Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

Nowości maja

Wiem, że już 10 czerwca i trochę późno na podsumowanie zeszłego miesiąca, no ale lepiej późno niż wcale, dlatego przychodzę właśnie dzisiaj z majowymi zakupami.
Maj obfitował w zakupy, więc sądzę, że czerwiec będzie uboższy, chociaż i tak mam listę do zrealizowania:)
Zacznę od Rossmanna i moich zdobyczy na promocji 2+2 na pielęgnację twarzy. Mi udało się dwa razy skorzystać z promocji i wcale nie musiałam zakładać innego konta w aplikacji.
 Zdecydowałam się na nowości, głównie do wieczornej pielęgnacji i kilka maseczek w płachcie, których jeszcze nigdy nie używałam. Szczegółowy post z tymi zakupami możecie zobaczyć tutaj.
 Jeszcze przed tą promocją zaszłam do Rossmanna, już nie pamiętam po co, chyba po tą piankę do mycia Isana. Zdecydowałam się na wersję cytrynową, chociaż nie wykluczam, że i po różaną jeszcze zajdę. Przy okazji wzięłam dwa produkty do włosów, które były akurat w promocji: szampon Schauma z wodą kokosową i wzmacniający krem bez spłukiwania Botanic Therapy z Garniera.
Ciekawiła mnie też linia Venus Nature, wzięłam więc glicerynę, którą zamierzam dodawać jako podkład przed olejowaniem włosów i wodę z płatków róży, która ze względu na uszkodzone opakowanie kosztowała mnie niecałe 5 zł.
Na koniec jeszcze zakupy online z Drogerii Pigment. To już drugie moje zamówienie z tej drogerii i na pewno nie ostatnie. Podoba mi się, że w swoim asortymencie mają zarówno kolorówkę, herbaty, kosmetyki naturalne i drogeryjne, więc każdy może znaleźć coś dla siebie. Ja zajrzałam tam przy okazji darmowej dostawy od 20 zł. 
Kupiłam wtedy:
Z serii Dr. Sante dwa produkty z aloesem do włosów-spray do rozczesywania i balsam, a także odżywkę z Ziaji z kiełkami pszenicy bez spłukiwania.
Pamiętam, że kiedyś ich bloker sprawdził się u mnie świetnie, więc i jego kliknęłam.

Jak widać sporo z tych zakupów to produkty do włosów, no ale co ja poradzę, że mam do nich największą słabość, mimo, że nie wymagają teraz takiej ilości produktów i pielęgnacji od kiedy je skróciłam na boba.

A Wy do jakich produktów macie słabość? I w ogóle jak Wasze stany magazynowe-skupiacie się na zużywaniu czy ciągle coś kupujecie?

Moje zakupy z Dnia Darmowej Dostawy

Jeśli widziałyście mojego poprzedniego posta to wiecie, że zakupy podczas Dnia Darmowej Dostawy  (5 grudnia) miały być u mnie spore i zrobione w wielu sklepach, ale przemyślałam sobie trochę i stwierdziłam, że po co mi kolejna maska do włosów skoro mam już 4 w zapasie? Poza tym w sklepie, w którym chciałam zrobić zakupy za około 20 złotych zobaczyłam od razu informację, że przesyłka dotrze do mnie co najmniej po 9 dniach, a że moja cierpliwość nie pozwala mi tyle czekać, dałam spokój. 
Koniec końców zakupy zrobiłam tylko w drogerii Pigment, która od niedawna sprzedaje online, a ma 3 stacjonarne punkty w Krakowie. Stwierdzam, że od dzisiaj będzie to moje ulubione miejsce do robienia zakupów kosmetycznych w sieci, bo:
  • mają w swoim asortymencie zarówno drogeryjne jak i naturalne kosmetyki, zarówno pielęgnację jak i kolorówkę
  • ceny są mocno konkurencyjne (o tym za chwilę)
  • koszt darmowej wysyłki dotyczy zakupów już za kwotę 60 zł
  • paczkę dostałam już po 2 dniach
Za poniższe kosmetyki zapłaciłam niecałe 62 zł, więc tak naprawdę to mogłam je zrobić wcześniej, a nie czekać do 5 grudnia.

Kupiłam:


  •  dwa toniki z Ecolab: nawilżający i oczyszczający. Każdy po około 7,50 zł. Miałam już płyn micelarny tej firmy i był naprawdę bardzo skuteczny i delikatny.


