NdW: Serum olejowe

Dawno na blogu nie było posta z serii "Dzień dla włosów", więc dzisiaj nadrabiam zaległości. Jakiś czas temu pisałam o olejowaniu włosów na odżywkę. Można też to robić na sucho na mokro, w misce itp. Wszystkie te sposoby wypróbowałam i wszystkie niestety zajmują dużo czasu, bo ja lubię najpierw spryskać włosy mgiełką nawilżającą, odczekać około 15 minut, dołożyć olej, odczekać minimum godzinę, dołożyć maski na jakieś 15 minut w celu zemulgowania oleju. Cała ta zabawa zajmuje co najmniej 2 godziny, ale jest prostszy sposób olejowania włosów i dzisiaj Wam go zaprezentuję na własnym przykładzie. Mowa o serum olejowym, które załatwia nam nawilżenie, olejowanie i emulgowanie w jednym. Po raz pierwszy przeczytałam o nim u Anwen. Serum olejowe to emulsja najczęściej w formie sprayu, która w pierwotnej wersji zawiera wodę, maskę/odżywkę do włosów i olej. Taką mieszankę rozprowadza się na włosach przed użyciem szamponu i często efekty są dużo lepsze niż przy tradycyjnym olejowaniu. Ja ten przepis trochę zmodyfikowałam i zmieszałam:

  • 1 łyżkę maski Kallos Blueberry, która już na całe szczęście sięga dna
  • 1 łyżkę soku z aloesu
  • 1 łyżeczkę oleju lnianego
  • 1 łyżeczkę olejku Alterra "Limonka i Oliwa"
  • trochę wody
Wszystko zmieszałam w butelce z atomizerem i spryskałam obficie suche włosy. Po lekko ponad godzinie umyłam skórę głowy szamponem-nalewką Bania Agafii (niedługo będzie recenzja), pianą potraktowałam resztę włosów. Na odsączoną z wody długość nałożyłam na około 20 minut Kallos Blueberry. Spłukałam maskę i na mokre końcówki nałożyłam serum Bioelixire. Rozczesałam i pozostawiłam do wyschnięcia.

Efekty:
Ponieważ dzień dla włosów odbył się w piątek, dzisiaj mogę Wam napisać, że jestem zachwycona efektami. Włosy zaraz po wyschnięciu były miękkie, błyszczące i gładkie w dotyku. Na trzeci dzień nadal wyglądały w miarę świeżo, tak że mogłam wyjść do ludzi w rozpuszczonych, ładnie okalających twarz włosach. To chyba cud, bo zazwyczaj już drugiego, najpóźniej trzeciego dnia musiałam je związywać, bo wyglądały nieciekawie i zwisały smętnie. Może to zasługa ww. serum olejowego, a może zasługa podcięcia włosów, bo skróciłam je o jakieś 10 centymetrów i jestem zachwycona jak teraz się świetnie układają, jakie są lekkie i uniesione.
Próbuję też zapuszczać grzywkę. Zawsze miałam głęboki przedziałek z boku, a teraz muszę go robić bardziej na środku, aby odrastająca grzywa wyglądała spójnie z resztą włosów i trochę minie zanim włosy przyzwyczają się do nowego ułożenia, ale jak na razie jestem z decyzji o podcięciu bardzo zadowolona.

A jak Wasze włosy? Zapuszczacie czy obcinacie? Próbowałyście serum olejowego?

-20 % na szampony i produkty do włosów w Biedronce

Cześć,
Jak co czwartek zapraszam na mały przegląd promocji w sklepach. Jak zazwyczaj, tak samo i dzisiaj, najbardziej interesujące wydały mi się oferty Biedronki i Lidla i to od tej pierwszej zaczniemy.

Od dzisiaj w Biedronce obowiązują rabaty na kawy, margaryny, ale też na szampony i inne produkty do pielęgnacji i stylizacji włosów. Ja mam zapasy jeszcze z poprzedniej promocji, ale jeśli Wy coś potrzebujecie to zerknijcie tutaj. Ewentualnie może kupię sobie, któryś z tak zachwalanych olejków Loton.
Oprócz tego w tym tygodniu interesujące mi się wydały:

Od 24 sierpnia, czyli od poniedziałku wielka akcja "Czas na porządki", a w niej wszystko potrzebne do prania, mycia okien, zmywania itp. Dla Perfekcyjnych Pań Domu gazetka znajduje się tutaj.

No i jeszcze Lidl. Od przyszłego poniedziałku akcja tematyczna "Poznaj Hiszpanię i Portugalię w jeden tydzień", a w niej przysmaki z tych krajów, to raczej coś dla koneserów i lubiących poznawać nowe smaki.
Mnie bardziej zainteresowała oferta ubranek dla dzieci i tak się zastanawiam czy nie zerwać się o siódmej rano 24 sierpnia i pojechać zapolować na coś dla mojego dwulatka. Cała oferta Lidla tutaj.


Dla tych, które dzieci nie mają-od 27 sierpnia można będzie kupić półbuty widoczne wyżej. Myślę, że na jesień można zaszaleć i te 30 złotych można wydać. Mi najbardziej podobają się granatowe i bordowe. W tej gazetce zobaczycie też odzież i sprzęt trekkingowy.

To jak? Na co zapolujecie w tym tygodniu? Co ciekawego do włosów polecacie z Biedronki?

