razie służył krem do rąk Isana z mocznikiem. Mocznik idealnie nawilża, zmiękcza i regeneruje. Jest świetny i niezastąpiony w okresie jesienno-zimowym w mojej pielęgnacji.
- nakładać krem pod oczy (codziennie przed snem)
Jako, że w tym roku w maju stuknie mi 30-tka to krem pod oczy powinnam wprowadzić na stałe do mojej pielęgnacji. Na razie chciałabym tylko nawilżyć i zniwelować drobne cienie pod oczami, bo problemów ze zmarszczkami (przynajmniej na razie) nie mam. Jak na razie będę wklepywać żel pod oczy Bioderma z serii Sensibio.
- wcierać coś przeciw rozstępom (przynajmniej raz dziennie)
Po pierwszej ciąży zostało mi ich trochę, więc na cofnięcie ich nie liczę. Chciałabym jedynie zapobiec powstawaniu nowych w tym celu kupiłam balsam z Palmer's i jak na razie jestem nim zachwycona. Mam nadzieję, że mój brzuch też będzie.
- robić peeling skóry głowy (przynajmniej raz w tygodniu)
Jakiś czas temu kupiłam rokitnikowy scrub do skóry głowy z nadzieją, że jak będę miała gotowy produkt częśćiej będę oczyszczała skalp. Myliłam się. Może dlatego, że nie jestem zachwycona jego działaniem. Dużo lepiej działał na mnie domowy peeling kawowy lub cukrowy, ale i ten muszę jakoś zużyć, więc postanawiam sobie przynajmniej raz w tygodniu używać go wraz z mocniejszym szamponem.
- stosować serum do włosów
To lekki olejek z Isany, którym można i olejować włosy przed myciem i używać po myciu zarówno na mokre jak i suche włosy. O ile z olejowaniem jestem w miarę regularna, o tyle używanie serum do zabezpieczania włosów nie ląduje na moich włosach zbyt często. Chyba po prostu boję się obciążenia włosów i zależy mi na jak najdłuższej ich świeżości, dlatego tak rzadko po niego sięgać. No, ale postanawiam to zmienić-w końcu dbanie o końcówki to podstawowy element ich pielęgnacji.
Jak widać postanowienia nie są zbyt wygórowane, ale raczej realne do wykonania, bo wiem, że nic tak nie motywuje do pracy nad sobą jak świadomość, że dotrzymałam jakichś założeń. Wtedy czuję, że mogę jeszcze więcej i podwyższam poprzeczkę.
A jak u Was z postanowieniami urodowymi?
Z czym macie największy problem?