  •  normalizującą piankę do higieny intymnej z Ziaji z nektarem z żurawiny za około 9 złotych. Była jeszcze dostępna w dwóch innych wariantach.
  • piankę do kąpieli z Green Pharmacy za (uwaga) 5,99 zł. Co mnie zaskoczyło to fakt, że za tą litrową butlę na stronie producenta musiałabym zapłacić 2 złote więcej.


  •  miętową pomadkę z peelingiem z Sylveco i tonik-wcierkę do skóry głowy z Vianka-to jedyne produkty, które na mojej liście zakupowej na DDD były:) Na stronie Pigmentu były bardzo tanie-pomadka niecałe 8 złotych, a wcierka 15. Co dziwne, w innych sklepach online i nawet na stronie Sylveco ta wcierka kosztowała około 4 złote więcej.
  • maskę do włosów średnioporowatych od Anwen. Trochę szkoda mi wydać 40 zł na pełnowymiarowe opakowanie, więc cieszę się, że pojawiły się te jednorazowe saszetki.

  • olej ze słodkich migdałów Etja, który kosztował 5,99 zł. Nie sądzę, żeby udało mi się gdziekolwiek dostać go taniej. 
Do tego dostałam próbki kremów BB i kremu do twarzy z Vianka.

Podsumowując;
Jestem bardzo zadowolona z zakupów (jak zwykle), a jeszcze bardziej, że odkryłam tą drogerię. Myślę, że będę częściej robić tam zakupy, bo próg darmowej dostawy jest niski, asortyment bardzo szeroki, no duuuuże promocje.

Znacie drogerię Pigment?

Dzień Darmowej Dostawy-co chciałabym kupić?

Hej!
5 grudnia będzie Dniem Darmowej Dostawy. Wiele sklepów zadeklarowało udział w tej akcji, dzięki czemu nie będziemy musiały płacić za przesyłkę zakupów online poczynionych tego dnia. Zauważyłam jednak, że wiele sklepów już rozpoczęło tą akcję i już w ten weekend można zacząć kupować bez ponoszenia kosztów za transport-dzień przerodził się w kilka dni, a w niektórych sklepach nawet w tydzień.
Dla mnie DDD to kolejna świetna okazja do zakupów, bo nic mnie tak do nich nie zachęca jak darmowa dostawa:) Rzadko kiedy robię duże zakupy w jednym sklepie, zazwyczaj chciałabym zrobić kilka mniejszych zamówień, ale powstrzymywały mnie do tej pory koszty dostawy. Teraz już nic mnie nie powstrzyma:)
Przygotowałam sobie skromną listę, którą mam nadzieję uda mi się zrealizować. Jesteście ciekawe co się na niej znajduje? Zobaczcie:

  1. Miętowa pomadka Sylveco z peelingiem. Jak pewnie większość z Was miałam wersję cynamonową i baaaardzo ją lubiłam. Peeling do ust zawsze się przyda, najlepiej właśnie w formie sztyftu, bo nie chce mi się bawić ze słoiczkiem (jak w przypadku produktu Evree-KLIK) czy przygotowywać własny domowy.
  2. Vianek, peeling do skóry głowy-złuszczać należy też martwy naskórek na głowie, ale co do tego produktu to muszę poszukać najkorzystniejszej oferty, bo ceny potrafią się różnić nawet o 5 złotych.
  3. Vianek, tonik-wcierka do skóry głowy-od kiedy po ciąży bardzo zaczęły mi wypadać włosy, skupiłam się na zahamowaniu ich wypadania i wzmocnienia cebulek. Przez listopad nakładałam na włosy maskę drożdżową domowej roboty, ale szukam dobrej gotowej wcierki z aplikatorem-ta podobno taka jest:)
  4. Make me bio, woda różana-będę stosować głównie do pielęgnacji twarzy, chociaż zamierzam ją również przetestować jako bazę pod olej na włosach. Szkoda tylko, że ma taką małą pojemność.
  5. Jantar, Duo-maska do włosów-maska, którą można stosować zarówno przed, jak i po myciu. Ciekawi mnie bardzo, bo jak do tej pory z Jantara miałam tylko słynną wcierkę.
  6. Gąbeczka do makijażu-nie musi być jakaś super firmowa, właściwie to szkoda by mi było wydać 50 złotych na taką rzecz, więc zadowolę się taką za około 15 złotych, bo moja obecna jest już lekko zużyta.
  7. Rozjaśniacz do podkładu-tu jeszcze nie mam upatrzonego konkretnego. Na razie używałam jedynie z Kobo i stwierdzam, że to mega przydatny kosmetyk, szczególnie dla posiadaczki bladej cery, jak moja. Ten na grafice kosztuje ponad 30 zł, a nie chciałabym aż tyle płacić-muszę więc poszukać tańszej alternatywy.
  8. Czarna maska na wągry typu peel-off-pora zapoznać się z tym hitem Internetów, chociaż popularniejsza jest ta z Pilaten.
  9. Bielenda, Szampon węglowy-żel do twarzy z tej serii bardzo lubiłam, więc może i z tym szamponem bym się polubiła, bo podobno ma świetne właściwości oczyszczające, a tego ostatnio bardzo potrzebują moje włosy.
Tak wygląda moja robocza lista. Co w rzeczywistości kupię to się pewnie okaże dopiero w trakcie klikania, ale o efektach dam znać:)

A Wy zamierzacie skorzystać z Dnia Darmowej Dostawy?

