Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DeBa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DeBa. Pokaż wszystkie posty

Dzień dla włosów

Jak już wiecie-męża mam za granicą, jeszcze. Największym plusem całej sytuacji (minusów jest znacznie więcej) jest fakt, że mam teraz swobodę w dbaniu o siebie. To znaczy-kiedy tylko ogarnę synka i tysiąc innych spraw mogę wreszcie bez skrępowania nałożyć jakąś papkę na włosy, przykryć to wszystko eleganckim, foliowym czepkiem i czekać kilka godzin na rewelacyjny efekt.
Nie wiem jak wy, ale ja trochę się krępuje dbać o siebie przy swoim mężczyźnie tzn. chodzić z jakąś mazią oczyszczającą na twarzy albo właśnie z jakąś maską na włosach. Czuję się wtedy taka nieatrakcyjna i rozmemłana:)
Dzisiaj był kolejny dzień kiedy urządziłam małe spa na swojej głowie. W roli głównej wystąpiło siemię lniane. Kilka dni temu zrobiłam sobie wywar z siemienia. Glutek wykorzystałam wtedy w formie żelu do utrwalenia fal, a pozostałości przydały mi się właśnie dzisiaj.
  • najpierw zwilżyłam włosy spryskując je wodą
  • na około 40 minut nałożyłam glutek na włosy
  • po tym czasie dodałam sporą ilość odżywki Deba
  • po kilku sekundach dołożyłam jeszcze 2 łyżki oleju z pestek winogron
  • odczekałam lekko ponad godzinę
  • umyłam włosy szamponem DeBa Volume
  • do ostatniego płukania użyłam glutka rozcieńczonego z wodą i powoli polewałam nią włosy
Gdy włosy schły były w dotyku lekko sztywne. Po naturalnym wyschnięciu, co trwało około 3 godzin miałam włosy gładkie i lekkie jak nigdy wcześniej. Z przodu ułożyły się ładne fale, gorzej z tyłem. Płukanka dała przyjemne uczucie śliskich i lśniących włosów.
Nie wiem czy będę częściej powtarzać taką złożoną pielęgnację, bo nauczyłam się jednego-jeśli włosy wyglądają dobrze zaraz po naturalnym wyschnięciu, mogę być więcej niż pewna, że następnego dnia będę miała przyklap i przyliz w jednym, więc trochę boję się co będę miała jutro na głowie.
No, a teraz by wypadało, żeby zadbać też o inne części ciała.

Odżywka do włosów Deba

Czy ja już pisałam, że lubię soboty? Jeśli nie, to piszę teraz-lubię soboty. Za przyjemne poranki, za dobry, rodzinny obiad, za leniwe spacery, za to, że w perspektywie jest jeszcze jeden dzień wolny i za to, że mam więcej czasu na pielęgnację włosów. Wczoraj właśnie zrobiłam sobie "Niedzielę dla włosów". Tym razem:
  • przed myciem nałożyłam odżywkę Deba  zmieszaną z olejkiem Babydream i olejkiem z czerwoną papryką z Green Pharmacy (wiem, że ten olejek niby służy do olejowania skalpu, ale ten sposób się u mnie nie sprawdza, a chcę go  wreszcie skończyć. Najpierw olejki a za chwilę dołożyłam odżywkę
  • umyłam Babydreamem(mam co do tego szamponu mieszane uczucia, ale jednak do końca miesiąca będę go używać
  • nałożyłam odżywkę bez spłukiwania Joanna z miodem i cytryną
  • zostawiłam do wyschnięcia
Włosy są zadowolone, tzn. są miękkie, wygładzone, nawilżone i błyszczące.

Znacie na pewno tą odżywkę, którą użyłam przed myciem-odżywka firmy Deba, która jakiś czas temu była dostępna w Biedronce za 5,99 zł, a potem za 2,99 zł. Właśnie wtedy ją kupiłam, ale ponieważ mam spore zapasy kosmetyczne, dopiero od około 2 miesięcy ją używam, więc już wyrobiłam sobie o niej zdanie.
Zacznijmy może od obietnic producenta:
I składu, którym chwali się producent, że nie zawiera parabenów, silikonów, barwników i olei mineralnych.

Opakowanie: miękka butelka o pojemności 400 ml z przyjemną dla oka etykietą, z którą nic się nie dzieje pod wpływem wody. Zamykana jest na "klik" i otwiera się ją dosłownie jednym palcem. Bardzo mi się to zamknięcie podoba i teraz najchętniej kupowałabym kosmetyki tylko z takim.
Konsystencja: białawo-przeźroczysta , łatwo się ją wydobywa z opakowania, ale jest trochę zbyt rzadka i nieraz mi się zdarzyło zachlapać nią zlew czy pralkę. Jest przy tym bardzo wydajna-używam odżywki od ok. 2 miesięcy i nadal mam ponad połowę opakowania.

