Płukanka nagietkowa

Kończy się powoli miesiąc, a więc i moje eksperymenty związane z płukankami do włosów też się kończą. Ostatnią, którą w tym miesiącu przetestowałam była płukanka nagietkowa.
źródło
Płukanka ta:
  • wzmacnia
  • regeneruje
  • nawilża
  • nadaje blasku
Sposób przyrządzenia:
-2 saszetki nagietka zalać szklanką wrzątku (można oczywiście użyć suszonych kwiatów, ale ja wybrałam wersję dla leniwych)
-po 10 minutach do naparu dolać 400 ml chłodnej wody
-polewać powoli włosy, delikatnie masując (już po umyciu włosów i spłukaniu odżywki-jako ostatni krok)

Gdy włosy wyschły wyglądały tak:
Były lekkie, miękkie, nawilżone, błyszczące i gładkie, fale się rozluźniły.
Byłam całkiem zadowolona z jej działania-mogłaby tylko bardziej podkreślać skręt.

Gdybym miała wybierać swojego faworyta pomiędzy płukankami : z octu jabłkowego,  z siemienia lnianego, kawową, mleczną, nagietkową (patrz wyżej) wybrałabym chyba tą z siemienią, ale nie ze stuprocentowym zadowoleniem. Płukanka lniana nawilża i wygładza moje włosy i jednocześnie podkreśla fale, to wszystko jednak kosztem obciążenia i konieczności mycia włosów już następnego dnia.
Najgorszą okazałaby się płukanka mleczna- wyczarowała mi na głowie świetne fale, ale kosztem mega sztywności.
Uff, cieszę się, że już mam za sobą te eksperymenty-w sierpniu postawię na bardziej sprawdzoną u mnie metodę, czyli olejowanie, ale najpierw czeka mnie fryzjer i chyba skuszę się w końcu na grzywkę:)

22 komentarze:

  1. Ja jakoś nie używam płukanek, ale może którąś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to jakoś nie lubię przyrządzać tych płukanek ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja płukankę lubię, ale z łupin orzecha i liści brzozy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak,ta płukanka jest wspaniała.Warto robić takie płukanki naturalne.
    Zapraszam do mnie www.naturalnemetody.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. jakoś nie ciągnie mnie do tego typu eksperymentów

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo lubię glutka z siemienia, właściwie to moje włosy nie ja :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja w sumie lubię płukankę octową, cytrynową i kawową. Nie płukałabym mlekiem, bo bałabym się sztywności i przeproteinowania. Pod tym względem moje włosy są naprawdę wrażliwe. Z kolei zioła wysuszają moje włosy.

    OdpowiedzUsuń
  8. nigdy nie próbowałam, ale może kiedys zacznę :)
    zapraszam na nowy post :)) Pozdrawiam i miłego tygodnia życzę

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy jeszcze nie robiłam płukanek :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nagietkowej jeszcze nie probowalam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. włosy prezentują się świetnie, sama wypróbowałabym takiej płukanki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię płukanki i z chęcią wypróbuję także tej nagietkowej ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Siemię lniane lepiej jest pić :-)) Ja ostatnio odkryłam maseczkę, która sprawdza się na moich włosach, z Biovaxu do ciemnych włosów,jest super! Polecam :-))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja chyba nie robiłam jeszcze żadnej płukanki, jak na razie często olejuję włosy, ale kto wie, może niedługo dodam płukanki do swojej pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę wypróbowac jakąś płukankę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja właśnie uwielbiam mleczną płukankę! :) Z siemienia lnianego też.
    Nagietkowej jeszcze nie próbowałam. Twoje włosy wyglądają po niej bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja nie jestem przekonana do stosowania płukanek
    mam uraz z dzieciństwa kiedy mama płukała mi włosy wodą z liśćmi brzozy czy czymś w tym stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę wypróbować, ja uwielbiam dodatek wywaru z nagietka do kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
  19. masz coraz piękniejsze te włosy ☺ nagietkowej płukanki podobnie jak pozostałych też nie znałam

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę wypróbować, zwłaszcza, że jest stworzona do rudych włosow :))

    OdpowiedzUsuń

Chętnie bym tutaj coś przeczytała, np. Twój komentarz.

Zrewanżuję się i dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...