Zamówienie z Kontigo, na które czekałam prawie 3 tygodnie

Znacie sklep Kontigo? Ja niedawno dowiedziałam się o jego istnieniu z Instagrama. Prowadzą zarówno sklepy stacjonarne w większych miastach, jak i sprzedaż internetową. Mają kilka swoich marek własnych m.in. Biolove, w skład której wchodzą kosmetyki naturalne. Pewnego dnia mignęła mi promocja 2+2 (2 kupuję, 2 dostaję gratis) na cały asortyment i przez cały dzień nie mogłam przestać o tej informacji myśleć. Aż w końcu siadłam wieczorem i zamówiłam 4 kosmetyki, starając się, żeby były maksymalnie do siebie zbliżone cenowo. Za całość (razem z przesyłką) zapłaciłam około 54 złote. Był niedzielny wieczór 22 października. Nie sądziłam, że to zamówienie będzie miało aż taką długą drogę do pokonania i że będę się musiała o nie upominać.

26 października dostałam SMS-a, że w związku z dużą ilością zamówień wysyłka może się opóźnić od 3-5 dni, ale moje zamówienie jest w realizacji. I w ramach przeprosin mają dla mnie kod promocyjny dający 50% zniżki na zakupy do 200 zł aktualny do końca listopada. No to zaczęłam czekać.

Po tym czasie widziałam na Instagramie, że pierwsze paczki zaczęły docierać do dziewczyn. Patrzyłam z zazdrością. 

5 listopada napisałam maila kiedy moje zamówienie zostanie zrealizowane, bo w statusie "w realizacji " tkwiło ponad tydzień. Pozostał bez odpowiedzi. Napisałam wiadomość prywatną na Instagramie, kazali odezwać się na Facebooku.

Po mojej wiadomości na fb, dostałam SMS, że jakaś paczka czeka na mnie w paczkomacie.

Poszłam. Odebrałam. Po odebraniu,  dostałam info na fb, że paczka została wysłana:)

Gdy pudełko już odebrałam,  z ciekawością je otworzyłam, bo już nawet zapomniałam co zamawiałam. Okazało się, że są tam dwa produkty Biolove, jeden z Vianka, jeden Sylveco i jeden Moov-dostałam w gratisie chyba jako przeprosiny:)

Zaczniemy od Biolove. Zamówiłam:
  • olejek do demakijażu do skóry normalnej/mieszanej. Jest jeszcze dostępna wersja dla cery suchej. Olejek ma pojemność 150 ml i jestem go bardzo ciekawa, bo jeszcze nigdy nie próbowałam zmywać makijażu za pomocą takiej formuły.
  • maseczka nawilżająca do twarzy. Można jeszcze kupić przeciwzmarszczkową i oczyszczającą, ale ja oczyszczających mam nadmiar, za to tych nawilżających niedobór. Pojemność 75 ml.


Z Vianka zamówiłam:
  • szampon normalizujący przeznaczony do włosów przetłuszczających się. Zobaczymy czy pomoże na moją lubiącą się szybko przetłuszczać ostatnio skórę głowy (bo jak wiadomo szampon dobieramy do skóry głowy a nie do włosów).

Z Sylveco:
  • enzymatyczny peeling do twarzy. Miałam już kiedyś peeling z tej firmy, ale była to wersja wygładzająca, która zostawiała na twarzy okropny tłusty film. Oby ten sprawdził się lepiej. 


I w gratisie:
  • puder brązujący Moia. Dostępny jest w gamie 5 kolorów. Czy nie będzie za ciemny dla mojej bladej cery okaże się w trakcie użytkowania.


Podsumowując:
Jeszcze nigdy nie najadłam się tylu nerwów przy zakupach internetowych. Zazwyczaj przesyłki docierają do mnie po 3 dniach, maksymalnie po tygodniu, a tu jak widać sklep nie był przygotowany na promocję i nie sprostał ilości zamówień. 
Czy jeszcze zrobię tam zakupy? Być może, bo kusi mnie ten rabat 50%, ale już wiem, że muszę się uzbroić w duuuuużo cierpliwości i upominać się w sklepie o realizację swojego zamówienia.

