3 kosmetyki Kobo-który najlepszy?

Kosmetyki Kobo dopiero od niedawna zaczęły mnie interesować, może dlatego, że nie są dostępne w Rossmannie, a do Natury gdzie można je kupić mam trochę dalej. Dzisiaj będzie o 3 kosmetykach Kobo-dwa dni zamówiłam przez Internet i odebrałam w drogerii, a wszystkie kupiłam podczas promocji -40& na markę, więc żaden z nich nie kosztował mnie więcej niż 10 zł. Który z nich najbardziej mi się spodobał?
Zaczniemy od różu do policzków. Z różami mam pewien problem tzn. wiem, że dodają twarzy świeżości i dziewczęcości, ale mam wrażenie, że łatwo z nimi przesadzić i łatwiej sobie nimi zrobić krzywdę niż bronzerami, ale postanowiłam zaryzykować i wydałam na niego lekko ponad 8 zł.
Mam nr 203 Marsala z serii Matte Blusher, która składa się w sumie z trzech odcieni. Mój jest najciemniejszy z tej serii, ale nawet dla mojej bladej cery nadaje się idealnie. Jest to coś pomiędzy różowym a pomarańczowym kolorem.
Spełnia właściwie wszystkie obietnice producenta, a więc nakłada się bezproblemowo, nie pozostawia smug. Rzeczywiście jest matowy i nie zawiera żadnych lśniących drobinek, co myślę, że ucieszy wiele z nas.
 Wystarczy odrobina, aby twarz nabrała wyrazu, przez co jest niesamowicie wydajny. Nie osypuje się, ani nie pyli przy nakładaniu. Dodatkowo podoba mi się malutkie opakowanie, które jest skromne, ale solidne, dobrze wykonane i nie zajmuje dużo miejsca. Nie sądziłam, że będę się zachwycała jakimkolwiek różem, a tym tak:)
Kolejny kosmetyk to pomadka w kredce z serii Fashion Color. Odkąd pojawiły się pomadki w kredce, chętnie dokupuję nowe, bo nie ma dla mnie wygodniejszej metody aplikacji kolorowego kosmetyku. Wolę bardziej matowe formuły i myślałam, że ta taka będzie. Pomyliłam się. 
Mam nr 202 Natural, która swoim naturalnym kolorem nadaje się na dzień. Nie jest matowa, ale raczej kremowa w formule, sprawia, że usta się trochę błyszczą. Kolor to taki ciemniejszy róż, myślę, że wielu dziewczynom by się spodobał. Jak dla mnie jest jednak trochę zbyt różowy. Nie jest to wprawdzie cukierkowy kolor, ale ja się sobie w nim nie podobam.
Z tej serii jest dostępnych 5 odcieni-są i dobre na co dzień i wyraziste na wieczór, albo dla bardziej odważnych wielbicielek czerwieni i fioletów.
 Nie lubię też opakowania, bo chociaż szminka jest wykręcana i nie trzeba jej strugać, to klekoce przy malowaniu co mnie niesamowicie denerwuje. Dodatkowo ma zbyt kremową konsystencję. Rozprowadza się bezproblemowo, ale mam wrażenie, że topi się na ustach. Trwałość to u mnie około 3 godzin. Zjada się równomiernie, co jest zaletą, ale może wynika z tego naturalnego odcienia. Nie wiem jak będzie w przypadku czerwieni.
Kosztowała mnie około 9 złotych, ale nie kupiłabym jej ponownie.
 Ostatni z trójki to długotrwały eyeliner do oczu. Ja mam najbardziej klasyczny odcień, czyli Deep Black, ale można kupić jeszcze 4 inne. Od razu napiszę, że polubiłam tą kredkę, tak samo jak róż i tak samo jak za poprzednie zapłaciłam za niego 8 zł z groszami.
 Używam go gdy nie mam czasu bawił się eyelinerem z pędzelkiem, albo gdy zależy mi na bardziej naturalnym efekcie.

 Kredka jest wykręcana, więc nie trzeba jej ostrzyć. Niby producent zapewnia, że jest wodoodporna, ale ja zmywam ją zwykłym płynem micelarnym, ale o jej wodoodporności może świadczyć fakt, że nie rozmazuje się na moich oczach, mających tendencję do łzawienia.
 Sztyft jest wystarczająco miękki, żeby narysować nią precyzyjną i wyraźną kreskę.

  •  nie łamie się
  • nie rozmazuje w ciągu dnia
  • kreska wygląda bardzo dobrze przez cały dzień
  • efekt jest wyrazisty, ale nie przerysowany

 Bardzo ją polubiłam i używam często zarówno do codziennego makijażu, gdzie za makijaż oka wystarcza mi kreska i pomalowane rzęsy, ale też na wyjścia, gdy dodatkowo używam cieni. To aktualnie moja ulubiona kredka do oczu.

Podsumowując:
Jeśli jeszcze nie próbowałyście tych kosmetyków, to polecam spróbować, przynajmniej tych dwóch które mi się spodobały.

Znacie te kosmetyki? Jaki jest Wasz ulubiony produkt Kobo?

13 komentarzy:

  1. Szkoda że trwałość pomadki dosyć słaba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam sięgać po róże i uważam, że ciężko jest sobie zrobić nimi krzywdę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tych produktów. Sama nie wiem czemu, ale zawsze omijam tę markę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam te kosmetyki na półce w naturze. jednak stan pomadek zniechęcał do zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny ten róż. Mam podobny z Sensique :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Markę znam, ale też od niedawna. To pewnie dlatego, że drogerie Natura nie są tak często spotykane w miastach, jak np. Rossmann czy Hebe. Ja również mam do niej dość daleko, ale moim zdaniem warto - chociażby dla takich perełek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku Kobo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładna ta kredka do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam sporo kosmetyków KOBO i jestem nich bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam na rozdanie, gdzie do wygrania są kosmetyki prosto z Brazylii :)

    http://ekonaturalnie.blogspot.com.br/2016/12/bozonarodzeniowy-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń

Chętnie bym tutaj coś przeczytała, np. Twój komentarz.

Zrewanżuję się i dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...