Co do działania:
  • Deba jako odżywka po umyciu włosów
Lekka, jak dla mnie trochę zbyt lekka. Nie obciąża, ale też nie wygładza w sposób jaki lubię i oczekuję od dobrej odżywki. Włosy są nawilżone, miękkie i pachnące, ale niedostatecznie "ogarnięte" i ujarzmione. Nie podkreśla moich fal, a bardzo bym chciała, żeby tak było:)
  • Deba przed myciem
Lubię ją mieszać z olejem, albo najpierw nakładać olej i dokładać sporą dawkę tej odżywki przed myciem. Zostawiam taką papkę na około 1 godzinę. Po takim zabiegu i umyciu włosów delikatnym szamponem-są dużo bardziej wygładzone, zmiękczone, nawilżone i miękkie.

Plusy:
  • z olejkiem świetnie wygładza i nawilża
  • nie obciąża
  • ułatwia rozczesywanie
  • ładnie pachnie
  • dobry skład
  • ładne opakowanie
  • cena w promocji
Minusy:
  • dostępność
  • nie widać ile produktu zostało
  • brak wystarczającego efektu, gdy stosuje się ją samodzielnie
Podsumowując:
Żałuję, że kupiłam wtedy w Biedronce kilka szamponów z tej firmy, zamiast zrobić zapas odżywki. Czekam, aż ponownie będzie dostępna w promocji. Dzięki niej zaczęłam olejować pod/na odżywkę i szybko nie zrezygnuję z tego sposobu. Samodzielnie może się sprawdzić na włosach zdrowych i małowymagających, dla moich-grubych i puszących się jest niewystarczająca.

Jeśli ją spotkacie-warto spróbować.

Balsam do rąk z nagietkiem DeBa

Dzisiaj recenzja balsamu do rąk z nagietkiem firmy DeBa, dostępnym w niektórych Biedronkach, np. tych w moim mieście:)
Po tym jak byłam zachwycona migdałową wersją tego kremu, przy okazji kolejnych zakupów postanowiłam spróbować ww. kwiatowego wariantu. Zaskoczył mnie fakt, że zamiast oczekiwanych 4,99 zł, za produkt zapłaciłam 3,99 zł. Cieszyłam się jak dziecko z zaoszczędzonej złotówki i przystąpiłam ochoczo do wcierania. Jakie były efekty? O tym za chwilę...
Od producenta:
  
Skład:

Opakowanie: W przypadku obydwu wersji kremu mamy do czynienia ze srebrną tubką o pojemności 75 mililitrów, zapakowaną dodatkowo w pudełeczko. Opakowanie jest miłe dla oka i raczej niespotykane przy kremach za taką cenę. Tubka zabezpieczona jest sreberkiem, więc mamy pewność, że kosmetyk, który kupujemy jest nieużywany.

Zapach: Kwiatowy, jakby lekko cytrusowy. Nie miałam pojęcia jak pachnie nagietek, ale jeśli tak jak ten krem, to całkiem miło:)

Konsystencja: o białym kolorze, lekka, dla mnie zbyt lekka

Działanie i moja opinia:
To co mnie zaskoczyło to fakt, że przy kilku pierwszych aplikacjach kremu, porcja spływała z dłoni, zostawiając po sobie mokry ślad. Roztarcie kremu na dłonie dawało efekt wilgotnych rąk, mowy nie było o jakimkolwiek nawilżeniu.
Po kilku użyciach, konsystencja jakby się trochę zmieniła tzn. już trzymała się dłoni i elegancko na nich rozsmarowywała. Krem nie pozostawiał żadnych smug i ładnie się wchłaniał. W efekcie czego skóra była gładka i elastyczna, trochę nawilżona, ale nie był to efekt długotrwały. Zapach pozostawał wyczuwalny jeszcze około godzinę po aplikacji. Niestety, gdy krem wysychał, pojawiało się nieprzyjemne uczucie ściągnięcia skóry.

Plusy:
  • skład
  • cena
  • opakowanie
  • zapach
Minusy:
  • działanie a raczej jego brak
Podsumowując:
Pomimo przewagi zalet nad wadami, jestem zawiedziona. Nie wiem czy trafił mi się jakiś przeterminowany egzemplarz (data na tubce na to nie wskazuje) czy po prostu ten krem ma taką konsystencję przez co nie działa tak jak powinien, tzn. nie nawilża i nie odżywia dłoni, jak obiecuje producent. Na pewno do niego nie wrócę. Sto razy bardziej wolę jego migdałową wersję, chociaż zauważyłam, że kremy te przeniesiono z półek z kosmetykami, a ustawiono w środkowej alejce na koszach. No i cena się zmieniła-teraz kosztują już 7,99 zł.