Znacie Kontigo? Robicie tam zakupy? Co myślicie o tak długim czasie trwania dostawy?

Co kupiłam w Rossmannie?/Promocja -55% od 10.10

Cześć!
Wczoraj rozpoczęła się kolejna tura wielkiej promocji Rossmanna na kosmetyki do makijażu. Oczywiście musiałam z niej skorzystać. 
Pomimo początkowych problemów z aplikacją, udało mi się złożyć zamówienie online w nocy. Paczkę odebrałam około 11.
Gdy poszłam do Rossmanna po odbiór, zobaczyłam ze 30 kobiet przy szafach, więc nie udało mi się w ogóle zerknąć na inne produkty z szaf.
Co było w moim zamówieniu?
Wybrałam fluid matujący Bielendy. Wcześniej miałam wersję kryjąca i oprócz zbyt ciemnego odcienia naprawdę byłam z niego zadowolona. Teraz Bielenda wprowadziła jeszcze jaśniejszy odcień, więc powinien mi pasować.
Podkład był w promocji, więc od ceny 10,39 odjęło mi jeszcze 55 %, więc zapłaciłam za niego około 5 złotych.
Kupiłam też puder Rimmel Insta Fix&Matte. Ten puder to nowość. Wiele z Was pisało na Instagramie, że nowości nie wchodziły na początku w promocję, ale mi online ładnie wszystko się odjęło.
Z promocyjnej  ceny 30,39 zapłaciłam połowę, czyli około 15 złotych.
 Wybrałam też dość tani korektor z Miss Sporty Insta Glow. Jest on rozświetlający i zbiera naprawdę pozytywne opinie w sieci. Lubię takie korektory w pędzelku. Jego pierwotna cena to 13,39 zł.
Do brwi kupiłam Eyebrow System z Wibo.To tańsza wersja podobnego produktu z Maybelline, czyli z jednej strony jest kredka, a z drugiej gąbka. Normalnie kosztuje 14,49 zł.
 Ostatnia rzecz to baza wyrównująca koloryt z Bielendy. Pierwotnie miałam wybrać tą z AA, ale któraś z Was pod poprzednim postem napisała, że dorobiła się po niej wysypu niedoskonałości. Wybrałam więc tą z Bielendy, która kosztowała w promocji 23,99 zł, a po obniżce około 12 złotych. Bardzo podoba mi się jej formułą i ogólny wygląd.

Jak widać nie kupiłam zbyt dużo. Na te zakupy wydałam 41,69 zł.
Pocieszający jest fakt, że i na kolejne zakupy jest zniżka 55%, a nie 49% jak zapowiadano.
Przejdę się jeszcze dzisiaj i może uda mi się kupić jakiś sypki puder, sprawdzę też na żywo odcienie matowej pomadki z Rimmela Stay Matte (jeśli jeszcze będzie)

A jak Wasze zakupy?

Zakupy z września-Iwos, Rossmann, Biedronka

Dzisiaj post z serii tych ulubionych, bo zakupowy. Pokażę co kupiłam we wrześniu wraz z podsumowaniem ile mnie to wszystko kosztowało.

Na początek zakupy online. Na iwos.pl lubię klikać, bo często mają darmową dostawę z niskim progiem cenowym i zawsze przesyłka dociera bardzo szybko. Tym razem darmowa dostawa obowiązywała przy zakupie dowolnego produktu nieznanej mi marki Okani.
Kupiłam więc:

  • olej z pestek śliwek za 9,99 zł
  • olej do włosów średnioporowatych od Anwen za 29,99 zł
  • białą glinkę myjącą do ciała i włosów za 6,90 zł
Kolejne zakupy to już Biedronka. Jakoś na początku miesiąca była tam wyprzedaż kosmetyków. Niewiele było interesujących rzeczy, ale co nieco udało mi się kupić za grosze.


  • krem do rąk z olejkiem arganowym z AA Etnic za 2 zł
  • krem do stóp z AA Etnic za 2 zł
  • dezodorant Neo Garnier za 4 zł. Z niego cieszę się najbardziej, bo cena regularna to około 13 zł.
  • maska do włosów Marion za 7,99 zł (poza promocją, ale kupiłam bo podobno podkreśla skręt włosów, co moim oklapłym falom się przyda).
I ostatnie nowości ze starego dobrego Rossmanna.



