Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty

Mój sposób na chlebek Dukana

Te z Was, które odchudzały się nieraz być może też były na diecie Dukana. Nie można na niej jeść pieczywa (oczywiście), ale można go zastąpić chlebkiem wykonanym wg ściśle określonego przepisu. Dla mnie ta dieta jest zbyt restrykcyjna i w dodatku niezdrowa, więc jedynie chlebek z tej diety postanowiłam zagarnąć do swojego jadłospisu, by jakoś robić sobie coś a' la kanapki. Robię go jednak trochę inaczej niż w przepisie.
Co potrzebujemy do zrobienia?
  • kostkę chudego twarogu
  • 14 łyżek otrębów owsianych
  • 7 łyżek otrębów pszennych
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka oleju (dodanego do masy), ja używam z pestek winogron
  • 5 jajek
  • przyprawy(ja używam zazwyczaj tylko pieprzu cayenne, który podobno przyśpiesza metabolizm)
  • łyżka jogurtu naturalnego (jeśli masa wyjdzie zbyt gęsta)
Wykonanie:
Wg tradycyjnego przepisu wszystko mielimy mikserem i pieczemy w keksówce w piekarniku. Mój piekarnik jednak jest stary i ten chleb nigdy nie wyrastał.
Wpadłam więc na pomysł, aby zrobić z tej masy placuszki i smażę je na patelni (po kilka minut na każdą ze stron na baaaaardzo wolnym ogniu).
Taka porcja ciasta wystarcza mi na zrobienie około 9-10 placków, więc mam na kanapki na prawie tydzień.
Jedyny minus, że placuszki szybko pleśnieją (przez zawartość twarogu), więc trzeba pomrozić resztę.
Ja pakuję po 2 sztuki w woreczki foliowe, wyciągam na noc i mam następnego dnia 2 kromki na śniadanie.

Byłyście kiedyś na Dukanie? Zastępujecie czymś biały chleb?

Podsumowanie pierwszego tygodnia diety

Kilka dni temu pisałam o tym, że zamierzam przetestować dietę amerykańską, której efektem miało być zrzucenie 5 kg w 5 dni. Pisałyście wtedy komentarze, że to głupota, że efekt jo-jo gwarantowany i żebym dała sobie spokój z takimi wynalazkami.
Przemyślałam to wszystko i posłuchałam mądrzejszych:)
W rezultacie przez ostatnie 5 dni stosowałam dietę, z której tylko pierwszy dzień zawierał menu z tej diety amerykańskiej. Co jadłam w pozostałe dni?
Postanowiłam połączyć trochę różnego rodzaju diety w jedno:
  1. z diety 3d chilli stosuję przyprawy (cynamon, kardamon, bazylia, oregano, chilli, pieprz cayenne, paprykę), które mają przyśpieszyć przemianę materii
  2. z diety Dukana (zamiast białego pieczywa jem chleb Dukana, który stosuje się w pierwszej fazie, staram się też jeść dużo białka-a więc serki wiejskie light, jogurty naturalne, drób, rybę)
  3. z diety niełączenia (staram się nie łączyć węglowodanów z białkiem-czyli jeśli jem ryż to z warzywami, jeśli proteiny to też z warzywami)
  4. postanowiłam też ograniczyć jedzenie owoców (z tych będę jadła tylko jabłka albo grejpfruty)
  5. pić zieloną kawę i czerwoną herbatę (po 2 szkl dziennie)
  6. unikać smażonego, słodyczy, fast-foodów itp.


Po tych 5 dniach diety mogę powiedzieć, że nie jest lekko. Pilnuję się jak mogę, aby nie zjeść czegoś co nie powinnam, bo wtedy posypie się wszystko jak lawina. Znam siebie i wiem, że jak sięgnę po jednego cukierka, to za chwilę zjem pół tabliczki czekolady, białą bułę i wszystko inne niedozwolone...