DeBa w Biedronce, czyli o kremie do rąk za 4,99zł

Na początek wyznanie-nie mam pojęcia gdzie robiłam kosmetyczne zakupy jak w mojej mieścinie nie było Rossmanna i Biedronki. Nie mogę sobie tego ani przypomnieć, ani wyobrazić.
No ale do rzeczy...
Jakiś czas temu właśnie w Biedronce dostępne były szampony i odżywki firmy DeBa Bio Vital. Kilka miesięcy później zobaczyłam na półce ich krem do rąk i paznokci za cenę 4,99zł, więc bez namysłu wrzuciłam do czerwonego koszyczka.
Pierwsze co mnie zaskoczyło to fakt, że srebrna tubka o pojemności 75 ml jest zapakowana jeszcze w pudełko. To chyba dość rzadkie, szczególnie przy kremach za tą kwotę.

Kolejna ważna rzecz to fakt, że (jak zapewnia producent) krem zawiera w 100% certyfikowane BIO składniki:

  • olej ze słodkich migdałów (emolient-zmiękcza i odżywia skórę, wzmacnia barierę ochronną naskórka)
  • masło babassu (antyoksydant- odżywia, koi, nawilża i zmiękcza, zapobiega powstawaniu oznak starzenia, pobudza skórę do odnowy i produkcji komórek)
  • masło kakaowe (składnik biozgodny ze skórą, nawilża i odżywia, zapobiega utracie wody, nadaje elastyczność i zawiera naturalne antyutleniacze)
  • oliwę z oliwek (ma właściwości antyoksydacyjne, spowalnia starzenie się skóry, działa ochronnie, zapobiega utracie wody, czyni skórę jedwabiście miękką)
  • witaminę F (przyspiesza regenerację, odbudowuje płaszcz lipidowy naskórka) 
Konsystencja: nie za rzadka, nie za gęsta, nie spływa z dłoni, kolor beżowo-różowy o obłędnym zapachu kakaowo-biszkoptowo-migdałowym, który utrzymuje się przez długi czas po wchłonięciu.
Przyznaję, że na początku nie byłam zadowolona z jego działania i już chciałam napisać niepochlebną recenzję-zostawiał na skórze lepki film, który znikał po ok.10 minutach nie dotykania się do niczego, a gdy krem wysechł, dłonie dalej były w takim samym stanie jak przed użyciem. Cierpliwie poczekałam jeszcze kilka dni, dając mu szansę i ich stan poprawił się znacząco :
  • nawilżył i zmiękczył dłonie
  • uelastycznił i wygładził skórę
  • złagodził suchość i odżywił skórki wokół paznokci
Podsumowując:
Ja jestem zadowolona-używam go 2 razy dziennie i moja skóra rąk ma się dobrze tej zimy dzięki niemu. Warto go kupić chociażby dla zapachu i naturalnego składu, chociaż nie chce mi się wierzyć, że w cenie 5 zł znajdziemy takie cuda.

Używałyście? A może macie jakieś swoje sprawdzone kremy do rąk za tą cenę?

Co fajnego można teraz kupić w Rossmanie i Biedronie?

A można kupić całkiem fajne rzeczy...

Szłam do Rossmanna, zamierzając kupić jakieś 2 odżywki do włosów, bo mam deficyt, jedwab z Green Pharmacy i może jakiś podkład. No ale albo cena mi nie pasowała albo odcień nie taki albo za dużo osób przy półkach. Efekt był taki, że wylądowałam w kolejce do kasy, w koszyku mając herbatkę z kopru włoskiego dla Małego i komplet gumek do włosów. "Trochę mało tego"-pomyślałam sobie i wtedy moim oczom ukazał się magiczny napis "promocja" i to zielone pudełeczko. Ręce same powędrowały w tamtą stronę. No ale, że tabletki ze skrzypem zawsze się przydadzą to wyrzutów sumienia u mnie brak. Ten zestaw kosztował 17,79zł, więc zdaję sobie sprawę, że ta szczotka taka całkiem gratisowa nie była. Ale jest drewniana, twarda. Fajna.

Za to w Biedronce kupiłam to, co kupić miałam-suszone pomidory, szpinak baby i ....krem do rąk. Oczywista oczywistość w tym zestawieniu.
Jest to krem firmy DeBa Bio Vital. Czytałam na kilku blogach, że już jest niedostępny w wielu Biedronkach. W mojej na szczęście był i to nie jeden za cenę 4,99 zł, więc aż żal było nie wziąć. Tym bardziej, że w sklepie internetowym kosztuje 8,00 zł. Zaskoczyło mnie to, że tubkę dodatkowo zapakowano w pudełeczko. To dość rzadko spotykane w przypadku kremów do rąk, prawda? Ciekawa jestem też jego działania, ale żeby się o tym przekonać krem musi swoje odczekać w kolejce tak samo jak szampon i odżywka do włosów tej firmy.

Miałyście jakąkolwiek styczność z kosmetykami DeBa Bio Vital?

Aha, ze szpinakiem i suszonymi pomidorami zrobiłam pyszną pastę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...