  • peeling do ciała z Isany za 5,59 zł-to chyba jakaś limitowanka, bo teraz na stronie go nie widzę
  • suchy szampon Pantene 9,59 zł-użyłam już kilka razy i jestem mile zaskoczona, póki co
  • serum do twarzy Biotaniqe 19,99 zł
  • lakier Nivea za 7,99 zł. Chciałam ten nowy Care & Hold, ale do mojego Rossa jeszcze nie dotarł.
Po podsumowaniu wychodzi, że wydałam 106,30 zł, ale skreśliłam tym sposobem dwa produkty z mojej jesiennej wishlisty, czyli serum do twarzy i olejek Anwen.

To tyle nowości z września. Teraz jak większość z Was szykuję się na promocję na kolorówkę:) W niedziele pojawi się moja wishlista.

Znacie coś z moich zakupów

Moje zakupy z promocji -49% na pielęgnację w Rossmannie

Cześć!
Dzisiaj szybki post pokazujący co udało mi się kupić na trwającej promocji w Rossmannie -49% na pielęgnację. "Udało się" to jednak trochę przesadzony zwrot, bo nie wymagało to ode mnie ani żadnego wysiłku ani przepychania się łokciami przy półkach. Jak się okazało ta promocja nie wzbudziła takiego dzikiego zainteresowania jak na kolorówkę.
Złożyłam zamówienie online zaraz po północy 21 sierpnia, po 8 rano dostałam SMS, że już czeka na mnie do odbioru w drogerii. Kupiłam wszystko to, co chciałam, skupiając się tylko na pielęgnacji twarzy i ciała.

Zaczniemy od ciała.
  • Olejek różany z Venus Nature to nowość tej firmy. Wypuścili produkty trochę bardziej zbliżone do natury m.in. ten olejek właśnie, balsamy do ciała, kremy do rąk i żele pod prysznic.
  • Vis Plantis, Balsam nawilżający z filtratem ze śluzu ślimaka-jeszcze mnie ten ślimak przeraża, ale muszę się w końcu przemóc i nim wysmarować. Do zakupu zachęciła mnie cena-13,99 za 400 ml w cenie regularnej, a w promocji około 7 złotych.
  • Isana, Malinowy balsam do ciała-350 ml za 5 zł. Jeszcze nie wąchałam, ale mam nadzieję, że malinowy zapach mi się spodoba. Przetestuję go również na włosy i może tym razem będę zadowolona z efektów kremowania.

Kupiłąm też dwa smarowidła z Eveline z nadzieją, że wspomogą moją walkę z tłuszczykiem i pomarańczową skórką.
  • liftingujące serum intensywnie wyszczuplające 4D
  • skoncentrowane serum antycellulitowe
Jak przystało na (umiarkowaną) włosomaniaczkę przygarnęłam też sporo kosmetyków do włosów.

  • Isana, kuracja do włosów z olejkiem-bardzo zachwalany produkt, a jeszcze nie miałam okazji go nigdy mieć.
  • Pantene, 3-minutowa odżywka do włosów-nowość, kusiła mnie jeszcze wersja nawilżająca, ale ostatecznie zdecydowałam się na regenerującą.
  • Garnier Fructis, odżywka z wodą kokosową-Fructis wprowadził nową serię masek i odżywek, część z nich pewnie różni się tylko opakowaniem od starej wersji, ale ta chyba akurat jest nowością na rynku
  • Schwarzkopf, Essence Ultime Caviar-odżywka, która wygląda luksusowo i kojarzy mi się z kosmetykami fryzjerskimi.To najdroższy produkt ze wszystkich, które kupiłam.


Kupiłam też dwie maski:

  • Gliss Kur, maska odbudowująca-wieki nie miałam nic z Gliss Kura i o ile szampony mogłyby obciążyć moje włosy, tak myślę, że maska może zadziałać tylko na plus.
  • Garnier Fructis, maska wzmacniająca-też nowa seria Fructisa. Zastanawiałam się jeszcze nad Oil Repair, ale ostatecznie skusiłam się na różową wersję.
Powyższe zakupy zrobiłam z rabatem -49%, ale dzisiaj gdzieś zobaczyłam, że maski Biovax Glamour kosztują 9,99 zł i od tej ceny dopiero jest udzielana zniżka, więc poszłam znowu do Rossmanna i wzięłam ostatnią z półki jaka była czyli wersję Pearl. Zapłaciłam za nią jakieś 6 zł, do tego dobrałam dwie maseczki MultiBiomask.


W sumie za wszystkie zakupy z poniedziałku i dzisiaj zapłaciłam około 87 złotych, zamiast 160. Deal życia. Taka promocja stanowczo bardziej mi się podoba niż 2+2 lub 1+1, a Wam?

