Pora na kilka słów o kolejnym produkcie, który kupiłam ostatnio w Biedronce. Tym razem arbuzowy peeling firmy Bielenda na tapecie. Były jeszcze dostępne inne wersje-wszystkie owocowe, ale zapach arbuza wydawał mi się najbardziej kuszący.
Kosztował 5,99 zł. Pamiętam jak narzekałam na peelingi Joanny, że za 100 ml cena 3,99 zł wcale nie jest taka niska, a za ten zapłaciłam jeszcze więcej. Czy było warto wydawać te 6 zł?
Wg producenta tak, bo jak na 6 zł to obietnic do spełnienia jest wiele.
Opakowanie to praktyczny plastikowy słoiczek, zabezpieczony folią z nadrukowaną nazwą firmy. Mamy pewność, że zużyjemy go do końca i dotrzemy do wszystkich zakamarków.
Ekspertem od składów nie jestem, ale nawet moje niewprawne oko na drugim miejscu odnalazło parafinę, co mi osobiście nie przeszkadza, ale niektórych ten składnik może uczulać.
Konsystencja tego peelingu jest typowa dla peelingów cukrowych, a więc zwarta, gruboziarnista, przypomina mi takie prostokątne galaretki z dzieciństwa.
Zapach-tak jak myślałam pachnie smakowicie-orzeźwiająco, świeżo, bardzo owocowo i bardzo przyjemnie. Krótko utrzymuje się na skórze, ale czuć go jeszcze długo w łazience po kąpieli.
Co do działania:
Dodatkowo rozjaśnia zgrubiałą i pociemniałą skórę na kolanach (konsekwencja zabaw z dzieckiem na dywanie) i niweluje plamy po balsamie brązującym, co odkryłam całkiem przypadkiem-już po jednym użyciu plama jest widocznie mniejsza.
Uwielbiam też jego zapach.
Zdecydowanym minusem jest wydajność. Ja peelinguję nim tylko ramiona i nogi, więc opakowanie starczy mi na kilkanaście razy, ale dla tych, które chcą używać na całe ciało- ujrzycie dno po 5-6 aplikacjach.
Podsumowując:
Bardzo lubię się z większością peelingów cukrowych, a więc i on mi bardzo przypadł do gustu. 100 ml za 5,99 zł to niemało, ale już teraz w Biedronce można spotkać te peelingi taniej-ja zaopatrzyłam się w kolejny tym razem winogronowy i zapłaciłam za niego 3,99 zł.
Kupiłyście go podczas ostatniej promocji w Biedronce?
mam ale kupiłam po starej cenie,na razie czeka na swoją kolej :)
OdpowiedzUsuńNie miałam nigdy peelingu Bielenda, chętnie bym go przetestowała. Podoba mi się konsystencja :)
OdpowiedzUsuńKupiłam go za 4 zł :). Za 6 zł mi było szkoda :D.
OdpowiedzUsuńMam go w zapasie ! ;D też lubię cukrowe :D
OdpowiedzUsuńJa właśnie testuje też peeling z Bielendy tylko z serii Azja :)
OdpowiedzUsuńprezentuje się bardzo zachęcająco :)
OdpowiedzUsuńJa właśnie dziś kupiłam go za 3,99 i jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi :) Pachnie przecudnie :)
OdpowiedzUsuńja kupiłam dwa o zapachu papai. Zapach rewelacyjny i tyle.Nie polubiłam się z tym produktem.Zgadzam się jest bardzo niewydajny.
OdpowiedzUsuńzapach pewnie by mi się spodobał, ale nie wiem już jak byłoby z działaniem ;(
OdpowiedzUsuńKupiłam właśnie tą wersję zapachową i pachnie przepięknie. Wczoraj użyłam go po raz pierwszy i ta powłoczka którą zostawia jest mało przyjemna... :(
OdpowiedzUsuńChyba się na niego skuszę, uwielbiam arbuzyy :-)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie : http://www.monaa-beauty-monaa.blogspot.com/
Chyba się skuszę, uwielbiam arbuzyy! :-)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie : http://www.monaa-beauty-monaa.blogspot.com/
U mnie w biedronce są już po 3.99 zl :-)
OdpowiedzUsuńMuszę się wybrać do Biedronki i zobaczyć, czy jeszcze są te peelingi :) Bardzo lubię cukrowe peelingi, o takiej zbitej konsystencji.
OdpowiedzUsuńZapach na pewno przypadłby mi do gustu :)
OdpowiedzUsuńOstatnio pokochałam peelingi cukrowe, a ten dodatkowo jest arbuzowy :) Będzie mój !;p
OdpowiedzUsuńArbuz <3 arbuz <3
OdpowiedzUsuńZapach ma obłędny :)
OdpowiedzUsuńmuszę wypróbować, bo cena zachęca :)
OdpowiedzUsuńJa mam z mango, jest naprawdę super :))
OdpowiedzUsuńNie miałam tej wersji chyba, ale ciekawie wyglada.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie :)
kocham arbuzy i w tej wersji myślę że mi się również spodoba ;))
OdpowiedzUsuńNigdy go nie mialam, ale chetnie bym wyprobowala :)
OdpowiedzUsuńKupiłam, ale jeszcze nie próbowałam ;D Zapach cuuudowny !
OdpowiedzUsuńKiedy chodziłam do szkoły kosmetycznej używałyśmy profesjonalnych kosmetyków z tej firmy. I używanie peelingu arbuzowego było zawsze chętnym zadaniem :) Ciekawe czy ten różni się od stosowanego przeze mnie. Kiedy tylko pojawię się w Polsce od razu pędzę do Biedronki! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńlubie takie wpisy
OdpowiedzUsuń