Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wellness & Beauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wellness & Beauty. Pokaż wszystkie posty

Alterra, Isana, Wellness & Beauty-3 kosmetyki marek własnych Rossmanna

Dla wielu z nas Rossmann jest zapewne miejscem gdzie najczęściej robimy kosmetyczne zakupy. Ja zawsze kiedy tam jestem zwracam uwagę na produkty, które stoją poniżej linii wzroku, niżej na półce. Te kosmetyki są zazwyczaj tańsze i mniej popularne, co nie znaczy, że gorsze od tych szeroko reklamowanych. 
Dzisiaj chcę przedstawić 3 produkty marek, które są dostępne tylko w Rossmannie, a które bardzo polubiłam i mam ochotę do nich wrócić (jeśli nic bardziej interesującego nie spotkam).
Zacznę od produktu Isany, która króluje w mojej łazience. Wszystkie kosmetyki tej firmy jakie posiadam pokazywałam w tym poście. Olejek pod prysznic bardzo polubiłam i swego czasu pojawił się nawet w ulubieńcach.
Jak większość z Was używałam go do mycia gąbek i pędzli do makijażu i byłam zdziwiona i zadowolona jednocześnie z tego jak świetnie radzi sobie z usuwaniem resztek podkładu czy pudru, z którymi nie radziły sobie inne myjadła. 
Świetnie sprawdził się też do mycia ciała i chociaż nie pachnie najpiękniej (dla mnie po prostu najtańszą oliwką do ciała) to skóra była z niego zadowolona-mył, ładnie się pienił, nie przesuszał, ale wręcz nawilżał skórę, nie pozostawiając tłustej warstwy, czego w olejkach szczerze nie znoszę. 
Kolejny olejek to ten z Wellness & Beauty. Jest on przeznaczony do masażu i zawiera olej sezamowy i ekstrakt z wanilii. 
Ja, jak większość olejków, stosowałam go zarówno na włosy, do kąpieli jak i do smarowania ciała. Najbardziej polubiłam to trzecie zastosowanie.
Stosowałam go na wilgotne ciało, przez co ładnie się rozprowadzał, umilając smarowanie przyjemnym, słodkim zapachem wanilii. Gdy chwilę odczekałam z nałożeniem piżamy, nie pozostawiał na niej tłustych śladów.
 Rano budziłam się z supermiękka, nawilżoną i przyjemnie pachnącą skórą. 
Bardzo go lubię zarówno za zapach, działanie, jak i za pompkę, która bardzo ułatwia stosowanie.
Jest to mój pierwszy kosmetyk z Wellness & Beauty (wcześniej uważałam tą markę za zbyt luksusową do mojej łazienki), ale na pewno nie ostatni.
Trzeci jest krem na dzień "Winogrona & Biała herbata" z Alterry, który chyba już został wycofany, bo ostatnio kosztował około 5 złotych. 
 Krem ten polubiłam głównie za to, że nadaje się pod makijaż. Nieźle nawilżał, szybko się wchłaniał, pozostawiając moją cerę miękką i gotową do nałożenia podkładu. Miał lekką konsystencję, która łatwo się rozprowadzała, koiła twarz i dawała jej porcję nawilżenia na cały dzień. 

Tak prezentuje się trójka kosmetyków marek własnych Rossmanna.
Jak uzbieram kolejną trójkę Rossmannowych firm to postaram się o kolejny post z tej serii.

Lubicie marki własne Rossmanna?

Czy peeling solny z "Wellness & Beauty" dobrze peelinguje?




Nigdy nie przywiązywałam wagi do peelingów. W swoim kosmetycznym życiu miałam ich do tej pory kilka i za każdym razem inny.Fakt faktem, że z żadnego nie byłam do końca zadowolona( no może poza cukrowym z Dax Perfecty o zapachu Wanilii i Pomarańczy) i zawsze był to zakup przypadkowy. Tym razem też przypadek                 (i bajeranckie opakowanie) sprawił, że kupiłam Peeling        z Wellness & Beauty "Algi i minerały morskie".







  • Opakowanie to jest z grubego plastiku i przypomina słoik na przetwory, dodatkowo ma metalowe zamknięcie na klamry. Używam go już ponad miesiąc i nic nie zardzewiało.
  • Zapach: morski, świeży, trochę zbyt męski
  • Konsystencja: mocna, zbita, drobinki soli grube, nie rozpuszczają się łatwo podczas masażu
 No i najważniejsze:

  • Jest to peeling solny, a więc dosyć mocno złuszczający i nie nadaje się do skóry wrażliwej     i delikatnej, a także do złuszczania miejsc, które się często odkrywa, czyli np. szyja i dekolt, bo pozostawia skórę zaczerwienioną. Oczywiście po jakimś czasie to zaczerwienienie znika. Mocno szczypie także w miejscach świeżo wydepilowanych.
  • Zawiera w swoim składzie olej z migdałów i nasion słonecznika, a więc pozostawia po zmyciu film na skórze, co jest dobrą opcją dla leniwych (czytaj: dla mnie), bo nie trzeba już po kąpieli używać balsamu.


Podsumowując:

Dla tych, którzy lubią mocne zdzieraki i mają grubą skórę-będzie ok, ale dla tych, którzy chcą aby ich kąpiel i peeling był przyjemnością-niech unikają go jak ognia.
Ja też już raczej do niego nie wrócę. Ale słoiczek zatrzymam :D

Czy Wy też czasami  dajecie się skusić na kosmetyk w efekciarskim opakowaniu?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...