Co kupiłyście ciekawego?

Co kupiłam w Rossmannie?/ Przemyślenia dotyczące promocji

Cześć!
Rossmann jak zwykle o tej porze uraczył nas promocją -49%, a dla posiadaczy Karty zniżka wynosiła aż -55% (przy zakupie co najmniej 3 kosmetyków kolorowych). 
W dzisiejszym poście zapraszam na relację z zakupów i kilka przemyśleń co do tej akcji promocyjnej.
Zakupy już uważam za zakończone, chociaż niby przecena trwa do 28 kwietnia.
W sumie zrobiłam trzy podejścia:
  • pierwsze złożyłam zaraz po północy 20 kwietnia-było trochę problemów ze sfinalizowaniem transakcji i przejściem na stronę z płatnościami, ale po kilkunastu próbach się udało. Koszyk miałam załadowany już wcześniej, więc wystarczyło tylko kliknąć "Kontynuuj". Na wszystko ładnie się odjęło 55 %, więc był to widok miły dla oka. Zapłaciłam w końcu za zakupy i spokojnie poszłam spać.
  • rano (około 10) dostałam SMS, że zamówienie jest gotowe do odbioru. Wtedy domówiłam jeszcze 3 produkty do ust. Obydwa zamówienia odebrałam około 14 tego samego dnia. Gdy poszłam do Rossmanna po odbiór, zerknęłam na szafy z kolorówką i powiem tylko-cieszyłam się, że mnie ta przepychanka ominęła i kolejka na pół sklepu. 
  • Ostatni raz poszłam w piątek-kupiłam wtedy tylko jeden produkt, czyli wtedy zapłaciłam za niego o 49% mniej.
W rezultacie wzbogaciłam się o kilka kosmetyków kolorych, w większości do ust.

Zacznę jednak od tych do twarzy i oczu. Żadnego podkładu ani tuszu nie potrzebowałam, zależało mi natomiast na rozświetlającym korektorze i pudrze w kamieniu, więc kupiłam tylko, to co było na mojej liście.
  • Lovely, White Chocolate, puder ryżowy- za 10,69 zł
  • Wibo, baza pod cienie w kredce-za 3,74 zł
  • Maybelline, korektor Dream Lumi Touch-za 14,10 zł


  •  Miss Sporty, Pomadka My BFF, nr 102 My Funny Mauve-za 5,58 zł.
  • Lovely K-Lips, odcień Lovely Lips-za 11, 43 zł. Już wypróbowałam i powiem tak-konsystencja i komfort noszenia super, ale odcień nietrafiony dla mnie, bo wpadający w rudości, brąz, u mnie wygląda podobnie jak Lovely Extra Lasting nr 1. Zastanawiam się czy nie wrócić jednak po "Pink Poison" pod warunkiem, że jeszcze będzie dostępny.
  • Wibo, Nude Lips, kredka nr 4-za 3,06 zł
  • Wibo, Automatic Liner, nr 05-za 3,29 zł


  • Alterra, Pomadka rumiankowa-za 2,25 zł. Moja ulubiona i niezastąpiona na spierzchnięte usta.
  • Isana Pomadka Hydro-za 1,89 zł.Czytałam o niej wiele dobrego, a za takie grosze, aż żal było nie kupić. 
  • Evree, Cukrowy peeling do ust Poziomka-za 6,75 zł. Chyba największa nowość w całym zestawieniu.


  •  2 x Isana, masełko o jagodowym i karmelowym zapachu-każde po 3,15 czyli za 2 zapłaciłam 6,30 zł.
  • AA, Malinowy olejek do ust-za 8,98 zł (jedyny produkt, który kupiłam za -49%)
Podsumowując-wydałam całe 78 zł i jestem bardzo zadowolona ze wszystkich tych rzeczy, jak i z całego przebiegu moich zakupów online. Nic nie brakowało-co chciałam, znalazło się w koszyku i potem u mnie. Nie było żadnych braków, a wiem, że sporo z Was tak miało.
Tak, jak pisałam może jeszcze dokupię K-Lips, ale w innym odcieniu, ale to raczej ze zniżką -49 %, bo nie chcę na siłę dokupować dwóch innych produktów, żeby zyskać te 6% zniżki. 
Ten brak podziału i większa zniżka dla Klubowiczów to moim zdaniem lepszy pomysł, niż wcześniejsza kategoryzacja i mniej %.

A Wam która opcja bardziej się podobała? Co kupiłyście?


