3 kosmetyki, dla których znalazłam lepsze zastosowanie

Dzisiaj kolejny post pokazujący i porównujący 3 kosmetyki. Nic nie poradzę na to, że takie o wiele łatwiej mi się pisze, a i Wam (mam nadzieję) ciekawiej czyta niż recenzje pojedynczych produktów. Pokażę 3 kosmetyki, dla których znalazłam lepsze zastosowanie niż pierwotne i zalecane od producenta. Nie wpadłabym pewnie na te sposoby, gdyby zalecane użytkowanie się sprawdzało.
Zacznę od największego zawodu z całej trójki.
Emulsję do higieny intymnej Lactacyd chciałam kupić już dawno, ale że nie lubię wydawać więcej niż 10 zł na tego typu produkt, do tej pory omijałam w sklepie. 
Pewnego dnia zobaczyłam promocję w Naturze na nią i kupiłam za 7,99 zł.
Miałam nadzieję, że zapewni mi komfort przez cały dzień, ukoi podrażnienia i delikatnie odświeży.
Już po pierwszym zastosowaniu byłam zawiedziona-nie pamiętam, aby którykolwiek tego rodzaju żel/emulsja tak mnie podrażniły. 
Dawałam jej jeszcze szansę kilka razy, aż w końcu przestałam się zamęczać, bo było tylko gorzej.

Skład wygląda tak:
Aqua, Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Laureth Sulfosuccinate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Propylene Glycol, PEG-55 Propylene Glycol Oleate, Parfum, Lactose, Lactis Proteinum, Cocamide MEA, Laureth-10, Lactid Acid, Glyceryl Laurate, Glycol Distearate, Sodium Laureth Sulfate, 5-Bromo-5-Nitro-1,3-Dioxane, Sodium Chloride, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone.
Zastanawiałam się co z nią zrobić, a że np. płynu Facelle używałam nieraz do mycia włosów, z Lactacydem postanowiłam zrobić to samo. I to był strzał w dziesiątkę!
Włosy po użyciu Lactacydu są miękkie, puszyste (ale nie spuszone), nawilżone i gładkie. I tak zawsze używam na koniec odżywki, ale naprawdę działa lepiej niż niejeden szampon, kojąc skórę głowy, szkoda że nie zadziałał tak na inne części ciała.
Na szczęście szybko się kończy, bo akurat szamponów ci u mnie dostatek:)
Pora na kosmetyk kolorowy. 
Kredkę do brwi Brow Satin z Maybelline kupiłam jakoś w zeszłym roku na kolorówkowej promocji w Rossmannie z mocnym postanowieniem, że będę teraz malowała brwi, bo przecież to one "robią" cały makijaż.
Kredka ma dwa końce-z jednej strony jest sztyft, który ma nadać kształt i kontur brwiom, a z drugiej strony gąbka z cieniem, którym wypełnimy braki.
Sztyft wystarczył mi na około 2 miesiące-bardzo szybko znikał i dodatkowo bardzo często łamał.
Pozostała mi ta część z gąbką której i tak zresztą nie lubiłam używać na brwi, bo nie podoba mi się taki pudrowy efekt (wolę podkreślać brwi samą kredką lub jak teraz-woskiem w kredce z Bell).
W przeciwieństwie do kredki ta część z gąbką jest baaaardzo wydajna i służy mi do robienia przydymionej kreski na górnej powiece. Właściwie to smaruję niedbale przy linii rzęs tą gąbeczką, maluję rzęsy i mam już gotowy makijaż oka. Jak mam ochotę na bardziej rozbudowany makijaż, to czasami podkreślam nią również dolną linię rzęs. Efekt jest rozmyty i w miarę naturalny, czyli taki jak lubię najbardziej.

Ostatni kosmetyk jest najtańszy, bo kupiłam go w dwupaku. To Alterra i krem na noc Winogrona i Biała herbata. Ja kupiłam razem z wersją na dzień i za ten duet zapłaciłam około 8 złotych.
O ile wersja na dzień jest fajna-nadaje się pod makijaż, bo jest lekka, nawilża i szybko się wchłania, o tyle z tej nocnej nie jestem zadowolona. 
Przede wszystkim mocno bieli cerę i ciężko go rozsmarować równomiernie. Nałożony na serum ślizga się po twarzy i trudno mi go wklepać.
Z tego powodu zaczęłam go stosować jako krem do rąk i stóp
I kolejny raz moja intuicja mnie nie zawiodła-dłonie są nawilżone i miękkie, jak po niejednym dobrym kremie, co ciekawe na dłoniach nie smuży tak jak na twarzy.
Na stopy go sobie nie żałuję, dzięki temu pozbyłam się suchych pięt i szorstkiego naskórka, a mam teraz stopy miękkie, wygładzone i stworzone do miziania.
 Podsumowując:
Nie mogę nazwać, tych produktów bublami, no może poza Lactacydem, który mnie naprawdę zawiódł i w którym pokładałam największe nadzieje. Cieszę się, że nie były to kosmetyki drogie, bo bym chyba wtedy nie była taka pobłażliwa w stosunku do nich, a tak mogę używać je w inny sposób niż pierwotnie założony i cieszyć się, że szybko się kończą, bo dzięki temu prędzej zabiorę się do kolejnych:)

Co wy robicie z niesprawdzonymi kosmetykami? Wyrzucacie czy szukacie innego zastosowania?

14 komentarzy:

  1. Marne kremy zawsze u mnie lądują na stopach :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Lactacyd do mycia włosów?? Interesujące, muszę spróbować:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nie nowość, że płynem do higieny intymnej myje się włosy :)

      Usuń
  3. Ja również szukam nowych zastosowań. Np. płyny micelarne, które się nie sprawdziły służą do wstępnego mycia pędzli, a kiepska maska do włosów daje świetny poślizg podczas golenia nóg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, maski i odżywki też używam do golenia.

      Usuń
  4. Ja zawsze próbuję znaleźć inne zastosowanie i często gęsto eksperymentuje na włosach lub dłoniach, a co do kremu z Alterry ja nie miałam problemu z nałożeniem go na serum, szedł cudownie i nic nie bielił :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam Lactacyd, ale inną wersję i nic złego się u mnie nie działo. Ja rzadko kiedy wyrzucam kosmetyki. Zazwyczaj znajduję inne zastosowanie dla nich, chyba, że na prawdę mi się nie podobają, powiedzmy pod względem konsystencji czy zapachu to wtedy wyrzucam.

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie często kosmetyki znajdują inne zastosowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Najważniejsze to nic nie marnować :) świetne pomysły.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie też Lactacyd uczula :/ Polecam Białego Jelenia, Oillan i póki co Elfa Pharm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam właśnie Jelenia i sobie chwalę :)

      Usuń
  9. płyn do higieny intymnej jako szampon ? wow szalone :) ale wypróbuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. W moim przypadku słabe kremy też lądują na stopach :P A Lactacyd bardzo lubię, ale często wybieram tę różową wersję, bodajże sensitive - ona nie ma SLS w składzie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Taaak, pamiętam ten szał na Facelle jako szampon do włosów. :D sama go w tym celu kupiłam. I tak jak poprzedniczka - wszystkie marne kremy lądują na stopach albo na dłoniach :)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie bym tutaj coś przeczytała, np. Twój komentarz.

Zrewanżuję się i dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...