Pierwsze efekty już widzę na wadze, ale pochwalę się nimi kiedy indziej. 
Co poniedziałek będę tutaj zamieszczała menu z ubiegłego tygodnia, spowiadała się z sukcesów i porażek.
Jeszcze gdyby udało mi się trochę więcej ruszać, byłabym zadowolona w 100%

Moje wyzwanie: 5 kg w 5 dni

Mój mąż wyjechał za granicę na 3 miesiące. Plan miałam taki, aby po powrocie zastał mnie o co najmniej 10 kg lżejszą. Miał wrócić pod koniec lipca. Wzięłam się więc nieśpiesznie za siebie-ograniczyłam białe pieczywo, słodycze, fast foody. Unikałam też smażonego, a ćwiczyłam kiedy mi się chciało. Okazało się jednak, że będzie już w najbliższy poniedziałek-przyjeżdża na urlop, a mi z planowanych 10 ubyło może ze 3 kg. 
Postanowiłam więc chwycić się ostatniej szansy, aby w te kilka dni pozbyć się jak najwięcej kg, a przynajmniej, żeby waga na to wskazywała. 
Wpisałam, więc co należy w wyszukiwarkę i znalazłam dietę amerykańską. Przez 5 dni menu codziennie jest takie:
  • 1 posiłek: czarna kawa, trójkącik serka topionego
  • 2 posiłek: jajko na twardo
  • 3 posiłek: jabłko
  • 4 posiłek: 200 g gotowanego chudego mięsa (można dodać trochę warzyw)
  • 5 posiłek: 150 g chudego twarogu (ewentualnie serek wiejski)
  • 6 posiłek: lampka czerwonego wina
Potem można zrobić 2 dni przerwy (jedząc w tym czasie nie więcej niż 1000kcal i cały cykl jeszcze raz powtórzyć.
Ja za bardzo nie wierzę w takie cuda, ale co mi szkodzi spróbować. Mam nadzieję, że to co stracę przez te kilka dni da mi kopa do bardziej długotrwałego i rozsądnego odchudzania.
Za 5 dni dam znać jakie efekty. 
Trzymajcie kciuki:)

Dieta na zdrowe i piękne włosy

W poprzednim poście pisałam, że wypadają mi włosy. Nie jest to jakaś straszna ilość-odpływ w wannie się jeszcze nie zapchał, ale jakaś przyczyna wypadania musi być. Stawiam na moją dietę, a raczej jej brak, bo jem co popadnie. Skutkiem tego jest kilka(naście) nadprogramowych kilogramów i być może brak jakiś mikroelementów i witamin, których włosy potrzebują. Same dbanie od zewnątrz niestety nie wystarczy, bo wszystkie odżywki i maski działają tylko na wierzchnią warstwę, a żeby je wzmocnić trzeba zacząć działać od środka.
Zebrałam więc z różnych źródeł informacje co należy jeść, aby włosy były zadowolone i jak będę miała wszystko czarno na białym napisane-nie będzie już wytłumaczenia, żeby dalej objadać się niezdrowo. Może i Wam się ten post do czegoś przyda:)

  • ciemnozielone warzywa
Czyli brukselka, sałata, brokuły, szpinak. Zawierają żelazo, którego niedobór powoduje właśnie wypadanie włosów oraz witaminy A i C, które są potrzebne do produkcji sebum.

Niestety te warzywa nie są moimi ulubionymi. Brukselki nie tykam, bo mam w pamięci czasy kiedy mama zmuszała mnie do jej jedzenia, za brokułami też nie przepadam, sałatę jem tylko polaną jogurtem, a szpinak tylko w towarzystwie makaronu i sera.
  • orzechy
Takie jak orzechy nerkowca, laskowe, włoskie, migdały.
Zawierają kwas omega-3, cynk, selen, witaminy A, D, E, które mają wpływ na gęstość i połysk włosów.