Zakupy i nowości marca

 Chociaż dzisiaj 1 kwietnia to ten post nie będzie żartem:) Znowu w minionym miesiącu poczyniłam zakupy i znowu są to zakupy większe niż planowałam. Na swoje pocieszenie mam fakt, że to naprawdę były super promocje.
Zaczniemy jednak od rzeczy, które otrzymałam.
W marcu dopisało mi szczęście i dostałam 3 paczki, zawierające:

  • odżywkę regenerującą włosy z Yves Rocher  i kilka saszetek (od Anszpi za tytuł komentatora miesiąca
  • regeneracyjne serum do twarzy z Regenerum
  • lekki krem łagodzący z Nivea Care 

 Jedyne kolorówkowe zakupy zrobiłam na ladymakeup.pl- z okazji 8 marca mieli darmową wysyłkę od kwoty 20 zł. Zamówiłam więc:

  • 2 matowe pomadki w kredce z Hean nr 04 i 03-jak na razie mogę napisać, że porównywalne są do moich ostatnio ulubionych z Sensique i wolę je bardziej od słynnych Golden Rose.

 Z okazji Dnia Wiosny na urodomania.com wysyłali zamówienia za darmo za zakupy na kwotę co najmniej 59 zł i znowu się skusiłam. Tym razem na:

  • podkład mineralny z Ingrid-kosztował około 6,50 zł i ma odcień super dla mojej bladej cery
  • oczyszczający żel węglowy z Bielendy
  • tonik oksydacyjny z Ziaji z nowej serii Jagody Acai



  •  żel aloesowy z Gorvita-od zawsze chciałam go mieć, więc nic dziwnego że znalazł się w koszyku
  • czerwona glinka z Fitokosmetik do włosów i twarzy
  • reduktor rozstępów z Ziaji-zawzięcie smaruję swój 7-miesięczny ciążowy brzuch czym się tylko da
  • płyn micelarny z Vianka-był w super promocji i kosztował niecałe 8 zł

W podsumowaniu nie mogło zabraknąć Rossmanna i promocji 1+1 z okazji Dnia Kobiet na włosy i produkty do kąpieli. Przyznam jednak, że te zakupy nie były do końca przemyślane i mogłabym na nich więcej zaoszczędzić, no ale i tak jestem zadowolona.
  • Przygarnęłam:
  • szampon z Schauma z miodem z nowej linii Nature Moments
  • odżywkę w sprayu do włosów przetłuszczających się z Syossa


  •  szampon i odżywkę z Petal Fresh
  • maskę do skóry głowy z glinką z Elseve
  • maskę 13 w 1(!) bez spłukiwania z Isany 

  • 2 dezodoranty z Nivea
  • piankę pod prysznic z Nivea
  • płyn do kąpieli Orange Heaven z Isany 

Zakupowy miesiąc zakończyłam w czwartek kiedy to do Rossmanna poszłam po:
  • krem pod oczy z Tołpy za 17 zł
  • balsam do ust Laura Conti-w cenie na do widzenia za 7,19 zł

To tyle. Sporo tego, wiem. Swój limit 100 zł na miesiąc na pewno przekroczyłam. Nigdy jednak chyba nie byłam tak zadowolona z zakupów i nowości.

W kwietniu jak wiadomo będzie promocja w Rossmannie na kolorówkę i też co nie co kupię, ale bez przesady. Mogę popłynąć na pielęgnacyjnych produktach do ust.

A Wam jak poszło? Skusiły Was jakieś marcowe promocje?

Nowości stycznia/Ile wydałam w tym miesiącu?

 Nie po drodze mi ostatnio z blogiem albo po prostu kiepsko z organizacją czasu. W styczniu jakoś nie mogę pogodzić pracy, dodatkowych zajęć, opieki nad dzieckiem i przyjemności. Jest jednak szansa, że za jakieś 2 tygodnie to się zmieni, a tymczasem zapraszam na pierwszy od tygodnia post, a będą w nim nowości stycznia.
W nowym roku postanowiłam sumować wszystkie zakupy, żeby mieć rzeczywisty obraz ile mnie to wszystko kosztuje, więc przy każdym produkcie będzie podana cena, a na końcu całkowita suma.

Zaczniemy od przesyłki od FM Group, czyli kosmetyków za które nie zapłaciłam ani grosza.
 Znalazłam w niej:

  • mgiełkę do ciała
  • eyeliner i tusz do rzęs
  • maskę do włosów
Już teraz mogę napisać, że jeden z tych produktów to mój ostatni ulubieniec w swojej dziedzinie, a który konkretnie to wyjawię w przyszłym tygodniu w recenzji.