Biolaven, Płyn micelarny z olejkiem lawendowym

Pewnie już nie raz słyszałyście/czytałyście o marce Biolaven. Tą markę produkuje Sylveco. Ja nieraz miałam ochotę na coś spod ich skrzydeł i wreszcie zdecydowałam się na pierwszy produkt. Padło na oczyszczająco-łagodzący płyn micelarny z olejkiem lawendowym. To produkt naturalny, więc bardzo chciałam, żeby się sprawdził, a jak było w rzeczywistości?
Ja swój kupiłam za około 16 zł w sklepie internetowym i tak go chyba najłatwiej kupić. Chyba, że macie gdzieś dostęp stacjonarnie do tego rodzaju kosmetyków. Buteleczka zawiera 200 ml płynu, szatę graficzną ma delikatną i elegancką. Jak się patrzy na nią od razu można się domyślić, że mamy do czynienia z produktem naturalnym.
Skład jest bardzo krótki, bo jest w nim tylko 9 pozycji. Jeszcze chyba nigdy nie spotkałam się z aż tak ubogim składem, w pozytywnym oczywiście sensie. Niestety nie jestem tu w stanie się dopatrzyć wspomnianego na etykiecie oleju z pestek winogron:)
 Obietnice producenta:
Moja opinia:
Pierwsze co mi przychodzi na myśl, gdy myślę o tym kosmetyku to lawenda. Zapach jest naprawdę intensywny, co nie do końca mi się podoba. Tak pachnieć to mi może jakiś balsam do ciała, żel pod prysznic, krem do rąk, ale nie produkt, którego używam do oczyszczania twarzy.
Co do działania:
Nie zmywałam nim wodoodpornego makijażu i trochę wątpię, żeby sobie z nim poradził. Nawet gdy zmywam zwykły makijaż oka muszę się bardzo przyłożyć, gdy zrobię to byle jak (np. zużyję tylko dwa waciki albo zrobię to szybko) rano budzę się z czarnymi podkówkami pod oczami. Trzy dobrze nasączone waciki to takie minimum aby twarz była czysta i dobrze oczyszczona.
Cera po jego zastosowaniu jest nawilżona, miękka, gładka i aż chce się ją dotykać. Zapach lawendy na szczęście nie utrzymuje się długo.
Jest bardzo delikatny, nie powoduje ani podrażnienia skóry ani żadnego zaczerwienienia okolic oczu, na co moje są bardzo podatne. Nie wysusza.
Poza tym jest hypoalergiczny, nie testowany na zwierzętach, nie zawiera SLS i SLES, alkoholu, PEG-ów, szkodliwych konserwantów i barwników.

Podsumowując:
Myślę, że fanki naturalnych produktów i lawendy będą zadowolone. Moim ulubieńcem niestety nie został, ale do całej linii się nie zrażam i z chęcią wypróbowałabym szampon albo żel do mycia twarzy Biolaven.

Miałyście ten płyn albo coś innego tej marki?

Bania Agafii, Fitoaktywna maseczka do twarzy

Jako, że zapasów kosmetycznych mam sporo (ręka do góry, która z nas ich nie ma) dopiero od niedawna zaczęłam używać maski do twarzy, którą kupiłam w grudniu ubiegłego roku. Dzisiaj więc o witaminowo fitoaktywnej maseczce Bania Agafii mogę Wam napisać kilka słów. 
Ja ją kupiłam na mazidelka.pl za lekko ponad 5 zł, ale teraz widzę, że kosztuje ponad 8. Czy warta byłaby tych pieniędzy?
 Na pewno już słyszałyście, a może używałyście niejednej maski z tej serii. Zapakowana jest w saszetkę o pojemności 100 ml z odkręcanym korkiem-jak dla mnie bardzo higieniczny i innowacyjny patent:) Dzięki temu możemy wycisnąć tyle produktu ile chcemy, no i nie zajmuje zbyt miejsca w kosmetyczce.
W składzie sporo dobroci:

  • sok z poziomki, dzikiej maliny i jagody kamczackiej
  • sproszkowane nasiona maliny i borówki brusznicy
  • olej ałtajskiego rokitnika
  • organiczny olej z dzikiej róży
Wszystkie składniki są w 100% naturalne.


Konsystencja maski jest raczej niespotykana- gęsta, kremowo-żelowa, zapachem przypominająca czerwoną porzeczkę.
Moja opinia:
Maseczka daje rozgrzewający efekt, który jest znośny i nie przeszkadza w wykonywaniu innych czynności. Rozprowadza się bezproblemowo. Na twarzy jest półprzezroczysta z różową poświatą. Zmywa się bezproblemowo-ja robię to po około 15 minutach od jej nałożenia i po wcześniejszym peelingu.
Po zmyciu skóra jest miękka, gładka, odżywiona i bardzo delikatna. Czuć nawilżenie i regenerację cery, koloryt też jest poprawiony i wyrównany, ale niestety nie jest to efekt długofalowy, a szkoda.
Nie powoduje ani zaczerwienienia ani podrażnienia, czego się obawiałam gdy poczułam na skórze niepokojące uczucie grzania:)


Podsumowując:
Bardzo mi się podoba stan cery po jej zastosowaniu, ale efekt rozgrzewający jaki daje już nie za bardzo. Może bardziej by mi się spodobała, gdybym stosowała ją w okresie jesienno-zimowym i być może w takim okresie kupię ją ponownie i zrobię update posta:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...