Tych nie jem prawie wcale. Być może dlatego, że są drogie, a być może dlatego, że ich chrupanie wciąga i szybko znikają z miski.
  • jajka
Zawierają białko, witaminy z grupy B, witaminy A i C. Te składniki wpływają na wzmocnienie, grubość i wytrzymałość włosów.

Jajka akurat jem często. Najchętniej w postaci jajecznicy, chociaż wiem, że najzdrowsze by były gotowane.
  • mięso drobiowe
Zawiera podobne składniki jak jajka i podobnie działa.

Mięso drobiowe jem akurat najczęściej ze wszystkich, więc tu na plus dla mnie.

  • jagody i borówki
Zawierają dużo przeciwutleniaczy, selenu, cynku i witaminy C, która pomaga w lepszym ukrwieniu skóry głowy.

To największe zaskoczenie. Są to owoce, które niestety są dostępne przez krótki okres w roku. Borówki lubię, a i owszem, ale jem je może 1-2 razy w sezonie.
  • oliwa z oliwek
Jest bogata w witaminy A, E, D i K, które odżywiają włosy, chroni przed utratą wilgoci, daje im gładkości blask.

To, że stosować ją można do olejowania-wiem. Używam jej też do smażenia, do sałatek bardzo rzadko.
  • ostrygi
Zawierają cynk, miedź, żelazo i magnez, które zabezpieczają włosy przed wypadaniem, wzmacniają i regenerują.

Najbardziej abstrakcyjny dla mnie składnik. Nie wiem czy chciałabym spróbować...

A co szkodzi (w nadmiarze)?
  • duża ilość kawy i herbaty
  • potrawy typu fast-food (frytki, hot-dogi, hamburgery) itp.-zawierają tłuszcze zwierzęce nasycone
  • słodycze, białe pieczywo, słodkie owoce (winogrona, banany)- zawierają cukry proste, które mogą powodować łupież i przetłuszczenie włosów)
  • szpinak, szczaw, botwinka-zawierają szczawiany, które utrudniają przyswajanie wapnia, magnezu, cynku
To tyle teorii. Najgorzej oczywiście połączyć ją z praktyką, ale najwyższa pora, żeby to zrobić. Mamy teraz fajny okres na rozpoczęcie zdrowszego trybu życia-nowalijki, ciepła pogoda na zewnątrz.
Postaram się wprowadzić te produkty do mojej diety w większej niż do tej pory ilości i mocno ograniczyć te niedozwolone (największy problem mam ze słodyczami i białym pieczywem).

A wy? Myślicie o swoich włosach, skórze i paznokciach, gdy jecie?
Jakie macie grzeszki jedzeniowe?

Dieta 3d Chilli-czyli czy jest sens odchudzać się przed Świętami?

W tym tygodniu minął mój 2 tydzień diety 3D Chilli.

A odpowiadając na pytanie z tytułu posta-czy jest sens odchudzać się przed Świętami-stwierdzam, że sensu nie ma. Można się więc domyślić jak mi w tym tygodniu szło. Tzn.szło mi całkiem nieźle do chwili kiedy zjadłam jakąś zakazaną rzecz. Sama już nie wiem co to było. Pamiętam tylko, że tego dnia domownicy jedli na obiad zupę pieczarkową i pachniało nią w całym mieszkaniu, więc może na nią się tak połasiłam. Naprawdę nie pamiętam. A potem zjadłam jeszcze kawałek jakiejś czekolady (nie gorzkiej, która w diecie jest czasami dozwolona, ale takiej na bogato-czyli z orzechami i jeszcze jakimś płynnym nadzieniem).
Zdziwiło mnie tylko to, że tak naprawdę to oprócz tych rzeczy nie mam ochoty ani miejsca w żołądku na nic innego. Chyba mi się żołądek skurczył, czy co.
Na dowód tego, że szło mi beznadziejnie tylko od pewnego momentu, mam zdjęcia dietetycznych posiłków zjedzonych w ciągu tego tygodnia.




Moim faworytem była ryba z mozzarellą, pomidorami i mizerią.Mniam!!!!