Kolejne 3 zdjęcia to zakupy z Rossmanna, wszystkie z promocji:


  •  olejek do masażu, Wellness & Beauty-7,99
  • suchy szampon do włosów brązowych, Isana-6,99 
  • krem-maska do rąk, Bielenda-3,99 


  •  spray termoaktywny do układania włosów, Isana-7,99
  • mydełko lanolinowe do twarzy i ciała, Vis Plantis-2,99

  • pianka do golenia, Venus-4,99
  • olejek pod prysznic, Isana-5,49
  • balsam na rozstępy, Palmer's-24,99
Poniższe zakupy to Biedronka i Tesco:

  • krem do rąk, Garnier-5,99 
  • szampon lniany, Barwa-4,99
  • szampon i płyn do mycia i kąpieli, Dada-6,99 (tu mam wątpliwości czy to była rzeczywiście promocja, bo niby w gazetce była taka informacja i dlatego właściwie poleciałam do sklepu, ale czy 6,99 to nie jest przypadkiem jego normalna cena?)

To już wszystkie zakupy. Rozgrzeszam się myślą, że wszystkie kupiłam w okazyjnej cenie, a za całość zapłaciłam 75,40 zł. 
Mam nadzieję, że w lutym nie wydam nawet połowy tej sumy, bo NAPRAWDĘ nic już nie potrzebuję:)

A jak Wasze zakupy w pierwszym miesiącu roku? Skusiły Was wszędobylskie wyprzedaże?

Ostatnie zakupy w tym roku

Pora rozliczyć się z ostatnimi zakupami w tym roku. Już naprawdę nic nie kupię, bo nie dość, że czekają na mnie kosmetyki z Mikołajkowej Paczki (pokażę ją we wtorek) to jeszcze wiem, że i na Gwiazdkę coś dostanę, a przy takiej ilości nigdy się nie wygrzebię z tych zapasów.

W listopadzie zrobiłam zakupy w Naturze. Ostatnio kuszą mnie bardziej swoimi promocjami na marki makijażowe niż Rossmann. Potrzebowałam pudru matującego. Chciałam kupić ten z Wet 'n Wild, ale okazało się, że w moim sklepie nie ma ich szafy. Na miejscu zdecydowałam się więc na:

  • puder sypki z Pierre Rene-tego dnia obowiązyła promocja -40% na całą markę, więc zapłaciłam za niego około 13 zł
  • maseczkę oczyszczającą z Bielenda Carbo Detox-szukałam jej bezskutecznie w Rossmannie, a tymczasem spotkałam przypadkiem w Naturze właśnie
  • maseczkę oczyszczająco-nawilżająca "Ogórek" z firmy Marion
Po drodze wstąpiłam jeszcze do Rossmanna i po raz kolejny dałam szansę nielubianej przeze mnie Ziaji, kupując:
  • pastę oczyszczającą z serii Liście Manuka
Kolejne i ostatnie już zakupy poczyniłam na Lawendowej Szafie. Zawsze podobał mi się asortyment tego sklepu, bo był bardzo bogaty i zawierał sporo produktów, któe w innych naturalnych sklepach online były niedostępne. Denerwował mnie jedynie fakt, że darmową dostawę mają od 150 zł dopiero. Kiedy więc zobaczyłam promocję -20% na wszystko poczułam się skuszona. To co zaoszczędziłam na kosmetykach, wydałam na dostawę czyli tak jakbym miała przesyłkę za darmo:)
Kupiłam:


  •  peeling do ciała "Cukier trzcinowy & Sól morska" z Organic Shop
  • szmaragdowe peruwiańskie mydło do myciała ciała i włosów z Ec Lab o pojemności aż 450 ml
  • scrub-gomaż do twarzy "Poranna kawa" też z Organic Shop


  • żel myjący do twarzy z naturalnym olejkiem pomarańczowym z Ava Laboratories
  • maseczka oczyszczajca z Bania Agafii
  • płyn micelarny z Ec Lab
  • matujący tonik do twarzy "Płucnica islandzka" z Natura Estonica.
Podczas Dnia Darmowej Dostawy (29 listopada) nic mnie jakoś szczególnie nie porwało. Kupiłam tylko szczotkę Tangle Angle jako prezent dla szwagierki na Kosmetykomanii. Zrobiłam też skromne zamówienie na Ezebra.pl, ale jeszcze do mnie nie doszło, a poza tym nie są to jakieś nowości, które koniecznie musze tu pokazać, więc raczej zrobię to na Instagramie.

To tyle zakupów. A jak Wam poszło? Kupujecie czy oszczędzacie na prezenty?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...