Dopóki nie wrócę do tej diety w pełnym wymiarze, mam zamiar stosować kilka jej zasad.
Między innymi:
-do wszystkiego co się da dodawać chilli, cynamon i imbir, które przyspieszają metabolizm
-codziennie jeść grejpfruta, najlepiej przed południem
-przed każdym posiłkiem wypijać szklankę wody mineralnej lub herbatę

Ciekawe jak mi pójdzie dotrzymanie tych zasad, bo łatwiej powiedzieć-trudniej zrobić.

Dieta 3D Chilli-efekty i przemyślenia po 1 tygodniu

W ubiegły piątek minął pierwszy tydzień o kiedy jestem na diecie 3D Chilli. Nie chcę pisać swojej wagi wyjściowej, bo samej mi wstyd, że tak się zapuściłam. Mogłabym się tłumaczyć, że to kg, które mi zostały po ciąży, ale od porodu minęło już ponad 7 miesięcy, a ja już 2 tyg.po urodzeniu synka ważyłam 8kg mniej niż teraz.
Nie będę się też usprawiedliwiać, bo wiem, że winne jest temu moje obżarstwo, niekończący się apetyt na słodycze i węglowodany i zapewnianie samej siebie, że jeszcze nie wyglądam tragicznie. Ta myśl mi mijała kiedy oglądałam siebie w lustrze przymierzalni. Nie wiem czy to światło w sklepach jest tam takie bezlitosne. Fakt jest taki, że wychodziłam podłamana. I tak mijały tygodnie a ja nic z tym nie robiłam, aż do chwili kiedy znajoma powiedziała mi o tej diecie, a że lubię jeść pikantne rzeczy (co jest jednym z głównych założeń 3D Chilli) to postanowiłam spróbować.

Efekty?

3kg mniej

Wow!!!!Jestem z siebie tym bardziej dumna, że przez ten tydzień nie zjadłam nic zakazanego. A to coś co było moją zmorą podczas jakiejkolwiek diety.
Teraz wiedziałam, że jak zjem coś spoza menu to zaraz rzucę się na kolejną rzecz i kolejną i cały wysiłek szlag trafi. Tak właśnie kończyły się kilkakrotne próby odchudzania.

Dlaczego teraz jest inaczej?

Bo nie chodzę głodna.

W tej diecie ciągle coś się je albo pije.
Nie jest lekko. Najgorzej jest wieczorem-po kolacji, kiedy zjem ostatni posiłek i już wiem, że nic na mnie nie czeka. Aż do następnego dnia.
Dbam aby mieć wszystkie produkty potrzebne na posiłki na 2 dni do przodu. Przeglądam jadłospis kilka razy dziennie, żeby się upewnić czy  aby na pewno wszystko mam. Dzięki temu zawsze jestem przygotowana i wiem, że nie będę głodować, bo w lodówce nie ma nic dla mnie.

A jadłam m.in.

Na przekąski owoce




Albo

Na kolację kanapki




 A na obiad przeważnie kurczak z warzywami

Piłam



Jeśli jakiś posiłek mi wybitnie nie pasuje, albo zawiera jakieś skomplikowane i drogie składniki-lekko go modyfikuję  albo wybieram ten posiłek z innego dnia.

Podsumowując-trzymam się dzielnie.
Wiem, że trochę słaby okres wybrałam na odchudzanie, bo Święta nadchodzą a wraz z nimi pieczone mięsa, makowce, serniki, barszcz z uszkami, racuchy i nie chcę myśleć co jeszcze.
Plan jest taki, żeby w Wigilię spróbować wszystkiego po odrobince i już następnego dnia kontynuować dietę.
Mam pozytywne nastawienie jak nigdy i przekonanie, że tym razem się  uda.
Chciałabym schudnąć jakieś 10kg, ale wiem, że w ciągu 28dni jest to niemożliwie.
5kg mnie umiarkowanie zadowoli.
Na razie.

Miałyście do czynienia z dietą 3D Chilli?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...